Wywiad z “Dawcą komórek macierzystych”, Joanną Hawryluk

Pamiętacie naszą Specjalistkę w zakresie podatków i prawa pracy (klik)? Otóż okazało się, że niedawno została “Dawcą komórek macierzystych”, ale nie tylko na papierze! Pewnego dnia… ale o tym przeczytacie za chwilę.

Dziś wywiad z “Dawcą komórek macierzystych”, Joanną Hawryluk.

***

Joanna Hawryluk, Dawca Szpiku

***

AJ: Powiedz nam Joasiu, czy to boli?

JH: Procedura pobrania była bezbolesna.

AJ: A jak w ogóle przebiegało w Twoim przypadku pobieranie komórek macierzystych?

JH: Procedura pobrania komórek macierzystych w moim przypadku była z krwi obwodowej metodą zwaną aferezą. Siedząc na fotelu z jednej ręki wyprowadzana była krew, następnie przechodziła przez maszynę i drugą ręką wracała do mnie.

AJ: Brzmi to niesamowicie! Czy długo musiałaś potem dochodzić do siebie?

JH: Niestety w pierwszym dniu nie została pobrana wystarczająca ilość komórek i musiałam wrócić do szpitala następnego dnia aby powtórzyć pobranie, dlatego też następnego dnia zostałam w domu ponieważ byłam lekko osłabiona.

AJ: Co Cię skłoniło do zostania “Dawcą szpiku”?

JH: Nie wiem, po prostu poczułam że jeżeli jest możliwość komuś bezinteresownie pomóc ,a nawet uratować życie to dlaczego nie.

AJ: Jak w ogóle znalazłaś się w bazie potencjalnych dawców? Jak można się wpisać do takiej bazy?

JH: Już od jakiegoś czasu myślałam o tym ale jakoś nigdy nie było okazji dlatego wyszukałam na internecie fundację DKMS i zarejestrowałam się, otrzymałam komplet patyczków, by zrobić wymaz, które odesłałam i po 3 miesiącach otrzymałam kartę dawcy.

AJ: Czy znasz osobę do której powędrują Twoje komórki?

JH: Po oddaniu komórek następnego dnia zadzwonili do mnie z Fundacji, że komórki otrzymała 58 letnia kobieta z Polski.

AJ: Jakie to uczucie kiedy oddajesz komuś cząstkę siebie?

JH: Od momentu rejestracji moje życie toczyło się dalej, nie myślałam, że kiedykolwiek będę mogła pomóc bezpośrednio, bo przecież szansa na zgodność z niespokrewnioną osobą jest niewielka, a jednak spotkało to mnie. Emocje związane z dawstwem zaczęły się  dopiero po otrzymaniu maila z fundacji z informację, że jest konkretny pacjent któremu będę mogła pomóc, przez 3 dni myślałam tylko o tym, a łzy szczęścia same leciały. Uczucie podarowania komuś szansy na zdrowie, podarowania tego co najcenniejsze życia, oddając bez jakiegokolwiek wysiłku niewielką cząstkę siebie jest czymś nie do opisania, to po prostu trzeba przeżyć.

AJ: Dziękuję Joasiu za wywiad! Jesteśmy z Ciebie dumni!

Joanna Hawryluk

Wywiad z Joanną Hawryluk przeprowadziła Aneta Jokisz.

DKMS (2)
Źródło zdjęcia: dkms.pl
  • Brawo dla Ciebie Asiu! Ja jakieś 10 lat temu zgłosiłam się do bazy mam nadzieję, że kiedyś komuś pomogę. A jeśli nie to wiem, że zrobiłam wszystko aby podzielić się tym co najpiękniejsze.

  • Rewelacja! :) Też jestem zarejestrowana w bazie DKMS :)