Narzekanie, coś co nas łączy

monday-mugJaka jest nasza cecha narodowa nas Polaków?

Lubimy narzekać.

 
Chociaż nie ona jedna nas charakteryzuje, ale na niej chciałbym się właśnie skupić.
Od dawna zdawałem sobie z niej sprawę, ale odkąd pracuję na wyjazdach i siłą rzeczy spędzam całe dnie i noce z moimi towarzyszami niedoli (patrz współpracownikami), czyli grupą ludzi o odmiennych charakterach, celach w życiu, w wieku od 20 do 65 lat, daje mi to niezły przekrój. No i cóż mogę powiedzieć, wszyscy narzekamy, jedni bardziej inni mniej konkretniej czy ogólnie. Pomimo mojego optymizmu także muszę przyznać się do narzekania, choć z tym walczę – tym mocniej, gdy zdałem sobie sprawę z bezproduktywności takiego działania. Niemniej nie można odmówić zjawisku narzekania także pozytywnych aspektów, ale o tym później. W większości przypadków narzekanie jest zupełnie bezsensowne, ogranicza się tylko do przedstawiania faktów, także to podmiot wypowiedzi stawia się na przegranej pozycji wobec negatywnych sytuacji czy ludzi wobec których jest bierny i poszkodowany. Przez skupianie się na negatywach przedstawia się jako wielce uciemiężonego jednocześnie przedstawiając swą niemoc. Tak suche i negatywne przedstawianie faktów sprzyja jedynie chyba szukaniu zrozumienia i pocieszenia się w swoich oczach czy oczach innych, czyli swego rodzaju manipulacje. Tu dla mnie dochodzi do sprzeczności, człowiek starając się osiągnąć coś pozytywnego w swoim mniemaniu posługuje się negatywnymi środkami – przecież to alogiczne, ale cóż ludzie w końcu często tacy są, sami tworzymy sprzeczności i w nie brniemy. Pozytywem tego negatywnego zjawiska jakim jest narzekanie (ha sam wikłam się w sprzeczności) jest bezsprzecznie jego funkcja społeczna, bo zbliża i jednoczy ludzi. My pracownicy razem narzekamy, że za mało zarabiamy, za długo pracujemy, etc. – to zbliża nas wszystkich.  Wspólne narzekanie jest jak rozmawianie o pogodzie. Jak nie wiecie o czym gadać w towarzystwie to wystarczy, że ponarzekacie na służbę zdrowia, na drogi czy złodziejów w polityce, a przetrwacie w każdym towarzystwie pod warunkiem, że obiekt narzekania będzie w miarę neutralny i ogólny. Niemniej niektórzy na tym nie poprzestają i przez nadmierne narzekanie tak struwają sobie i innym życie, że obcowanie z nimi jest prawie nie do zniesienia, wpadają w pułapkę z której samym później ciężko jest wyjść. Pamiętajmy więc, że narzekanie jest tylko narzędziem którym można się posłużyć, jednak nie nadużywajmy go w naszym publicznym czy prywatnym stosunku do świata, bo staniemy się ponurymi zgorzkniałymi pesymistami.
(źródło zdjęcia: 1)

Yśó 
 

Print Friendly, PDF & Email
  • Niektórzy faktycznie narzekają ile wlezie. Mało tego, robią to bezproduktywnie i dodatkowo za wszystkie swoje niepowodzenia obwiniają wszystkich i wszytko wokół.
    Ja osobiście też narzekam, bo, jakby nie było, negatywne emocje warto z siebie wyrzucać, ale jak już sobie ponarzekam to zbieram dupkę w troki i walczę, by było dobrze i udało się to, co sobie założę. Narzekanie, które niesie za sobą moywację, jest pozytywne, ale każdemu innemu mówię stanowcze 'nie'. :)