pyszny sos… z resztek :)

 
Ostatnio naszła nas ochota na gołąbki :) Ysiek wymyślił ekstra farsz do gołąbków z dodatkiem musu fasolowego i o tym będzie w następnym poście :) a ja wymyśliłam do nich sos :) 

 

Gołąbki i sos – palce lizać!

a dziś o sosie słów kilka…

Sos ten wykonałam dosłownie z resztek. Robiłam go jednocześnie popijając kawę z moją mamą i w sumie do końca nie wiedziałam co z tego wyniknie :)

Z tego względu, że robiliśmy z Yśkiem wspomniane gołąbki, zostało mi trochę gotowanych liści kapusty, które do zawijania farszu były po prostu za małe. Stwierdziłam, że muszę je jakoś wykorzystać, bo szkoda marnować jedzenia!

Wyświetl album

Najpierw pocięłam wspomniane wyżej gotowane liście kapusty na bardzo drobniutko i… myślałam, myślałam, co tutaj z nimi dalej zrobić… wrzuciłam je więc na patelnię z rozgrzanym wcześniej olejem, by fajnie kapusta nabrała kolorku… podlałam również jasnym sosem sojowym, wymieszałam i poddusiłam…

Następnie dodałam 240 g koncentratu pomidorowego firmy Jamar – u nas w osiedlowym sklepie jest często dostępny, ma pyszny i wyraźny smak – wszystko dokładnie wymieszałam. Dodałam jeszcze bazylii za namową towarzyszącej mi mamy i odrobinę pieprzu czarnego do smaku. Trochę poczekałam, aż wszystkie składniki się ładnie ze sobą połączą, ciągle oczywiście mieszając, a następnie podlałam rosołem :) ciesząc się, że znów wykorzystałam część innego posiłku :) Rosołu dałam w takich ilościach, by sos nie był za rzadki – ilość rosołu w sumie zależy od ilości użytej kapusty. Sos musi wyjść gęsty!

 

Muszę powiedzieć, że bałam się z początku mojej kombinacji, bo nie wiedziałam co z tego wyjdzie, ale po minach domowników i po użyciu moich kubków smakowych mogę oficjalnie stwierdzić, że naprawdę pyszny jest ten sos! 

 

Sos ten nie tylko nadaje się do gołąbków, ale również nadaje się np. do klopsów mięsnych, kotlecików warzywnych, zapiekanek… no w sumie do każdego posiłku, w którym pasuje sos pomidorowy :)

 
Fajną sprawą jest również to, że sos można zamrozić i użyć go wtedy, kiedy będziemy go potrzebować. Warto go jednak zamrażać osobno, np. zamykając go w jakimś kubeczku po gotowym półprodukcie.
 
A.
Print Friendly, PDF & Email