Oszczędzanie z kulą piorącą. Eko Kula.

Od paru lat wyszukuje na rynku takie produkty, które zaoszczędziłyby nasz czas, pieniądze, a przy okazji zrobiłyby  dla nas dużo dobrego. Jakiś czas temu szperając w internecie znalazłam cudo do prania, które mnie zachwyciło! To kula piorąca, Eko Kula.
 
Nie jestem osobą, która musi mieć za wszelką cenę produkty ekologiczne, ale jeśli to ma wpłynąć na naszą kieszeń, to tym bardziej czemu nie! Kilka lat temu przerzuciłam się z proszków do prania na płyny do prania, które kupuję (a raczej kupowałam) w sklepach z niemiecką chemią. Niemiecka chemia według mnie jest wydajniejsze niż ta nasza polska. Wolałabym jednak by było odwrotnie, żeby u nas w Polsce można było kupić wydajniejsze produkty. Wracając do tematu, przerzuciłam się na płyny do pranie, bo zostawiają smug na ubraniach, jak to niestety często bywało po używaniu proszków. Płyn  do prania starcza mi na około rok czasu! Tak dobrze czytasz, aż rok, przy czym w płynie tym prałam ubrania od dwóch osób i puszczałam pralkę parę razy w ciągu tygodnia. Dla dzieci stosuję inne delikatniejsze środki piorące. Koszt takiego płynu to ok. 60 zł za 4,5 litra, przy czym nie używałam go tak jak jest napisane tylko mniej, a i tak ładnie czyścił ubrania. Jednak sumując koszta takiego płynu czy zwykłych proszków, plus koszta proszków/płynów do prania ubrań dziecięcych wychodzi nam ogromna kwota! Poza tym już nie mówiąc o wiecznych egzemach, jakie mam po bezpośrednim kontakcie z takimi środkami. Egzemę ze środków chemicznych już wiem jak w razie czego usunąć, o tym pisałam tu – klik. Dlatego nic dziwnego, że sięgnęłam z chęcią po kulę piorącą! Kula ta to koszt ok. 40 zł, a producent pisze, że starcza do 650 prań. Wow! Ja zrobiłam póki co z ok. 30 prań w sumie, ubrań naszych, jak i od dzieci, więc już mogę coś na jej temat powiedzieć.
 
 
 
kula piorąca eko kula
 
 

Ale jak to działa?

 
Eko Kula jak widzicie na zdjęciu to taka zielona kulka z otworami, ale w środku ma coś! W środku znajdują się małe ceramiczne kuleczki, które według producenta pod wpływem ruchu uwalniają jony ujemne, redukujące napięcie powierzchniowe wody, zmiękczając ją podobnie jak detergenty. Jestem tylko ciekawa jaki to ma wpływ na bęben. W połączeniu z mechanicznym ruchem pralki woda wnika głęboko w tkaniny usuwając brud, czyli pierzemy ubrania w naturalny sposób bez środków chemicznych. Obserwując zachowanie tej kuli w pralce  przypomniało mi się jak kiedyś kobiety nad rzekę chodziły prać i robiły to np. przy pomocy tarek lub specjalnych kijków. Powiem Wam szczerze, że ubrania po praniu przy pomocy Eko Kuli są mięciuchne jak kaczuszka!!! Bardzoooo! I to bez używania zmiękczaczy do prania!
 
