Patrz ludziom w oczy i uśmiechaj się do innych

Już jakiś czas temu przeczytałem książkę Malcolm’a Gladwell’a “Błysk”, traktującej między innymi o potędze pierwszego wrażenia – bardzo mi się spodobała i siłą rzeczy zacząłem obserwować świat i otaczających mnie ludzi troszeczkę inaczej, jakby zastanawiając się nad tym jak jestem postrzegany przez rodzinę, kolegów z pracy czy przygodnie napotkanych ludzi.

Gdy poznajesz nowych ludzi pierwsze wrażenie jest bardzo ważne, potrafi przykleić do Ciebie łatkę, z którą ciężko się później rozstać. Widzę to zwłaszcza wśród kolegów z pracy – ostatecznie jesteśmy przecież na nich skazani, przynajmniej póki nie zmienimy pracy. Ostatnio często zdarza mi się pracować w Niemczech i to właśnie w nich mnie to uderzyło. Uderzająca większość rodowitych Niemców (pracują tam też przecież i Polacy, Azjaci i Turcy) witają cię najczęściej uśmiechając się do Ciebie. Na stołówce życzą swoje ‘Mahlzeit!’, nawet jeśli widzą Cię po raz pierwszy – to samo zdarzyło mi się na ulicy. Nie zrozumcie mnie źle, w stołówkach w polskich zakładach też się zdarza, ale raczej bez uśmiechu i nie w takich ilościach, ale żeby na ulicy!?  Zdarzyło się Wam kiedyś życzyć miłego dnia obcej sobie osobie? Może przesadzam, ale uderzyło mnie to i przeanalizowałem swoje uczucia – na tej podstawie zaczęło wyrabiać się we mnie zdanie, że Niemcy to serdeczni mili i otwarci ludzie! Czy moje stwierdzenie jest błędne czy nie, jeszcze nie wiem, ale na razie zorientowałem się, że tylko na podstawie kilku pozdrowień i uśmiechów zacząłem cieplej myśleć o Niemcach i samemu się do nich uśmiechać i odpowiadać. Co z tego wynikło? Otóż w zakładzie, na którym stawiamy instalacje, która ciągnie się aż przez pięć hal i mierzy bez mała prawie 300 metrów, mam pośredni i bezpośredni kontakt z większością (z kilkuset)  pracowników – nasze godziny pracy zazębiają się z dwoma zmianami. Po już prawie trzech tygodniach pracy relacje z ‘rodowitymi Niemcami’  po prostu są rewelacyjne i choć często przeszkadzamy im w pracy ;) nie mają nam tego za złe. Ponadto moja kaleczna komunikacja polsko-angielsko-niemiecka zawsze przyjmowana jest z uśmiechem i cierpliwością. Często sami z siebie proponują pomoc, choć przecież mają swoją pracę. Inne mniejszości (w większości) zachowują większy dystans (nawet Polacy), choć w końcu krajanie raczej unikają kontaktu albo jeszcze coś przykrego rzucą (w końcu to oni muszą pracować, a my im przeszkadzamy robiąc swoją pracę). A jeden osobnik to chyba na mnie poluje, bo już ze trzy razy prawie przejechał mnie wózkiem.  I po prostu mnie olśniło. Ja mam tak samo jak oni, paczę na nich wtedy jak na zawadę i unikam kontaktu wzrokowego. Tylko prześlizguję się po nich wzrokiem, jak po kłopocie do wyminięcia, przecież oni pewnie robią tak samo! Nie zauważamy w sobie ludzi, dlatego traktujemy się tak, a nie inaczej – może to kwestia nastawienia, mentalności, braku chęci, nie wiem…  wiem jedno, że dzięki  tym osobom, z którymi przecież na dobrą sprawę nie potrafię się do końca porozumieć  (mówię o tych rodowitych Niemcach ), a nawiązałem dobre relacje, zrozumiałem, że spojrzenie i uśmiech potrafią na prawdę wiele, potrafią więcej niż zdawkowe słowo ‘cześć’ i podanie ręki.

Naturalną reakcją na uśmiech jest odpowiedzenie uśmiechem – do tego na wpół świadomie czuje się, że jest się  zauważonym, pozdrowionym i wywołuje to  pozytywną reakcje, czyli z założenia nie postrzega się drugiej osoby jako oponenta, a raczej sprzymierzeńca i podświadomie ustosunkowuje się do tego stanu rzeczy nasza animalistyczna natura.

patrz ludziomw oczy i usmiechaj sie do ludzi - nasza droga do - Blysk - Malcom Gladwell

Przyjaciel czy wróg, z tego mechanizmu korzystają też ludzie z marketingu i public relations. Nie sugeruję, żeby chodzić po ulicach szczerząc się jak głupi do sera, chodzi mi bardziej o wchodzenie w chwilową relację i okazać zainteresowanie, by ludzie widzieli, że uśmiech kierowany jest do nich! Myślę, że takie zachowanie wpłynie na lepszy odbiór nas przez innych. Będziemy postrzegani jako przyjacielscy i otwarci. Będziemy partnerami, nie rywalami, a to w perspektywie czasu może nam tylko pomóc w życiu. Zatem patrz ludziom w oczy i uśmiechaj się do innych! :)

Yśó

Print Friendly, PDF & Email
  • Iza

    Ja mieszkam w małym mieście i tutaj osobie mijanej na ulicy mówi się “gruezi” bez względu na to czy się ją zna czy nie. Mówi się patrząc w oczy i uśmiechając się :D nie gdzieś spod nosa ;) Czasami takie przyjazne pozdrowienie potrafi poprawić nastrój :)

  • Vera

    Znam to. Mieszkam w Holandii. Tu również ludzie są bardzo życzliwi. Przez pewien czas podróżowałam do pracy wyłącznie autobusem. Pan kierowca zawsze był uprzejmy. Witał się z każdym słowem i żegnał patrząc w lusterko. Nawet jak kiedy zdarzyła się kontrola biletów i panowie weszli posprawdzać do autobusu to wszystko odbyło się dyskretnie i miło. Panowie powiedzieli: Dzień Dobry. A wychodząc:Do widzenia i życzą Miłego dnia. Tu nawet policjantów ludzie szanują. Często stojąc na światłach są pozdarwiani. Nawet jak wlepią mandat to są uprzejmi, a ludzie nie dyskutują z nimi. W Polsce jeszcze wiele musi się zmienić jeśli chodzi o kulturę jazdy i kulturę osobistą. Byłam ze 2 lata temu w naszym kraju. Podróżowałam autobusem. Pewna starsza pani, taka faktycznie, babuleńka miała problem, żeby zebrać się z miejsca. Był tłok. Nie zdążyła wysiąść. Kierowca zamknął drzwi. Ludzie zaczęli krzyczę, że jeszcze jest ktoś kto nie wysiadł. On tylko głośno skomentował: No k…ile będą się zbierać do cholery. Co, ja mam tu pół dnia stać. Chamstwo, brak kultury, przygotowania. Od tego już się odzwyczaiłam.