Ostrożnie z tym błonnikiem!

IMG_0878
W dzisiejszych czasach każdy kto choć trochę interesuje się tematyką zdrowego odżywiania wie, że błonnik jest nieocenionym elementem naszej diety zwłaszcza, gdy chodzi nam o odchudzanie.

Błonnik przyczynia się także do mniejszego wchłaniania tłuszczy, cholesterolu i trójglicerydów, obniża ciśnienie tętnicze krwi – i tu już pierwszy dzwonek dla ludzi borykających się niskim ciśnieniem – niemniej spowalnia on rozkład węglowodanów, pełni rolę ‘prebiotyczną’, reguluje pracę jelit i rytm wypróżnień zapobiegając zaparciu, zmniejsza uczucie głodu oraz działa prewencyjnie w przypadku nowotworów układu pokarmowego. Znaleźć go możemy w warzywach, owocach, zwłaszcza w strączkowych produktach zbożowych, pełnoziarnistych płatkach owsianych i w tak zwanych ‘razowcach’, czyli w sumie we wszystkim co współcześnie mówi się nam, że jest zdrową żywnością.
 
Brak odpowiedniej ilości błonnika w diecie może spowodować zaparcia oraz zwiększyć częstotliwość chorób cywilizacyjnych takich jak miażdżyca, kamienica żółciowa, uchyłkowatość jelit, nowotwory jelita grubego i nowotwór sutka u kobiet. Niedostatecznej ilości błonnika w codziennej diecie przypisuje się też zwiększenie ryzyka innych chorób przewodu pokarmowego, a nawet hemoroidów czy zapalenia wyrostka robaczkowego. W związku z powyższym nie można dopuścić do jego braku. Niestety jednak niektórzy ludzie maja tendencję do popadania w przesadę i z kolei nadmierna ilość tego środka pokarmowego w diecie może spowodować przede wszystkim biegunki, ale to nie wszystko! Zbyt duże spożycie błonnika powoduje utrudnienie przyswajania innych składników odżywczych! Jak pisałem wcześniej błonnik zmniejsza wchłanianie tłuszczy, a co za tym idzie wykładniczo zmniejsza przyswajalność witamin przez nie rozpuszczanych (A,D,E i K), utrudnia też wchłanianie wapnia, żelaza i cynku! Osoby cierpiące na niedokrwistość(anemię) także powinni konsultować swą dietę ze specjalistą. Tak więc z jednej strony sporo jest plusów ze spożywania błonnika, niemniej pamiętajmy o zasadzie złotego środka i nie popadajmy w przesadę, gdyż nadmiar jak wspomniała znajoma dietetyczka jest gorszy od niedoboru. Niedobór łatwiej uzupełnić niż pozbyć się nadmiaru, który może naprawdę namieszać w naszym organizmie.
 
Co do dziennej zalecanej dawki błonnika to zależnie od źródeł waha się ona między 30-40 g.
 
Błonnik można znaleźć m.in. w takich oto produktach (zawartość błonnika w 100 g produktu):
 
otręby 44 g (w 100 g)
fasola czerwona 25 g
suszone morele 24 g
wiórki kokosowe 21,1 g
mak 20,5 g
suszone śliwki 16 g
soja 15,7 g
migdały 14,5 g
groszek 12 g
płatki żytnie 11,6 g
suszone jabłka 10,5 g
płatki pszenne 10,1 g
daktyle 9 g
fasola biała 7,4 g
płatki 6,5 g
ciecierzyca 6 g
kukurydza 6 g
pieczywo razowe pełnoziarniste 4-6,5 g
kasza gryczana 5,9 g
marchew 3,6 g
ziemniaki 1,5 g

To tylko kilka produktów, polecam więc zapoznać się z pozostałymi, które zawierają błonnik. W internecie wystarczy wygooglować je wpisując w wyszukiwarkę ‘produkty zawierające błonnik’, po czym przyjrzyjcie się swojej diecie i zastanówcie się czy aby nie przesadzacie!? Wbrew pozorom nie tak trudno przekroczyć limit,  pamiętajmy o tym!
 
Yśó
Print Friendly, PDF & Email
  • Nigdy o tym nie myślałam, ale jak patrzę na to zestawienie, to wygląda na to, że zupełnie nieświadomie mogę przekraczać dawkę, bo to jest lista moich ulubionych produktów. :?

  • Ja nigdy nie miałam problemów z dostarczaniem wystarczającej ilości błonnika i niespecjalnie się nad tym zastanawiałam co jeść, aby go dostarczać. Ale wiem, że są osoby, którym ciężko dostarczyć odpowiednią jego ilość.

    • Ja mam z tym niestety problem, choć dużo przyswajam produktów z błonnikiem, choć to jeszcze za mało. Pozdr. A.