Jak zmotywować się do ćwiczeń i do zmian nawyków żywieniowych?

Chyba dla wielu osób stwierdzenie ‘żeby nam się tak chciało, tak jak nam się nie chce’ jest bardzo bliskie. Mnie kiedyś często dopadał taki moment, w którym nie chciało mi się kompletnie nic robić. Niestety te ‘nicnierobienie’ czasami za długo trwało i kończyło się tym, że tyłam!

Co by tu zrobić żeby ten stan zmienić i żeby nie wracał?

Kiedy zaczynamy czuć się źle z naszymi dodatkowymi centymetrami tu i ówdzie, to chyba najwyższy czas, żeby zmienić te uczucie i poczuć się lepiej we własnej skórze! Moim zdaniem, każdy z nas zasługuje na to co najlepsze! Niestety jednak w tej kwestii nikt nas nie  wyręczy i sami musimy chcieć coś z tym zrobić!
Po pierwsze najlepiej z początku przyjrzeć się temu co zjadamy na co dzień. Zapisywanie i późniejsze przeanalizowanie posiłków może nam dużo dać, np. może się okazać, że po jakimś produkcie czujemy się źle i najlepiej postarać się wyeliminować ten produkt ze swojego menu. Ja np. odkryłam, że mam wzdęcia po zwykłym mleku i przerzuciłam się na mleko sojowe i przez co zniknęły moje wzdęcia. Zapisywanie posiłków może uwidocznić też z czym możemy mieć problem, jakie należałoby zmienić nawyki żywieniowe. Może okazać się, że używasz za dużo cukru, albo jesz za dużo słodkości, albo że obżerasz się na obiad a resztę posiłków jesz jakkolwiek i kiedykolwiek. Ja po przeanalizowaniu swoich posiłków, wprowadziłam nowe nawyki żywieniowe, np. przestałam używać cukru do herbaty i do kawy, tak jak pisałam wcześniej przestałam pić zwykłe mleko, nie jem potraw z mąki pszennej, jem małe 4-5 posiłki w ciągu dnia, nie jem owoców po godzinie 13, nie piję gazowanych i słodzonych napoi i soków… Wiem, że nikt nie lubi gwałtownych zmian, dlatego najlepiej robić to powoli, małymi kroczkami.

Kolejną moją radą to: wprowadzenie w swoje życie ruchu!

 

A co jeśli nie mamy czasu na ćwiczenia?

Po pierwsze należałoby zmienić swój tok myślenia, bo tak naprawdę każdy może znaleźć na ćwiczenia czas, tylko musi chcieć go znaleźć! Przecież nie trzeba gdzieś wychodzić i tracić czas na dojazdy, można przecież poćwiczyć w domu!

Ja, jeszcze przed zajściem w ciąże i urodzeniem dziecka, stwierdziłam, że trzeba wziąć swoje życie w swoje ręce! Wtedy właśnie m.in. postanowiłam, że zmienię nawyki żywieniowe i że będę coś ćwiczyć. Tylko nie wiedziałam co i kiedy. Postanowiłam najpierw przeanalizować swój dzień. Człowiek wiele czasu traci na bzdety i właśnie wtedy złapałam się na tym, że dużo godzin spędzam przed telewizorem! Skoro mam na to czas, to znaczy, że spokojnie znajdę czas na ćwiczenia! Myślałam sobie wtedy tak, wracam po pracy późno do domu, więc po pracy nie będzie mi się chciało ćwiczyć. Wieczorem? Hmm, no może… Hmm, a może by tak rano, przed pracą poćwiczyć? I tak jakoś postanowiłam, że spróbuję wstać rano wcześniej, tak o te 15 minut wcześniej i poćwiczę sobie cokolwiek. To był mój strzał w dziesiątkę! Codziennie od poniedziałku do piątku wstawałam codziennie o te 15 minut wcześniej i ćwiczyłam! I wiecie co? Okazało się, że moje wymyślone zmiany tak na mnie wpłynęły, że miałam później więcej energii na cały dzień, wszystko mi się chciało, szłam do pracy z uśmiechem na twarzy, a do tego chudłam i ustabilizowałam sobie wtedy moją wagę!