Moje pierwsze pranie było dość ciekawe. Szkoda, że mnie nie widzieliście jak siedziałam przy pralce i oglądałam jak kula zachowuje się podczas prania. No jak się nie ma telewizji, to na pranie można sobie popatrzeć. Acha, zapomniałam dodać, że tą kulę umieszcza się w bębnie na ubraniach. Przy pierwszym praniu wyprane ubrania miały dziwny metaliczny zapach, łeee, ale zapach ten uleciał po wypraniu ubrań. Sama Eko Kula ma bardzo ładny zapach i myślałam, że ubrania też takie będą mieć. Ten metaliczny zapach mnie trochę przestraszył! Okazało się jednak, że program, na który nastawiłam pranie jest ustawiony na zimną wodę! No cóż, zapomniałam się, bo piorąc przy pomocy tej kuli, można prać dopiero od 40oC! Kolejne prania były już bardzo udane, a ubrania wychodziły z pralki mięciutkie i świeżutkie! Jedyne czego mi w tym brakowało to zapachu prania. No kurcze człowiek jest tak przyzwyczajony do zapachu ubrań po praniu, że dziwne mi to było, że ubrania nie pachną. Spróbowałam więc używać do prania  zapachowych olejków eterycznych (np. cytrynowy, pomarańczowy, lawendowy), wystarczy kilka kropel – był to strzał w dziesiątkę. Do dziś używam olejków zapachowych przy użyciu kuli piorącej. Olejki nie zostawiają śladów na ubraniach, ani tłustych plamek.
Do pralki, do przegródki na proszek wlewam kilka kropelek olejku, a do pralki wrzucam kulę. I wiecie co? Pranie pięknie wyprane, a do tego fajnie pachnie!!! Kula przechodzi trochę zapachami olejków, ale z tego co widzę nic jej się nie dzieje. Do dziś piorę właśnie w taki sposób. Jak ktoś nie ma do olejków przekonania, to można zamiast olejku dodać do prania płyn do płukania, ale radzę  najpierw spróbować niż od razu przekreślać ten pomysł.
 

A czy kula piorąca daje sobie radę ze starymi/ciężkimi plamami?

Bałam się strasznie tego jak sobie właśnie z nimi poradzi, ale muszę powiedzieć, że bardzo jestem z niej zadowolona!!! Kula radzi sobie z plamami tak jak dobre proszki czy płyny!!! Wiadomo, jak i każdy środek, nie wszystko da się sprać, więc wtedy można zastosować sobie swój sprawdzony odplamiacz. Ja przyznam się, że na ciężkie plamy stosuję mydełko odplamiające, płyn do naczyń Ludwig też świetnie do tego się nadaje.
Jak znajdę jakiś fajny sposób na odplamianie bez chemii to dam Wam znać.
 
Ale wracając do Eko Kuli to sama kula radzi sobie z takimi plamami bardzo dobrze. Poradziła sobie nawet ze zaschniętymi plamami po aronii, a aronia ma bardzo silny barwnik. Eko Kula z łatwością poradziła sobie również z kilkudniowymi plamami na moich jeansach po czekoladzie – ups wydało się, jadłam słodkości. Jedyne na co trzeba uważać to to, żeby ubrania z prasowankami odwracać na drugą stronę, ponieważ miałam taki jeden przypadek, że z jednej bluzki dziecięcej poschodziło kilka elementów. Nie było takiej sytuacji, gdy prałam takie ubrania z Eko Kulą odwrócone na lewą stronę. Z ubraniami roboczymi też sobie radzi dobrze.
 
Powiem Wam szczerze, że Eko Kula to świetny jak dla mnie produkt, chociaż długo się do niej przekonywałam czy ją zakupić Ubrania są czyste i mięciuchne! Poza tym skoro ma mi ona starczyć na około 650 prań to i też trochę zaoszczędzę na niej, bo mogę prać ‘w niej’ ubrania wszystkich domowników, nawet dziecięce, a moje ręce trochę odpoczną od chemii!
 
Acha co do przechowywania kuli piorącej, to kula musi być przechowywana w suchym miejscu, aby utrzymać jej naturalne działanie.
 
 
 
Print Friendly, PDF & Email
  • Muszę przyznać, że pierwszy raz widzę taką kule. ;) Jestem chyba 100 lat za murzynami :D

    • Ja na nią przypadkowo trafiłam w internecie, aż sama się zdziwiłam, że coś takiego istnieje! Nasz synek lubi jeszcze bardzie robić ze mną pranie, bo wrzuca kulę do pralki he he i włącza wszystkie guziki ;)