Powidła bez cukru

 
Natchnął mnie ostatnio wpis Ani – www.moimzdaniem.be – na temat mirabelek :)
 
Owoce te rzadko można kupić w sklepach, często jednak można je właśnie dostać za darmo sezonowo (o czym właśnie Ania pisze), wystarczy się tylko rozejrzeć wokół siebie i pewnie znajdą się w okolicy jakieś drzewka owocowe, z których możemy zrobić sobie darmowe dżemy. U mnie w okolicy znalazłam aż trzy drzewa z mirabelkami, ale i natrafiłam też na trzy jabłonie – wszystkie drzewa rosną niedaleko ogródków działkowych, nienależących już do nikogo, no chyba że do miasta ;) Pozbierałam więc trochę mirabelek spadziowych i kilka bezpośrednio z gałązek oraz kilka jabłek. Z owoców zrobiłam powidła, trochę inaczej niż zwykle, bo zmieszałam i mirabelki i jabłka ze sobą i nie użyłam do powideł w ogóle cukru – chciałam spróbować czegoś nowego i znalazłam ciekawy wpis na blogu www.ciekawediety.pl o janignizowaniu, czyli właśnie robienie dżemu/powideł bez użycia cukru. Powidła/dżemy/marmolady zawsze mi się kojarzyły ze słodkością, bo zawsze używałam do tego typu przetworów białego cukru i ewentualnie cukru żelującego. Owoce same w sobie mają cukier, więc tak naprawdę nie unikniemy jego spożywania, jeśli lubimy je jeść. Jednak dzięki tej metodzie możemy zminimalizować spożycie cukru białego i wydobyć z owoców ich ‘prawdziwy’ smak i ‘zakręcić go w słoikach’! ;)

12

Oto mój przepis na powidła mirabelkowo-jabłkowe i jak zwykle musiałam zrobić coś po swojemu :) :

Składniki:
 
mirabelki : jabłka ( ilość 1:1, czyli np. 1kg : 1kg)
szczypta soli spożywczej
 
 
Sposób przygotowania:
 
Mirabelki – jeśli są lekko niedojrzałe to odstawiam na jeden/dwa dni by spokojnie dojrzały leżąc na np. sitku :) Po tym czasie opłukuje je dokładnie wodą.
 
Jabłka – (jeśli już mam gotowe mirabelki) myję, obieram ze skórek i wycinam gniazda nasienne… po czym trę na tarce o grubych oczkach.
 
Całe mirabelki (wraz z pestkami) wkładam do garnka i duszę je na bardzo małym ogniu często mieszając drewnianą łyżką. Mirabelki muszą się praktycznie rozpaść…
 
IMG_8079

po czym usuwam pestki i ewentualne skórki za pomocą sitka i łyżki…
przecedzam rozpadnięte mirabelki do innego (czystego) garnka…

IMG_8080

następnie garnek z przecedzonymi mirabelkami znów grzeję na bardzo małym ogniu i dokładam do tego potarte jabłka – tu także trzeba bardzo często mieszać, żeby owoce się nie przypaliły…

IMG_8083

gdy już widzę, że jabłka również są ‘rozpadnięte’ dodaję szczyptę soli spożywczej i dalej gotuję na bardzo małym ogniu (ciągle mieszając), aż uzyskam bardzo gęstą konsystencję.
 
Jeszcze gorące powidła przekładam do czystych, wyparzonych i suchych słoików (najlepiej małych) i mocno zakręcam. Następnie kładę słoiki zakrętką do dołu by się słoiki pod wpływem ciepła szczelnie zamknęły. Jeśli zakrętki się przekręcają to trzeba je wymienić. Słoiki z powidłami można również zapasteryzować, jeśli nie czujemy się pewni co do szczelnego ich zamknięcia. Ja osobiście nie pasteryzowałam tych słoików z powidłami, ponieważ po pierwsze moje słoiki się szczelnie zamknęły, a po drugie i tak ich zawartość mam ochotę szybko zjeść :)
 
Jeśli robimy po raz pierwszy powidła czy z cukrem czy bez to polecam obserwować gotowe już słoiczki, czy nie pojawia się tam pleśń – niekoniecznie musi być to wtedy problem naszej techniki robienia powideł, a raczej niedomytych słoików.
 
IMG_8084

Z tego powodu, że część mirabelek była nie do końca dojrzała (zbierana z gałązek) to powidła wyszły lekko kwaskowate :) dzięki czemu są idealne jako dodatek do ciasta, mięsa, do płatków śniadaniowych, do pieczywa… :)

 
 
Mam nadzieję, że spodobał Wam się ten sposób przygotowywania powideł – ja wykonywałam je taką metodą po raz pierwszy i muszę przyznać, że mile się zaskoczyłam :)
 
Ancia
Print Friendly, PDF & Email
  • na zimę będzie jak znalazł! przyznam,że czytając post, aż ślinianki zaczęły mnie szczypać;)

    • bałam się tej metody, ale mile zaskoczona byłam późniejszym efektem :)

  • A własnie wczoraj rozmawiałam z mama, która próbowała mnie przekonać, że z mirabelek juz nikt nie robi przetworów, i że to takie smutne, że spadają z drzewa i gniją. A tu proszę!

    Obserwuje i zapraszam do mnie!

    • kiedyś u mojego dziadka za ogrodem rosło drzewo mirabelkowe i tak w sumie je poznałam…