Tydzień 2: ‘my week in photos’

Kolejny tydzień nowego roku za nami i kolejny wpis typu ‘my week in photos’ :)

924074_1573194649582464_744552876_n

Święta, Święta i po Świętach, więc choinka i wszelkie świąteczne ozdoby poszły z powrotem do swoich pudełek.
IMG_20150106_105931
W sumie w tej ciąży przytyłam tylko 8,6 kg. Żeby było śmiesznie to musiałam jednak pożyczać kurtkę zimową od mojej mamy na końcówkę ciąży – mój brzuch ledwo się w niej mieścił, że aż guziki odpadały ;)
IMG_20150109_062950
 
 
Ze względu na przeciwskazania do porodu naturalnego miałam zaplanowane cięcie cesarskie na 9 stycznia. W szpitalu miałam pojawić się dzień wcześniej, aby móc przygotować mój organizm do zabiegu. Nasz syn jednak stwierdził, że data porodu mu nie pasuje i postanowił, że wyjdzie na świat 8 stycznia – w nocy o godzinie pierwszej odeszły mi wody płodowe! O 1:26 byliśmy już w szpitalu – z początku masa papierkowych spraw do wypełnienia przez lekarza i położną i wstępne badania. Między 2 a 3 zrobiono mi m.in. testy uczuleniowe podczas których dostałam pierwszych bóli porodowych. Ze względu na to, że miałam dostać jeszcze antybiotyk na paciorkowca, bo wyszedł mi GBS dodatni, a że moja macica, miednica miała jeszcze czas na poród to podano mi antybiotyk, przy którym byłoby fajnie, żebym jeszcze odczekała 4 godziny by antybiotyk mógł w pełni zadziałać – no i tak w sumie z bólami porodowymi leżałam tak do rana do ósmej godziny, aż mi zrobiono cesarskie cięcie. Edward wyszedł na świat o 8:23 :)
Powiem Wam szczerze, że bóle porodowe były bardzo silne, a w związku z tym, że przed prawie samym porodem dołączyłam do wyzwania ‘tydzień bez narzekania’ to skupiałam się wtedy na przerwach między skurczami! ;) Z jednej strony cieszę się, że dostałam bóle porodowe przed cesarskim cięciem, bo tak mi się wydaje, że dzięki temu pobudziło mi to laktację i nie mam problemu z pokarmem :) – przy pierwszej cesarce miałam z tym duży problem.
 
 
IMG_20150109_031204
A taki widok miałam przez jakieś 13 godzin po narodzinach Edwarda, aż do momentu wstania z łóżka o własnych siłach. Od tamtej pory śmieję się, że wstawanie z łóżka kończy się w pierwszych dniach po cesarskim cięciu pozycją ‘na Małysza’, znaczy się tak jakbyśmy się przygotowywali do skoku na skoczni narciarskiej ;) Każda inna pozycja sprawiała mi niestety ból.
IMG_20150111_171142

W szpitalu nasze maleństwa otrzymały wyprawki :) które na bank się przydadzą!

Przy okazji pozdrawiam wszystkie mamuśki, z którymi miałam do czynienia podczas pobytu w szpitalu :*
IMG_20150111_160249
W międzyczasie otrzymałam Certyfikat ukończenia kursu na Doradcę dietetycznego – myślę, że na dniach zacznę układać dla siebie dietę (od czegoś trzeba zacząć), póki co (mądrzejsza o poród wcześniejszy) jem delikatne rzeczy by nie mieć problemów z wypróżnianiem (zatwardzenia po cesarce powodują okropne bóle podczas opróżniania się).
IMG_20150111_155033
Ból po cesarce da się wytrzymać, ale bólu łopatek już nie. Przez to że ciągle chodzę w pozycji ‘na Małysza’ i w dodatku jeszcze karmię piersią to moje łopatki dają się we znaki. Niestety mam jeszcze skoliozę co mi nie pomaga w tym wszystkim. Muszę powoli wprowadzić jakieś delikatne ćwiczenia na łopatki, by ból minął, ale żeby nie zrobić sobie krzywdy w okolicach rany po cesarskim cięciu. Poboli, poboli i przestanie: ‘po burzy zawsze wychodzi słońce’ ;) – zrobiła nam się wiosna!?
IMG_20150111_155151
A oto towarzyszka moich ostatnich dni – żyrafa na szlafroku ;) mina podobna do mojej w pierwszych dniach po cc.
 
Miłego dnia kochani :)
 
Ancia
  • Gratulacje, niech Edward dobrze się chowa, pozdrawiam

  • Ale kochane maleństwo, takie malutkie- aż zapomniałam te chwile (sama mam dwójkę chłopaków)..życzę Ci szybkiego powrotu do zdrowia i gratuluję również ukończenia certyfikatu.

    • dziękuję Ci Reniu :)

  • Edward – brzmi dumnie i szlachetnie i … miłośnie (nie ma pewnie takiego słowa, ale innego nie znalazłam). Gratulacje dla całej Waszej Rodzinki – wszystkiego dobrego! Ancia – gratuluję ukończenia kursu – brawo! :D PS. Ja obu synów rodziłam naturalnie, ale po pierwszym też chodziłam w pozycji 'na Małysza' i tak na wpół zgięta wchodziłam na czwarte piętro do naszego mieszkania – to był widok. Dobrze, że to tak nie zostaje ;)

    • Dziękujemy :)
      ps. kurcze, a my właśnie mieszkamy na czwartym piętrze uuuuuuu ale dzisiaj w końcu udało mi się wyjść z domu na spacer – już minął tydzień od cc, ale ten czas szybko leci!