Moja droga do idealnej formy – etap I – regeneracja po cesarskim cięciu

brzuch1Ciąża, ciąża i po porodzie, czas się brać za siebie! Jakiś czas temu zdradziłam Wam jak krok po kroku chciałabym dojść do idealnej formy (KLIK), a mianowicie zaplanowałam sobie kilka etapów z tym związanych:
 
I etap: regeneracja po cesarskim cięciu
 
II etap: redukcja tkanki tłuszczowej + drobne ćwiczenia = powrót do wagi sprzed ciąży 69 kg i zmieścić się do swoich starych ciuchów (chociaż liczę po cichu, że do mojej wagi wrócę podczas regeneracji)
 
III etap: redukcja tkanki tłuszczowej + ćwiczenia =  uzyskanie idealnej dla mnie wagi 60-62 kg, a jak się uda to wymiana mojej garderoby ;) niezła motywacja!
 
IV etap: równowaga + ćwiczenia = utrzymanie uzyskanej wagi

Póki co za mną etap 1 czyli regeneracja. Ostatnie dwa tygodnie był to najtrudniejszy czas by odzyskać pełną ‘sprawność’ po cesarskim cięciu. Dwudziestocentymetrowe cięcie nad wzgórkiem łonowym, w tym samym miejscu co poprzednie cięcie, ‘utrudniało funkcjonowanie w życiu codziennym’. Rana utrudniała, a nawet często uniemożliwiała wstawanie z łóżka o własnych siłach, w związku z czym z początku wołałam kogoś do pomocy. Każde pierwsze próby wstawania kończyły się w pozycji ‘na Małysza’ bez możliwości pełnego wyprostu pleców – ból był tak silny. Przez ciągłe chodzenie ‘na Małysza’, przez złe pozycje karmienia (głównie rana mi w tym przeszkadzała) oraz przez spanie w jednej pozycji zawitał u mnie dodatkowo ból w łopatkach, co było bardzo irytujące.  Na szczęście ten okres szybko minął dzięki samozaparciu – im szybciej się wstanie na nogi i im częściej podejmie się próby chodzenia i wyprostowania tym szybciej się wraca do ‘sprawności’. Poza tym w międzyczasie podczas karmienia starałam się napinać i rozluźniać mięśnie brzucha i nadal to robię, by brzuch chociaż w ten sposób pracował :) Dziś mogę powiedzieć, że ‘pierwsze koty za płoty’, już nic mi nie sprawia trudności :) Wczoraj zaliczyłam swój pierwszy samotny trening, a mianowicie krótki spacer po parku i mieście – muszę przyznać, że nieraz miałam momenty ‘postoju’, bo była i zadyszka i suchość w gardle (bez wody ani rusz) – już nie mówiąc o problemie podejścia pod górkę – spacer pokonałam tempem ślimaczym! ;)
 
Jeśli chodzi o jedzenie, to odżywiałam się w tym czasie różnie. W pierwszym dniu, w dniu cesarki, nic nie mogłam jeść, jedynie mogłam pić odrobinę płynów. Na drugi dzień po cesarce, według zalecenia, mogłam spożywać tylko płynne posiłki, m.in. zupki, jogurty bez owoców, biszkopty, wafle ryżowe (naturalne), pić dużo płynów. Na trzeci dzień mogłam już wprowadzać lekkie stałe posiłki. Po paru dniach dostałam takiego szału gastrycznego, że chciałam jeść wszystko co popadnie, jednak starałam się nie szaleć i między normalnymi posiłkami jak już mnie coś opętało to jadłam jogurty niestety te słodkie i wafelki ryżowe – można powiedzieć, że ciągle coś wtedy jadłam, jednak nie przeszkodziło to w samoistnym rzuceniu wagi :) schudłam 7,6 kg bez praktycznie żadnej mojej pracy nad sylwetką – tak też miałam po pierwszej ciąży. Z doświadczenia wiem, że przede mną najgorszy etap, ponieważ wiem jak było po pierwszym porodzie samoistnie szybko schudłam, a potem waga poszła do góry i ciężko mi było z tym walczyć, więc stwierdziłam, że od poniedziałku przejdę do etapu drugiego, czyli do redukcji tkanki tłuszczowej wciągając w to drobne ćwiczenia ‘bezinwazyjne’ odpowiednie do mojego stanu. Jeśli chodzi o powrót do wagi sprzed ciąży to został mi tylko kilogram (mam 70 kg, a przed ciążą miałam 69 kg) i póki co przez mój brzuch nie mieszczę się w moich starych ciuchach (w brzuchu póki co –7 cm), więc w kolejnym etapie chcę osiągnąć tylko to, żeby się w nich jednak umieć zmieścić! W związku z czym opracowałam sobie posiłki według norm żywieniowych z uwzględnieniem, że karmię piersią i potrzebuję zwiększonego zapotrzebowania na energię.
 
Moje miary tuż przed porodem /  Moje miary 2 tygodnie po porodzie:
waga 77,6 kg / 70 kg = – 7,6 kg
brzuch 105 cm / 98 cm = –7 cm
talia 89 cm / 82 cm = –7 cm
pod piersiami 83,5 cm / 78 cm = –5,5 cm
biodra 103 cm / 102 cm = –1 cm
uda 64 cm / 63 cm = –1 cm
łydka 40 cm / 38 cm = –2 cm
biceps bez napięcia 26,5 cm / 26 cm = –0,5 cm
biceps z napięciem 28 cm / 27 cm = –1 cm
Podsumowując: –7,6 kg wagi, –24 cm ogółem
 
Dla motywacji do zrzucenia centymetrów z brzuszka to zakupiłam sobie obcisłą swetrobluzkę ułatwiającą karmienie piersią  :)
 
IMG_9215

Trzymajcie kciuki bym wytrwała w moich postanowieniach!
 
Ancia 
 
Print Friendly, PDF & Email
  • Trzymam kciuki, pozdrawiam

  • Podobna podstawa to dobry plan, Ty go masz więc teraz już z górki ;) kciuki zaciskam – jestem pewna, że dasz radę! :*

    • Psychicznie nastawiałam się już do tego od tamtego roku, teraz tylko wprowadzać to w życie :)