Sos a’la ‘tabasco’

Z tego powodu, że jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami balkonu i miłośnikami ostrych potraw to postanowiłam po raz kolejny w swoim życiu zasiać papryczki chilli. Z tego względu, że posiadałam i nadal posiadam nasiona z uprzednich domowych moich upraw było to tylko kwestią wsadzenia ich do ziemi ;)
 
IMG_8353

Jak uzyskać nasiona z papryczek chilli? To bardzo proste! Szczegółowo opisuję to w innym poście, znajdziecie go tutaj – KLIK

 
Ogólnie to papryczki chilli zawsze suszę, ale z tego względu, że nadal mam ich dużo ususzonych to w tym roku zrobiłam ze świeżo zerwanych dwie ‘rzeczy’ i dziś właśnie chciałam opisać jedną z nich :)

Bardzo chciałam zrobić swój własny sos, coś a’la ‘tabasco’ – nie do końca wiedziałam jak to zrobić, ale przypomniałam sobie jak moja najukochańsza ciocieńka robiła paprykę słodką na już – jej smak był idealny – pamiętam, że gotowała ją w wodzie z dodatkiem octu, oleju, soli i cukru. Postanowiłam, że zrobię coś podobnego z papryczką chilli, ale nie dodam ani wody, ani oleju, bo zależy mi na uzyskaniu ‘koncentratu pikantności’ :)
 
UWAGA! nie róbcie tego przy dzieciach, osobach z problemami układu oddechowego, ani przy zwierzętach!!!!
 
Pierwsze co zrobiłam to ubrałam gumowe rękawiczki – papryczki chilli są naprawdę ostre i trzeba z nimi uważać, bo można sobie je łatwo wetrzeć w skórę dłoni, a potem roznieść po innych częściach ciała – jeśli będziecie robić to bez rękawiczek to musicie szczególnie uważać, żeby Wasze ręce nie dotykały później oczu, nozdrzy, ust, ranek i wszelakich otworów w ciele :P mówię poważnie! Piecze i to jak! Acha i nie gotujcie w rękawiczkach by się guma nie przykleiła do skóry!!!
 
Wracając do przepisu, czego użyłam robiąc ten sos:
 
30 szt. papryczek chilli
ocet 8%
pół łyżeczki soli kuchennej niejodowanej
pół łyżeczki cukru
 
IMG_8370

                                         

 
Sposób przygotowania:
Do małego garnuszka (kubeczka metalowego) wrzuciłam papryczki chilli z odciętymi zielonymi ‘dupkami’ ;) i zalałam octem tak do wysokości papryczek – ja wlałam na początek pół szklanki octu.  Następnie dodałam kilka suszonych płatków czosnku.
 
Przy robieniu tego sosu najlepiej to otworzyć okno! Zapach gotowanego octu i papryczek jest dosyć nieprzyjemny!
 
Gotowałam całość na malutkim ogniu od czasu do czasu mieszając – trzeba uważać na unoszące się opary by tego nie wdychać!
 
IMG_8371
Następnie dodałam sól i cukier i dalej gotowałam.
 
Podczas gotowania trochę za dużo wyparowało mi z tego octu, a papryczki dość nie zmiękły, więc dolałam jeszcze trochę octu.
 
Gdy już natomiast papryczki zmiękły to zaczęła się wtedy tak naprawdę ostra zabawa!!!
 
Garnuszek ściągnęłam z ognia…
 
no i co dalej…
 
trzeba było rozdrobnić jego zawartość :/ użyliśmy więc do tego blendera – jeśli nie macie zamykanego to trzeba bardzo uważać na oczy i wszystkich otaczających domowników! Ja wsadziłam garnuszek do zlewu i poprosiłam Yśka, żeby to zmiksował – przy tym zabiegu najlepiej wstrzymywać oddech tak długo jak się da i wychodzić z pomieszczenia zaczerpując powietrza!!! Ostry zapach dostaje się do nozdrzy! Trzeba naprawdę uważać!
 
Po zmiksowaniu odczekałam chwilę aż zapach trochę zniknie, garnuszek znów podgrzałam na małym ogniu uważając by nie wdychać oparów! Konsystencja wyszła trochę zbyt gęsta, więc dodałam jeszcze trochę octu. Po kilku minutach ‘wyłączyłam ogień’ i przecedziłam zawartość garnuszka przez drobne sitko do miseczki pomagając sobie łyżką by odcisnąć jak najwięcej z tego ‘soku’. Przecedzoną zawartość znów podgotowałam w garnuszku, ale tylko przez krótką chwilę i również na małym ogniu – gotową całość przelałam do docelowego słoiczka i zakręciłam. I już na szczęście było po robocie!
 
IMG_8373

Dodatkowa rada! Sos z tak dużej ilości papryczek chilli wychodzi bardzo ostry i jeśli już robisz taki sos i chcesz go skosztować to radzę zrobić to rozsądnie, kropelka wystarczy abyś poczuł/a ten baaaaaaaaaaaaardzo wyraźny ostry smak!

Acha, wszelkie przyrządy, garnki, itd. użyte przy robieniu tego sosu najlepiej sparzyć później gorącą wodą, by ‘usunąć z nich pozostawioną pikantność’ :)

Taki sos możemy używać jako przyprawę do różnych dań, uważając by nie dać go za dużo.

Ancia
Print Friendly, PDF & Email
  • hahaha ,ale ostry wpis:) ja za pikantnym nie przepadam ,ale przepis bardzo fajny!

    • lubię w kuchni poeksperymentować, to mnie odstresowuje :) ubaw miałam przy robieniu tego, żałuję że nie nakręciłam filmiku, bo by było z czego się pośmiać :)

  • Nakręć następnym razem video o którym wspominasz :) hahahaha, jesteś bardzo dobra w gotowaniu. Właśnie chciałam Ci napisać, że widziałam, że Ewelina z slavic nature zrobiła twoje pierożki :) jeszcze tylko mnie brakuje, ale… hmm…mi by chyba nie starczyło dnia :)

    za sosem nie za bardzo przepadam, ale świetna sprawa zrobić go samemu w domu, wydaje się ekscytujące :) !

    • Oj żałuję, ze tego nie nakręciłam – było to bardzo spontaniczne gotowanie i nie wiedziałam co z tego wyjdzie, a wyszło ciekawie hehe
      tak, tak Ewelina już knedle zrobiła i wyszły jej o wiele ładniejsze niż moje :D dryg ma dziewczyna do gotowania :)

    • dziewczyny przestańcie słodzić i do garów !!!:))) haha, Anetko Twoje były najlepsze,bo z czekoladą! Klaudia to się szybko robi tylko wygląda,że nie;) pierożków nie robiłam tylko knedle:)