O tym jak pozbyłam się trądziku – życie bez stresu

PIC_0835Z trądzikiem walczyłam już od wielu lat i nie umiałam sobie z tym sama poradzić. Bywałam u różnych dermatologów, z różnymi skutkami…

W pewnym momencie mojego życia nastąpiło rozwiązanie mojego problemu i o tym dziś na blogu!

Półtorej roku temu (część z Was o tym już wie) wygrałam konkurs z Vichy Normaderm. Nagroda była niesamowita, bo oprócz kosmetyków, które finalistki dostały na marginesie mówiąc dopasowane do rodzaju skóry, to odbyły się indywidualne ‘warszawskie’ warsztaty ze specjalistkami w dziedzinie dermatologii i dietetyki. Poza tym miałyśmy okazję poznać tajniki radzenia sobie z problemami codziennymi, które zdradziła nam Pani Trener osobista (coach), a także poznałyśmy metody maskowania swoich niedoskonałości dzięki Wizażystce (nagrodą była jeszcze sesja zdjęciowa do gazet). Wracam do tego tematu, gdyż otrzymałam wtedy ogromną wiedzą, dzięki której mogłam skutecznie walczyć ze swoimi problemami. Straszne jest to, że mój problem ze skórnymi niedoskonałościami okazał się ‘głębszy’ niż myślałam. Mój trądzik, a raczej jego rozdrapywanie to skutek uboczny nieradzenia sobie z negatywnymi emocjami. Uświadomiły mi to na tych spotkaniach Pani Dermatolog i Pani Trener osobisty i na ich radach głównie później bazowałam podczas mojej drogi do idealnej skóry. 

 
Od Pani Dermatolog dostałam szczegółowe wytyczne jakie stosować dermokosmetyki firmy Vichy z gamy Normaderm oraz preparaty typowo dermatologiczne. Dostałam również plan działania dopasowany do moich problemów: kiedy jaki konkretny kosmetyk i preparat stosować w ciągu dnia i jak często używać je w ciągu tygodnia. Plan ten wtedy przykleiłam sobie koło lusterka w łazience by móc na niego codziennie patrzeć i nie zapominać o systematycznej ‘pielęgnacji’ mojej skóry. Natomiast wszystkie otrzymane preparaty wystawiłam sobie na półeczce również w łazience by o nich również nie zapomnieć – mam taką tendencję, że jak coś jest schowane w szafce, a nie jest na wierzchu to rzadziej to używam.
 
 
IMG_8873
O dwóch z nich napisałam kiedyś recenzję: Vichy Normaderm 3w1KLIK, Vichy HyaluspotKLIK
 
Poza tymi dwoma dermokosmetykami używałam jeszcze płyn micelarny Vichy Normaderm, krem nawilżający Vichy Normaderm, krem Vichy Normaderm Anti-Age, podkład Vichy Normaderm Teint, maść Benzacne, Rozex, a w późniejszym etapie Skinoren.
 
Dostałam również naganę od Pani Dermatolog za drapanie pryszczy! Dowiedziałam się, że moja skóra nigdy nie dojdzie do ‘normalności’, jeśli tego nie przestanę robić – skóra ma tendencję do ‘zapamiętywania’ i mój akurat trądzik będzie pojawiał się zazwyczaj tam, gdzie go skubię i wyciskam.
 
Mój problem był duży :/ na szczęście Pani Trener osobista (coach) nauczyła mnie jak mam sobie radzić z moimi negatywnymi emocjami tak by moja skóra na tym nie cierpiała, m.in.  zakupiłam sobie dwie ‘piłeczki z uśmiechem’ do rozładowywania złych emocji – miałam je używać w momencie, kiedy miałam ochotę dotknąć swojej skóry twarzy, a szczególnie kiedy ‘miałam podświadomą chęć na rozdrapywanie pryszczy’ czy też ich wyciskanie. Piłeczki trzymałam w dwóch najczęściej uczęszczanych przeze mnie pomieszczeniach, abym szybko mogła ich użyć i je trochę ‘wyściskać’ ;)
 
 
IMG_0924

Poza tym przeczytałam kilka książek, które mi poleciła  – są w nich ciekawe zadania do wykonania. 

 

IMG_8877

 
Po pewnym czasie nauczyłam się żyć bez piłeczek. Bywały jednak momenty, że miałam chęć na ‘rozdrapywanie’ czy też ‘na wyciskanie’ trądziku, ale upór mój przypominał mi, że mam tego nie robić – chyba właśnie wtedy zakodowałam sobie w mojej podświadomości kolejny motyw, tym razem zdrowszy, że mam tego przestrzegać.
 
Jeśli chodzi o moją dietę to Pani Dietetyk nie miała do niej zastrzeżeń :) więc mój trądzik nie był wynikiem złego sposobu żywienia.
 
