‘Dobre zapiekanki’ przy odchudzaniu

O mące orkiszowej pisaliśmy na łamach tego blogu już nie raz (klik). Przypomnę tylko, że jest to jedna z lepszych mąk od mąki pszennej, po którą warto sięgać ze względu na jej bardzo wartościowy skład. Orkisz to ok. 56 % skrobi, 11,6 % białka, 2,7 % tłuszczu i 2 % minerały. To źródło m.in. błonnika, żelaza, cynku, magnezu, fosforu, potasu, niacyny PP i tiaminy B1. Zawiera gluten, ale dobrze przyswajalny i dobrze tolerowany przez ‘bezglutenowców’.
 
Mąka orkiszowa jest jednak ‘cięższa’ od mąki pszennej pod względem wyrabiania, ale nie powinno to nikogo zrażać, dlatego dziś daję Wam przepis na ciasto drożdżowe do zapiekanek z tej właśnie mąki. Pamiętajcie, że ciasto drożdżowe z mąki orkiszowej nie wyrasta tak bardzo jak ciasto z mąki pszennej.

           Wyświetl album

 
Ja zazwyczaj wyrabiam ciasto z 360 g mąki orkiszowej, 30 g świeżych drożdży i ciepłej przegotowanej wody. Z części ciasta robię jedną dużą zapiekanką lub kilka małych, a drugą część zamrażam, by mieć ciasto na kiedyś.
 
Ogólnie to z 360 g mąki orkiszowej wychodzą dwie zapiekanki o formacie mniej więcej blaszki z piekarnika lub około 6 małych zapiekanek (zależnie jak kto zrobi).
 
 
Sposób przygotowania:
Do miski wsypuję mąkę, dodaję drożdże, stopniowo dolewam wody i wyrabiam ciasto rękami. Wodę zazwyczaj wcześniej podgrzewam w dzbanku elektrycznym i później w szklance o pojemności 300 ml mieszam w proporcji pół na pół z zimną przegotowaną wodą. Nie wlewam wodę do mąki na hura, tylko tak jak pisałam dodaje jej stopniowo, bo może się okazać, że tyle wody wcale nie trzeba będzie zastosować – wszystko to zależy od wprawy. Jeśli ciasto jest za suche to dodaję trochę jeszcze wody i wyrabiam, a jeśli za bardzo klei się do rąk to dodaję jeszcze mąki. Dobre ciasto musi być jędrne i nieklejące się.

Gotowe ciasto zostawiam w tej samej misce, a miskę przykrywam ściereczką. Miskę z ciastem stawiam w ciepłym miejscu, ale nie na słońcu. Ja daję ciastu czas na wyrośnięcie około godziny.
 
Jak ciasto już wyrośnie to jeszcze raz je zagniatam aby uzyskać ‘jędrność’ – gdy ciasto jest za bardzo klejące to dodaję trochę mąki, a gdy za suche to wody.
 
Gdy już uzyskam ‘dobre’ ciasto to dopiero wtedy zastanawiam się czy zrobię duże zapiekanki czy małe, a może część zamrożę.
 
Jeśli chcielibyście zamrozić ciasto drożdżowe to najlepiej sobie je podzielić już na konkretne porcje, zawinąć delikatnie w folię spożywczą i wsadzić po prostu do zamrażalnika. Ja zazwyczaj robię tak, że ciasto dzielę na pół i jedną część mrożę, a z drugiej robię zapiekankę o wielkości mniej więcej blaszki z piekarnika, którą później już gotową dzielę na sześć części. Dlaczego na sześć części? O tym później.
 
 

      Wyświetl album

 
Jeśli ciasto dzielimy na dwie części to albo robimy z obu części zapiekanki, albo jedną część mrozimy. Ciasto musimy rozwałkować i najlepiej pod spód ciasta i na wałek rozetrzeć trochę mąki, żeby nam się lepiej wałkowało. Ciast wałkujemy na cienki placek, ale tak by nie rozerwało się i żeby ławo nam było je przełożyć na blaszkę.
      Wyświetl album

 

Ja nie mam jakieś specjalnej formy do pieczenia, więc robię to bezpośrednio na blaszce ‘piekarnikowej’ ;) ale wcześniej wykładam na nią papier do pieczenia. Jak już uformujemy ciasto na papierze to robimy delikatnie dziurki w cieście za pomocą widelca. Odstawiamy na chwilę znów do wyrośnięcia, na jakieś 10 minut i smarujemy je mieszanką koncentratu pomidorowego z ulubionymi przyprawami, ja mieszam go zazwyczaj z czubrycą czerwoną (mieszanka przypraw) i czosnkiem granulowanym. Tak przygotowane ciasto (bez dodatków) wsadzam do nagrzanego piekarnika na 175C i piekę w trybie pracy ‘góra, dół’ tak około 8 minut (nie mniej) – ten zabieg ma spowodować, że jak nałożymy na te ciasto jakieś mokre produkty to nie wyjdzie nam zakalec. Po tym czasie wyciągamy ciasto, ale piekarnika nie wyłączamy.
      Wyświetl album

 

Na ciepłe ciasto nakładamy całą resztę, czyli na 1 dużą zapiekankę rozkładamy równomiernie (produkty muszą mieć temperaturę pokojową, nie bezpośrednio z lodówki):
  • tuńczyka z puszki (3 puszki) – może być z oleju (ja takie uwielbiam), wcześniej dobrze odsączamy
  • paprykę czerwoną, zieloną, żółtą – z każdej po połowie, posiekana na drobno
  • 1 cebulę – poszatkowaną w talarki
  • kilka ząbków czosnku – pocięte na plasterki
  • 125 g mozzarelli – pociętej na plasterki
  • 180 g sera żółtego typu gouda – potartego na tarce na grubych oczkach
 
Przed daniem sera polecam dorzucić trochę przypraw, np. czubrycę zieloną (mieszanka przypraw) i czosnek granulowany.
 

