Recykling, made by Polska

Ilości śmieci w naszym świecie rosną wykładniczo w stosunku do postępu cywilizacyjnego. Jeśli czegoś nie będziemy z nimi robić, to po prostu w nich utoniemy. Śmieci to jednak nie tylko odpadki, to także pieniądze i nieocenione źródła surowców. Jak przypomnę sobie ile śmieci wytwarzało gospodarstwo domowe za moich młodych czasów, a ile wytwarzamy teraz to się za głowę chwytam. Dodać do tego trzeba cały ten niebiodegradowalny plastik, a naprawdę przy odrobinie wysiłku można by wykorzystać 80-90% tych odpadów. Na zachodzie recykling wprowadzono już lata temu, u nas niestety jest jeszcze w fazie beta. Pocieszające jest to, że przeterminowane leki zbierają apteki, pojemniki  na baterie też można znaleźć w wielu miejscach, sprzęt AGD i RTV od tego roku ma obowiązek przyjąć każdy sklep o powierzchni powyżej 400 m2 (ino cza go tam dostarczyć), a na recyklingu pojazdów to można jeszcze nieźle zarobić (http://www.mamauto.pl/). Przypomina mi się jak jeden z naszych samochodów dawno dawno temu się rozkraczył i naprawdę nie opłacało się go nam wtedy naprawiać, więc sprzedaliśmy go na części.

recykling aut

Co do bardziej osobistego jednostkowego recyklingu to też wyszła ustawa, trzeba więc było się zdeklarować no i zacząć segregować. Tu zaczął się problem i nie chodzi mi tu o ludzką mentalność, bo o dziwo widzę że sporo ludzi przynajmniej się stara, ale o same pojemniki na śmieci. Podstawiono osobne śmietniki na plastik, szkło i makulaturę. W domciu wzięliśmy się do tego na poważnie i mamy 3 kosze na śmieci plus mały kubełek na baterie, choć właściwie powinniśmy mieć 4 (jeden ekstra na pieluchy, tego to wytwarzamy naprawdę sporo). Z tego co widzę ludzie pomału starają się wprowadzać nowe nawyki, niestety polska rzeczywistość nie pomaga.

Na początku kosze segregacyjne postawiono dobre 60m od mojego domu, no jak słoneczko świeci i mi się chciało to człowiek dylał przez pół osiedla obładowany trzema torbami śmieci, ale w zimie no hello komu by się chciało, chyba ino jakiemuś działaczowi Greenpeace. W końcu kosze umiejscowiono w jakimś logiczniejszym miejscu (patrz: bliżej), choć koszem trudno nazwać coś co kształtami przypomina robota z filmu Pan Kleks w kosmosie. Jeden z otworami na butelki (powinni nie pisać szkło ino butelki) – spróbujcie wyrzucić tam wyszczerbiony talerz albo większy słoik, nie da się! Plastik dla nich też chyba znaczy tylko plastikowe butelki, choć otwór tu przynajmniej jest trochę większy, jednak worek plastików i tak regularnie muszę przepychać czym popadnie. Jednak najgorszy jest ten od papieru. Oni naprawdę myślą, że makulatura to zeszyt i to formatu nie większego niż A4, albo może myślą, że ludzie w ramach hobby będą wszystko targać na małe kawałeczki? To polecam karton np. z lodówki zmieścić w ten otwór! Ale nie ma co narzekać, przynajmniej idziemy w dobrym kierunku, ponieważ niewykorzystanie materiałów na uzyskanie których rujnuje się środowisko i traci energie, czas i pieniądze, to głupota i szalona krótkowzroczność.

A teraz raz dwa trzy segreguj i Ty! I ty możesz ocalić naszą planetę!

Yśó

Print Friendly, PDF & Email
  • Mieszkam w Niemczech i tutaj te otwory przy kubłach są większe… (wyjątek szkło, ale myślę ze to z bezpieczeństwa) :-)

    • Możliwe. My w naszych pojemnikach przed blokiem nieraz mieliśmy problem wrzucić śmieci o większych gabarytach. Niestety są też rzadziej wywożone, przez co nie ma gdzie je składować.

  • Mieszkam w Szwajcarii i tutaj bardzo poważnie podchodzi się do segregacji i spraw związanych z ekologia. Szczegółowo sortuje się wszystkie odpady i nikt nie narzeka.

    • W Polsce też jest segregacja i zawsze byłam za tym, żeby to robić, jedyną rzeczą czego właśnie nie cierpię to te małe otwory w śmietnikach, przez co wiele osób widzę, że się poddaje i rzuca obok. Już nie mówiąc o tym, że rzadziej je wywożą.

  • U nas też jest segregacja i zawsze byłam za tym, żeby to robić, jedyną rzeczą czego właśnie nie cierpię to te małe otwory w śmietnikach, przez co wiele osób widzę, że się poddaje i rzuca obok. Już nie mówiąc o tym, że rzadziej je wywożą.

  • Nie segreguje. Wstyd. Nie to, ze nie chce. Chce bardzo, ale nie mam potem co z tym segregowanym towarem robic. Bo chociaz mieszkam w zamknietym osiedlu, to kosz jest jeden do wszystkiego. Kiedys postawiono kosz na plastikowe budelki. Zbieralam je przez kilka tygodni lecz gdy przyszlo co do czego , kosz zniknal. Wodac Francja tez ma spore braki w tej dziedzinie.

    • Hmm widocznie Francja jeszcze nie uporała się z problemami segregacji.

  • W Rzeszowie mieszkałam w domu i był podział na odpady suche, odpady mokre, szkło opakowaniowe i kompościk. Problem polegał na tym, że np. my, jako że moja mama jest kucharką, wytwarzaliśmy bardzo dużo pięknego aluminium z margaryn, ale według tego schematu to była frakcja mokra, bo tłuste. Głupio…
    W Krakowie, na osiedlu na którym mieszkałam, segregacja nie istniała. Stały tylko pojemniki na szkło.
    W pierwszym mieszkaniu w Warszawie był zsyp. No to się nawet gadać nie chce…
    A teraz w drugim mieszkaniu w Warszawie mamy tak samo jak w Rzeszowie, przy czym nie mam pojęcia, gdzie mam szukać pojemników na szkło opakowaniowe, bo ani w naszym smietniku, ani w 3 okolicznych go nie ma :D A sprawdzałam, bo np. pojemnik na odpady typu kompostowego są w co drugim śmietniku… Nie wiem dlaczego :D