Mama prasowaczka na pełen etat

Bycie ‘młodą’ mamą to trudny okres! Nie ukrywajmy tego, że przy małych dzieciach jest “kupa roboty”, z przewagą kupy. Nic samo się nie zrobi, bo nawet do zmywarki czy pralki trzeba powkładać rzeczy, a później przecież należy je wyjąć i pochować, gdzie z tym pierwszym nie ma problemu, bo od razu wyschnięte naczynia można schować do szafek, natomiast z wypranymi ciuchami jest trochę inaczej, jest trudniej!

Ludzie się dzielą na tych co składają od razu wyprane (bez prasowania) ubrania do szafek i na tych co chowają ciuchy już pięknie wyprasowane i poskładane. Ja należę do tej pierwszej grupy osób, że prasuję ubrania dopiero przed ich założeniem.

 

test deski od Leifheit - nasza droga do (1)

 

Kupując ubrania zawsze zwracam uwagę z jakiego gatunku materiału jest wykonana odzież, zazwyczaj wybieram te przyjazne skórze, mięciuchne, z bawełny. Niestety bawełna bawełnie nierówna i nie każde ubranie wyprane nadaje się od razu do założenia i tak zwanego ‘prasowania na sobie’. Poza tym nie każde pralki mają opcje łatwego prasowania – moim zdaniem taka opcja powinna być standardem w takich sprzętach!

Niestety człowiek z podobnym podejściem co ja do sprawy czasem zmuszony jest jednak do wyprasowania ciuchów, więc z niechęcią podejmuje się wtedy temu ‘wydarzeniu’!

Po przetestowaniu deski do prasowania od firmy Leifheit mogę tylko powiedzieć, że ‘jaki człowiek jest zacofany’ (mówię teraz o sobie)! Powodem niechęci do prasowania okazała się jakość produktu, który dotychczas był używany przeze mnie podczas prasowania. Powiem szczerze, że do tej pory używałam zwykłej deski, takiej najprostszej, z tych najtańszych. Jeśli chodzi o żelazko to również posiadam najzwyklejsze z żelazek. I z ręką na sercu mogę Wam powiedzieć, że deska od firmy Leifheit zrobiła na mnie piorunujące pierwsze wrażenie, a podczas prasowania po raz pierwszy w życiu miałam uśmiech na twarzy! Tak! Sprzęt na którym pracujemy ma jednak znaczenie!

W moje ręce wpadła deska Air Board M, z bardzo solidną konstrukcją, a w dodatku jest w miarę lekka do przenoszenia! Sama powierzchnia do prasowania jest bardzo duża i zrobiona ze sztucznego tworzywa, poza tym przeznaczona jest do prasowania żelazkiem parowym, a że takie posiadam, to spokojnie mogłam zrobić test.

Deska posiada podstawkę na żelazko i uchwyt na kabel od żelazka. Dodatkowym elementem, który mnie zaskoczył, to wbudowane gniazdko (tzw. przedłużacz) przy podstawce, do którego możemy podłączyć żelazko – rewelacyjny pomysł! Te dodatki ułatwiają pracę!!!

Tak jak wspominałam wcześniej deska posiada dużą powierzchnię do prasowania, więc można na niej sobie układać nawet pranie. Tworzywo z jakiego zrobiona jest deska oraz specjalny pokrowiec narzucony na deskę to kolejne genialne połączenie, który przyspiesza prasowanie, ponieważ odbija parę wodną, przez co prasowanie idzie szybciej!

 

test deski od Leifheit - nasza droga do (2)

 

Deska ma regulowaną wysokość. Poza tym jest tak jak wspominałam stabilna przez co nie jest tak wywrotna jak zwykłe deski.

Oczywiście ogólnie to nie polecam prasowania ciuchów przy małych dzieciach, jeśli nie macie do nich zaufania w tej kwestii i broń boże nie zostawiajcie włączonego żelazka przy małych dzieciach!

Ja osobiście nie miałam problemu podczas testowania tej deski z naszymi dziećmi. Najbardziej Juliana interesowała deska z samego początku, bo to coś nowego dla niego, a szczególnie spodobała mu się dyndająca antenka na kabel żelazka, bo przypomina trochę flagę. Podczas testowania deski musiałam starszego syna jednak czymś zająć by do mnie nie podchodził, by go niechcący nie poparzyć, bo odbijająca para z deski nawet mnie od czasu do czasu parzyła w palce. Z czasem nauczyłam się podejścia do tej deski i mojego żelazka i teraz nie wyobrażam sobie pracy na innej desce!

Młodszy syn, Edzio, na szczęście jeszcze wtedy nie pełzał zbytnio i do deski nie podchodził. Teraz jednak nie mogę robić tego przy nim, gdyż od jakiegoś czasu jest wszędzie i ciągle chce na czymś się wspinać. Już praktycznie nasz ośmiomiesięczny maluszek wstaje sam na swoje nogi i umie dostać to co chce.

 

test deski od Leifheit - nasza droga do (3)

 

Jak widzicie jestem bardzo zadowolona z tej deski! Nie przeraża mnie przy jakości jej wykonania i sposobu działania nawet jej cena. Koszt jej to około 260 zł.

Ktoś Was ma taką deskę lub coś z tej firmy?

Szukam dobrego parowego żelazka, ktoś coś poleci?

Print Friendly, PDF & Email
  • A ja kocham pracować :) zawsze plasuje przed zachowaniem do szafy i przedubraniem na siebie poprawia co bardziej ggiętkie egzemplarze :) ale taka deska z przedluzaczem, ahhh marzenie, bo zawsze że złej strony mam kontakt i żelazko się płacze ;)

    • Ja z tym kablem, to też miałam taki problem, zawsze mi się plątał tam gdzie nie trzeba było, a teraz ten problem się rozwiązał. Kiedy Ty prasujesz? Jak Rozalka śpi?

      • Jak jest w przedszkolu, ale niekoniecznie. Czasem popołudniu, a ona się bawi obok mnie :) Mam taka zasadę od urodzenia Rozalki, że wszystko robilam jak ona była aktywna, żeby widziała co i jak, a jak spala to ja miałam czas dla siebie i tylko siebie. Zresztą ona malo spala w ciągu dnia, więc nie opłacało mi się robić za wiele ;)

        • Ja też korzystam z czasu gdy chłopaki śpią, szczęście to w tym, że oboje popołudniu mają o takiej samej godzinie drzemkę, więc jeszcze mogę się nacieszyć chwilą popołudniową dla siebie i nałsdować baterie na resztę dnia.