Pierwszy wpis, pierwszy krok

Pierwszy wpis, pierwszy krok

Na początku chciałbym przybliżyć powody powstania tego bloga.

pierwszy krok, pierwszy wspólny blog

Jestem człowiekiem ciężko pracującym. O ja biedny! Tak poważnie, to pracuję fizycznie. Jestem monterem konstrukcji stalowych, praca całkiem fajna, ale często jestem po niej zmęczony.

Wraz z moją żoną Anetą jesteśmy obecnie w naszym już trzecim wspólnym mieszkaniu. Mieszkamy razem od około sześciu lat, chociaż znamy się o wiele dłużej. Stopniowo zaczynaliśmy od zamieszkiwania w kawalerce, a obecnie żyjemy w końcu w M4 z wymarzonym przez Anetę balkonem. Każde kolejne mieszkanie było  gruntownie remontowane. Tempo może nie mamy zawrotne, ale uważam, że idzie nam i tak bardzo szybko, zważywszy na skromne środki którymi dysponujemy. Niemniej na obecnym mieszkaniu żyjemy już prawie pół roku – jak ten czas leci. Mieszkanko już jest na ukończeniu, w sumie w samą porę, bo wraz z Anetą oczekujemy potomka.

Jakiś czas temu Aneta zabiła mi nielichego ćwieka. Któregoś dnia wieczorkiem zaczęła mi marudzić, że nic razem ostatnio nie robimy. A wszystko co ostatnio robimy, to jest związane z remontem i wydawaniem pieniędzy. No i wtedy zacząłem się zastanawiać. Jesteśmy zapalonymi piechurami, ale zważywszy na jej teraźniejszy stan to teraz to odpada. Prawdę powiedziawszy byłem w kropce! Kocham moją żonę i lubię spędzać czas w jej towarzystwie. Telewizji nie mamy i przez co jej nie oglądamy. Oglądamy razem za to dużo filmów, ale ileż można ich oglądać? Odkąd nie mamy telewizji, to tak naprawdę zaczęliśmy być bardziej razem i więcej rozmawiać. Niemożliwość oglądania telewizji w naszym codziennym życiu tak naprawdę uwydatniła nam przemijanie całego naszego życia. Spojrzałem na nas trochę z boku. Chociaż mieszkamy razem, to tak mało czasu mamy dla siebie, a ten który mamy często marnujemy! Poza graniem w szachy (Aneta nie przepada) i w karty (ja nie przepadam) i standardowymi rzeczami, nic specjalnego nie przychodziło mi do głowy, zwłaszcza w jej zaciążonym stanie. Zacząłem pytać znajomych, co oni robią razem ze swoimi partnerkami i tu zdziwienie! NIC! Znaczy się nic spełniającego te warunki, czyli bez wydawania pieniędzy. Dowiedziałem się nawet więcej niż chciałem. Otóż praktycznie wszyscy jedyne co robią wspólnie, to właśnie standardowo razem oglądają telewizję, robią zakupy, ewentualnie wychodzą do knajpki czy do kina i w sumie tyle! Niektóre pary nawet ze sobą nie rozmawiają, bo tak pochłonięci są tą codziennością. No cóż widać takie życie, pasuje naszej leniwej naturze!

Aneta dała mi impuls, który zmusił mnie do myślenia. W efekcie stwierdziłem, że jesteśmy razem nie tylko po to, by było nam łatwiej funkcjonować oraz załatywać własne poczucie  osamotnienia w świecie – jak to głupio zabrzmiało. Jesteśmy razem, bo chcemy być razem i dzielić się myślami, uczuciami, życiem! Chcemy zarażać się wzajemnie własnymi pasjami i to nie od święta, ale na co dzień! Przecież odkąd nasze drogi się połączyły, to jesteśmy jedną drogą. Właśnie dlatego wraz z Anetą postanowiliśmy razem pisać tego bloga, przelewać nasze pomysły i rozwiązania oraz próby poprawienia “naszej drogi do… ” Kto wie może to pomoże także komu innemu. Nie wiem dokąd nas to zaprowadzi, jestem tego bardzo ciekawy.

 

Yśó

ZROBISZ NAM WIELKĄ PRZYJEMNOŚĆ UDOSTĘPNIAJĄC TEN TEKST DALEJ

 

Print Friendly, PDF & Email