Fit krakersy z amarantusa

Jakiś czas temu z Ancią buszowaliśmy na stoisku z eko-żywnością w jednej z sieci marketów w Polsce. Zasadniczo szukaliśmy mąki orkiszowej, jednak przypadkiem trafiła w moje ręce mąka z amarantusa – w sumie pierwszy raz ją wtedy zobaczyłem i nigdy o niej wcześniej nie słyszałem, niemniej nawykowo rzuciłem okiem na skład tego specyfiku no i powiedzmy sobie szczerze byłem pod wielkim wrażeniem, porażające ilości żelaza i więcej niż wielkie ilości białka. Później dowiedziałem się jeszcze, że białko amarantusa jest lepiej przyswajalne niż białko mleka czy nawet soi, a do tego jest pseudozbożem bezglutenowym – właściwie na papierze to wyglądało jak ‘Święty Graal’ wszelkich wyrobów mącznych, więc oczywiście musieliśmy kupić. W domu wrzuciłem amarantusa w wujka google i dowiedziałem się, że nie jest to jakiś nowy wynalazek, bo ludzie już 5 tyś lat temu uprawiali w Ameryce Łacińskiej – cywilizacje Majów i Inków czerpały garściami z dobrodziejstw amarantusowych płodów, które uważane były przez te kultury za świętą roślinę, przez co niestety była straszliwie tępiona przez konkwistadorów i troszkę o niej zapomniano.

No więc mieliśmy mąkę z amarantusa i trzeba było jeszcze wymyśleć co z niej zrobić, więc wymyśliłem na poczekaniu krakersy, które okazały się później bardzo smaczne! Dlatego też dzisiaj Wam zdradzę przepis na te krakersy.

Bez nazwy

potrzebne składniki:
 
szklanka mąki z nasion amarantusa
1 jajko klasy M
2 łyżki wody
1 łyżeczka oliwy z oliwek
przyprawy
tutaj polecam dobór własnych ulubionych przypraw – ja użyłem:
czosnek granulowany
pieprz cayenne
szczypta ‘kucharka’
mielony kminek 





Sposób przygotowania:
Ciasto wyrabiałem ręcznie jak wyrabia się masę do domowego makaronu, czyli po prostu wysypujemy mąkę robimy w środku kopca dziurkę do której wbijamy jajko i wsypujemy pozostałe składniki, po czym zaczynamy delikatnie mieszać widelcem zgarniając z boków mąkę gdy masa zgęstnieje.

Do samego ugniatania używamy rąk – niestety mąka z amarantusa ma konsystencje drobniutkiego grysiku i ciężko się wyrabia.

Gotową masę przy pomocy nudelkuli znaczy się wałka do ciasta ;) rozprasowałem na cienki placek i używając szklanki odciskałem i formowałem krakersy – uwaga masa nie jest tak plastyczna jak zwykła makaronowa, jest wręcz krucha.

Do pieczenia tych krakersów użyłem kwadratowej blachy o grubości 1,5 mm położonej na palniku, ale myślę że teflonowa patelnia też się nada. Pieczemy z obu stron. Ewentualnie można zapiec w piekarniku jeśli takowych ‘przyrządów’ nie posiadacie ;) Chodzi po prostu o to by nie dodawać oleju do smażenia, bo jest to po prostu zbędne.

Gotowe krakersiki rewelacyjnie smakują z dipem czosnkowym, pastą z awocado (KLIK), a także z pastą paprykowo pomidorową (KLIK).

Yśó

A co na to żona:
Te krakersy wyszły naprawdę pyszne! Muszę przyznać, że ja również trochę poszperałam w internecie na temat amarantusa, a dokładnie na temat skwalenu, który się w nim znajduje, a ‘widniał na opakowaniu’. Okazało się, że skwalen produkowany jest również przez nasz organizm i z wiekiem jego zawartość w skórze się zmniejsza, przez co zmniejsza się jednocześnie naturalna ochrona naszej skóry – warto więc od czasu do czasu taką ‘suplementację’ sobie zastosować na piękną i zdrową skórę ;)

 
a tak wygląda opakowanie tej mąki
  • Anonimowy

    Ojejku, pamiętam te roślinę z dzieciństwa. Rosła u któregoś z sąsiadów. Ma specyficzny zapach. Jak się ją rozetrze w dłoni, to ma dużo soku. I ja od dziecka marnowalam ją do ciapek i papek z piasku ;-) Człowiek całe życie się uczy, a i tak głupi umiera.

    • miłe wspomnienia :)

  • Anonimowy

    A krakersy i racuchy na pewno zrobię!!!!!

  • a gdzie można dostać taką mąkę?

    • kiedyś byliśmy na zakupach w Intermarche i oprócz wspomnianej już kiedyś czubrycy kupiliśmy tam właśnie tę mąkę

  • O, bezglutenowe krakersy, muszę wypróbować! :D dzięki za przepis!
    nie jestem pewna, czy skwalen z żywności w ogóle dostanie się do skóry, ale co tam, amarantus i tak jest ekstra zdrowy i warto jeść :) i poszukać kremu ze skwalenem może? ;)

    • świetnie one smakują mniam mniam

  • Mam dokładnie ta samą mąkę. Używam jej do wszystkiego w niewielkich ilościach (do 50 gram). Do ciasta na pizzę, kisz i słodkich ciast.

    • myśmy ją niedawno dopiero odkryli :)