Walentynki, czyli krótkie wyjaśnienie, dlaczego nie obchodzimy tego święta

 
Dawno, dawno temu, czyli nasze początki – Yśka i moje – przyszedł ten dzień zwany Walentynkami… były to nasze pierwsze Walentynki… pamiętam przyszłam do niego z prezentem w ręku, w postaci zdjęć, które sama wcześniej podrasowałam w Corelu, a potem je wydrukowałam :) Ysiek był zaskoczony nie tylko tymi zdjęciami, ale faktem, że zapomniał o tym święcie zakochanych ;) Próbował się tłumaczyć, że on nie obchodzi tego święta ;) Powiedział za to, że obchodzi Noc Świętojańską! Nawet nie wiecie jak zdziwiona byłam tym tekstem :) no ale cierpliwie czekałam na ten dzień… na Noc Świętojańską! No i przyszedł ten dzień i w sumie nic również w ten dzień nic wielkiego się nie stało, dzień jak co dzień – Ysiek znów zapomniał :) 
Czasami jednak bywały w późniejszym naszym wspólnym życiu jakieś takie spontaniczne pomysły, by wyskoczyć w Walentynki np. do kina czy do restauracji, ale często okazywało się, że najlepiej to zrobić w godzinach porannych, bo stoliki w restauracjach zarezerwowane są na wieczór, natomiast w kinach tłumy i kolejki do kasy… i szybko się wyleczyliśmy z tego święta ;) 
 
 
 
a  tak w ogóle to o uczucia trzeba dbać na co dzień! :)
 
Ancia
 
 



Print Friendly, PDF & Email