      Wyświetl album
      Wyświetl album

 

Całość wkładamy do piekarnika i pieczemy ok. 30 minut – w sumie to do czasu, aż zobaczymy że ser i ranty ciasta się fajnie przypiekły.
 
 
IMG_9075
Taką gotową zapiekankę, tak jak pisałam wcześniej, tnę na sześć równych porcji, gdzie jedna porcja to jeden posiłek. Nie zjadam jej całej za jednym razem tak jak robiłam to kiedyś, lecz według zdrowszego podejścia do żywienia to każdą małą porcję przeznaczam jako posiłek między śniadaniem a obiadem lub/i jako posiłek między obiadem a kolacją, ale jest to wszystko zależne co dajemy na wierzch zapiekanki. Jeśli dbamy o linię to polecam tę formę ich zjadania niż objadanie się.
 
Pisałam też wcześniej, że czasami robię małe zapiekanki, które wykonuję tak, że z połowy wyrobionego ciasta robię tak najpierw tak jakby bułeczki (wychodzi mi ich też sześć), które później formuję już nie za pomocą wałka, a dłońmi i pięścią, po prostu ugniatam na cienki placek.
IMG_9563
 
 
Resztę wykonuję tak jak przy dużej zapiekance, tzn. ciasto wcześniej nadziewam widelcem, smaruję koncentratem, zapiekam, po czym dodaję wspomniane wyżej składniki, w tym że składniki te dzielę na sześć równych porcji, tyle ile jest małych zapiekanek.
IMG_9571
Takie gotowe zapiekanki można sobie również zamrozić :) i mieć je na kiedyś.
 
Zapiekanki te polecam brać sobie do pracy. Wygodnie się je zjada, bo mamy je w jednym kawałku, a na zimno również smakują dobrze – to lepsze niż zapychanie się w pracy kanapkami! Poza tym jeśli zależy Ci na opinii innych, a dbasz o linię na co dzień ;) to zaufaj mi będą się inni dziwić, że zajadasz się w pracy zapiekankami, a do tego nie tyjesz. W dodatku nie będą Ci dokuczać, że znów się odchudzasz i jesz tylko sałatkę.
 
Zapiekanki zostały nieraz przetestowane przy diecie Yśka :) Nie polecam jednak spożywania ich codziennie.
 
Ancia
 
 
Print Friendly, PDF & Email
  • Wygląda smacznie. Ja z mąki orkiszowej robiłam ostatnio naleśniki. Wyszły pyszne.

    • Mąka orkiszowa nadaje się do wielu rzeczy, a w dodatku jest smaczna.

  • wypróbuję :) super przepis …

    • Super! Cieszę się ;)

  • Ja tam widzę pizzę, a nie zapiekanki – a to dwie różne "rzeczy".
    I tak bym zjadła. :3 Tylko zamiast czosnku granulowanego dałabym prawdziwy.
    http://chwila-smaku.blogspot.com/

    • Zapieka się je, więc zwał jak zwał ;) a dobre są. Świerzy czosnek daję i tak, wśród warzyw.

  • Wyglądają apetycznie, a skoro mówisz, że nadają się do jedzenia nawet dla osób na diecie to ich atrakcyjność jeszcze bardziej wzrasta :) a przy okazji – boski kolor wagi :D

    • :) wszystko zależy od diety jaką stosujemy – słowo dieta może wiele oznaczać ps. dzięki :*

  • Malajka

    A ja mam pytanie inne 1 porcja z 6 to moze byc 2gie sniadanie badz podwieczorek a jezeli to ma byc obiad ? Czy wtedy 2 porcje czy raczej unikamy takich rzeczy na obiad ?

    • Ogólnie to zależy od tego ile kalorii powinna dana osoba w ciągu dnia przyswajać.

  • roztopiony ser gouda?to chyba malo dietetyczne, nie uwazasz?

    • Na jedną porcję wychodzi tylko 30 g żółtego sera, to nie jest dużo! Nasz organizm potrzebuje odpowiednią ilość białka, tłuszczów, węglowodanów, jeśli się tego trzymamy, to taka ilość nie zaszkodzi w odchudzaniu.

  • Anonimowy

    A jak się ma żółty ser do odchudzania? Obawiam się, że w każdej diecie jest niedopuszczalny, tym bardziej zapiekany :(

    • ser żółty nie przeszkadza w rzucaniu zbędnych centymetrów o ile je się go w odpowiednich ilościach i zależnie od reszty posiłków, które spożywamy w ciągu dnia – przetestowane na mnie i mężu