Już po tygodniu stosowań zaleceń wspomnianych wyżej wszystkich specjalistek moja skóra wyglądała lepiej, po miesiącu o wiele lepiej, a po kilku miesiącach rewelacyjnie, przy czym w tych kolejnych miesiącach używałam już tylko niektóre dermokosmetyki z Vichy Normaderm, a preparaty dermatologiczne całkowicie odstawiłam.
 

IMG_1405
 
powyższe zdjęcie zostało zrobione po dwóch miesiącach od rozpoczęcia kuracji
 
 
Najtrudniejszy okres jednak okazał się, gdy zaszłam w kolejną ciąże i musiałam te kosmetyki niestety odstawić ze względu na ich składniki. Motyw ‘rozdrapywania’ odszedł, ale kwestia pielęgnacji skóry była dla mnie trochę trudniejsza. Przeszłam więc wtedy praktycznie przypadkowo na inne kosmetyki, które były również dla mnie ‘strzałem w 10tkę’, a mianowicie zaczęłam stosować wtedy:
  • Peeling orzechowo-morelowy z firmy Soraya So Pretty!, który nie podrażnia mojej skóry, a bardzo ładnie ściera ‘stary’ naskórek, przy okazji sprawiając, że nie pojawiają się żadne niedoskonałości. Stosuję go praktycznie podczas każdej kąpieli. (ulubieniec roku 2014 – KLIK)
  • Masło waniliowe z Blisko Natury, o którym napisałam kiedyś recenzję – KLIK, a także wspominałam ostatnio w poście o ulubieńcach kosmetycznych roku 2014 (KLIK). Mój ideał!
  • Olej Monoi z Blisko Natury, o nim również wspomniałam ostatnio w ulubieńcach roku 2014 (KLIK)
 
IMG_8875
Jak widać ilość kosmetyków do walki z moimi niedoskonałościami z czasem znacznie się zmniejszyła. Po tych dwóch etapach problem z trądzikiem odszedł :) ale niestety przy okazji powstał kolejny, którym są ślady po trądziku, a raczej po jego kilkuletnim rozdrapywaniu – wyglądają one bardzo nieładnie :( Teraz pozostała mi tylko walka z nimi,  no ale niestety ciąża i okres laktacyjny to raczej nie czas na stosowanie kosmetyków o silnym działaniu. Tak samo dotyczy to różnych zabiegów kosmetycznych. W związku z czym muszę odczekać ten okres i dopiero wtedy wziąć się za kolejny etap, no chyba że znajdę jakieś fajne kosmetyki z łagodnym składem.
 
 
Ancia
 

  • to prawda co piszesz, ja też w trudnych dla mnie chwilach próbuję sięgać do mojej twarzy i drapnąć coś. Sama do tego doszłam pod koniec zeszłego roku, kiedy zauważyłam, że jak żyję w stresie to moja cera jest fatalna. Na początku grudnia zwolniłam tempo i uspokoiłam się bardzo i z cerą od tego czasu nie mam problemów. Oczywiście się pilnuję, by nie drapać. A co do kosmetyków to według mnie krem nawilżający na noc to podstawa, bez niego cera w ciągu dnia potrafi płatać figle.

    • Pamiętam moje początki z walką z rozdrapywaniem i wyciskanie trądziku, był to bardzo trudny okres! Trzeba dużo czasu i samozaparcia jednocześnie by przestać to robić! No i najważniejsze to być tego świadomym, że to co robimy to nasza robota i walczyć z tym do skutku – z tego co piszesz Ty z tym walczysz, więc trzymam kciuki byś do tego nie wróciła, a jak wrócisz to żebyś się nie poddawała i nadal szła w dobrym kierunku! ps. u mnie najlepiej teraz sprawdza się te masełko waniliowe, jak nim wysmaruje się wieczorem po peelingu twarzy to na drugi i trzeci dzień mam problem z głowy ze smarowaniem się kremami. Kiedyś moja cera była mieszana, z dużą tendencją do przetłuszczania się w strefie T, a teraz po tych wszystkich zabiegach się uspokoiła!

  • Ja chyba zacznę od pozycji książkowych, zawsze miałam problem z samooceną. Nie wiem czy w moim wieku jest dla mnie jeszcze szansa ;) ale mogę spróbować. A listę kosmetyków dostępnych w Polsce dam mężowi, pod koniec stycznia będzie w Polsce. Masło i olej mnie zaintrygowały.

    • Za niska samoocena psuje wiele w życiu, więc warto pracować nad tym, wiem coś o tym – ważne jest aby czuć się dobrze z samym sobą!

  • Zaciekawił mnie Twój wpis ponieważ moja siostra ma ten sam problem. Wieczny trądzik z którym sobie nie radzi. Podrzucę jej pomysł z kremem Vichy Normaderm :) Twoja twarz wygląda teraz cudownie. A z tej gamy kremów, który polecałabyś najbardziej? Pozdrawiam!

    • najbardziej lubiałam Normaderm 3 w 1 :)