Arbuzowo mi ;) kosmetyki z The Secret Soap Store


the secret soap store

Na kilku spotkaniach blogerskich otrzymałam do przetestowania parę produktów z firmy The Secret Soap Store.

Kolejna firma, której wcześniej nie znałam i której już kilka produktów pokochałam :)  

 
 

The Secret Soap Store to firma, która oferuje kosmetyki do mycia, kąpieli i pielęgnacji z naturalnymi roślinnymi olejkami, więc z góry musiały one sprawiać przyjemność podczas testowania! :)
 
Fajnie się złożyło, że z firmy tej otrzymałam aż cztery produkty do przetestowania :)
 
 
IMG_0981

IMG_0993



Moja opinia:

Watermelon Body Scrub (peeling do ciała)
IMG_0603
Whatermelon Body Scrub to jeden z peelingów, który pokochałam od pierwszego zastosowania, a to dlaczego? Pięknie pachnie, rewelacyjnie się rozsmarowuje po ciele, elegancko masuje ciało pozostawiając skórę nawilżoną, a do tego nie podrażnia mojej skóry ani na ciele ani na twarzy. Drobinki tego peelingu są średniej wielkości, nie za małe i nie za duże, więc można nim masować całe ciało, dzięki czemu usuniemy stary łuszczący się naskórek, no i brud lepiej schodzi ;) Skóra po peelingowaniu staje się pięknie oczyszczona, gładka, nawilżona, mięciutka i natłuszczona, ale natłuszczona w bardzo fajny sposób, bez uczucia jakieś maski i ciężkości na skórze.
 
Dodatkiem tego kosmetyku jest m.in. czarnuszka (Nigella Sativa Seed), oraz masa olejków roślinnych, w tym również ekstrakt z arbuza. 
IMG_0986
 
 
Kolor peelingu, jego zapach i znajdująca się w nim czarnuszka sprawiają jakbyśmy mieli w ręku zamiast kosmetyku zmiksowany arbuz :)
IMG_0985
Peeling jest bardzo wydajny. Niestety nie znalazłam tego kosmetyku w asortymencie sklepu, więc nie mogę Wam podać jego ceny, ale warto pooglądać sobie produkty z tej firmy (klik), może akurat komuś coś wpadnie w oko.
 
 
Jeżeli miałabym ocenić ten produkt to dałabym mu
ocena 10_thumb[2]punktów
na 10 możliwych do zdobycia.

Ja ogólnie to kocham peelingi, ale dzięki testowaniu produktów okazuje się, że moja skóra jednak nie lubi się z każdymi tego typu kosmetykami – o takim jednym peelingowym rozczarowaniu (z innej firmy) napiszę w następnym tygodniu.
Mydło z czarnuszką
 
 
Mydło, które otrzymałam od tej firmy do przetestowania było tylko w papierowej torebce, więc nie mogę Wam podać więcej szczegółów na temat jego składu. Mydełko przypomina trochę miąższ arbuza dzięki kolorowi, zapachowi i czarnuszce, która imituje pestki arbuza. Mydełko pachnie bardzo ładnie, arbuzem. Pachnie i podczas zwykłego leżakowania (dzięki czemu w łazience unosi się piękny aromat) i podczas jego używania. Widać w nim, że są zatopione jakieś ziarenka, okazuje się, że jest to czarnuszka, dzięki której podczas mycia wykonuje się masaż skóry.
 
Mydełko przypomina trochę arbuza dzięki  kolorowi, zapachowi i właśnie czarnuszce, która imituje pestki arbuza.
 
Podczas mycia tym mydełkiem wyczuwalne są olejki, dzięki czemu skóra po umyciu staje się miękka i nawilżona – super uczucie i ten zapach!
 
Sam wygląd nowego mydełka sprawia, że chce się od razu umyć nim ręce! Niestety nie mam dobrego zdjęcia tego mydełka jak wyglądało od nowości, ale możecie sobie zobaczyć je tutaj (klik). Osoby odwiedzające nas pytały się czy to mydło, czy można tym umyć ręce. Pytane jak im się podoba jego działanie to mówią, że podczas mycia czują taką jego ‘delikatność’ i że fajnie wygląda i myje – ogólnie są bardzo nim zainteresowani. A dzieci również są zachwycone nowym mydełkiem! Nasz Julian na początku myślał, że jest to coś do zjedzenia, bo tak pięknie pachnie i (z początku) wygląda… no właśnie z początku… mydełko ładnie wygląda przez pierwsze kilkanaście myć, po pewnym czasie niestety pęka, a czarnuszka do tego sprawia wrażenie jakby na mydle osiadał brud – niezbyt apetycznie to później wygląda.
 
 
IMG_0991
Mydło to uwielbiam! Niestety przez swój późniejszy wygląd trochę odstrasza, ale i tak lubię się nim myć ze względu na uczucie podczas mycia i to co robi z moją skórą.

Mydełko jest wydajne. Jego cena, choć nie umiem go znaleźć teraz w asortymencie, to koszt ok. 20 zł pacząc na inne mydełka tego typu, tej firmy (klik). Skład mydełka możecie podejrzeć u Lusiakowej (klik).

Jeśli miałabym ocenić ten produkt to dałabym mu
ocena 10_thumb[2]punktów
na 10 możliwych do zdobycia.
 
Dałabym mu 10, ale ze względu na wygląd w późniejszym etapie i popękanie daje mu mniej.
 
 
Do przetestowania mam jeszcze sól do kąpieli…
 

IMG_0988
i grejpfrutową maskę do ciała…
 

IMG_0983
 
 
O nich na pewno usłyszycie na naszym blogu.
 
Jestem ciekawa, czy Wy znacie może te produkty?

Ancia

  • Uwielbiam takie kosmetyki! Kusisz, kusisz!

  • Ja jeszcze się nie zabrałam za ich testowanie, ale wielkość maski mnie trochę rozczarowała.

    • Wielkość to rzeczywiście jest rozczarowująca!