Wierzę, że każdy z Was również znajdzie takie 15 minut w ciągu dnia na ćwiczenia! Popatrz ile tracisz czasu na siedzenie przed telewizorem, ile czasu spędzasz przed komputerem przeglądając internet? Te tylko 15 minut dziennie mogą sprawić, że poczujesz się o wiele lepiej w swoje własnej skórze! A kto wie, może w kolejnym sezonie zmieścisz się w ubranie o mniejszym rozmiarze!

Wystarczy chcieć zrobić ten pierwszy krok do zmiany! Jeśli tak naprawdę chcemy coś zrobić, to uda nam się osiągnąć wszystko!

Hmm, ale co wtedy, gdy my wylewamy poty,

a waga pokazuje, że wcale nie chudniemy?

Niestety bywa tak, że waga pokazuje co innego niż byśmy chcieli zobaczyć! W ludzkim organizmie dzieje się wiele. Przekłamanie wagi może być np. wtedy gdy mamy miesiączkę, jesteśmy po solidnym posiłku… Lepiej wtedy się nie ważyć! Ja osobiście dlatego nie lubię wagi, bardzo się przez takie sytuacje irytuję i potem odechciewa mi się nawet ćwiczyć. Każdemu poleciłabym raczej bazowanie na centymetrze krawieckim niż na wadze – co oczy widzą, temu dobrze na sercu. Moim zdaniem centymetr krawiecki pokazuje lepiej to ile chudniemy i w jakich częściach ciała – zwykła waga Ci tego nie pokaże! Warto się zmierzyć wtedy w kilku miejscach np. w najszerszym i najwęższym (talia) miejscu na brzuchu, kilka cm nad kostką, w łydce, w udach, w biodrach, nad kolanem, pod piersiami, w bicepsie. Później porównuję sobie np. z rana co ileś tam tygodni te miary i to naprawdę mnie bardziej motywuje do działania! A jak sobie jeszcze te centymetry razem zsumujemy to zadowolenie z siebie mamy jeszcze większe! A przecież mamy się motywować, a nie dołować i trzeba wykorzystać wszelkie sposoby, żeby nam się chciało chcieć!

Mój sposób na przełamanie się do zmian:

Najpierw planuję w głowie co chciałabym zrobić, potem pomysły przelewam na papier, następnie przekształcam to wszystko w konkretne cele i opracowuję je szczegółowo zapisując to wszystko w zwykłym notesie, a potem tylko wpisuję ‘przypominajki’ w komórce, wdrażając w ten sposób to wszystko w swoje życie! No a później zostaje tylko odhaczanie w notesie wykonanych już rzeczy. Dobre wyniki najbardziej motywują!

Kilka słów na koniec:

Najważniejsze by wykorzystać ten moment, w którym akurat nam się chce coś zrobić, coś zacząć, coś zmienić.

Nie czekaj do jutra!

Zacznij właśnie od tej chwili, w której złapałeś się na tym, że ‘chcesz’!

Może tym razem jest to i Twój moment do zmian ?!

Łap chwilę!

Ancia

  • Bardzo przydatny post, dziękuje. Często właśnie brakuje mi motywacji :(

    zapraszam http://qllever.blogspot.com/

    • Jeśli tekst Cię motywuje to sięgaj do niego kiedy potrzebujesz! Każdy z nas potrzebuje motywacji, nawet ja. Pozdrawiam, Ancia

  • fajnie, że opublikowałaś go i u siebie :) myślę, że im więcej osób to przeczyta – tym lepiej :)

    • długo się nad tym zastanawiałam, ale myślę, że dobrze zrobiłam by ten tekst mógł dotrzeć do większej ilości osób