Inne spojrzenie na dietę: 5 posiłków, nie dziękuję!

Dziś zapraszamy Was na gościnny wpis Agaty z bloga Nieperfekcyjny świat i jej inne spojrzenie na dietę, czyli “5 posiłków, nie dziękuję!” :)

5 posiłków dziennie nie dla mnie

Zastanawialiście się kiedyś, jak to jest z tymi pięcioma posiłkami dziennie? Dlaczego wszyscy naciskają na taki model żywienia, zwłaszcza u osób na diecie? Dietetycy trąbią na prawo i lewo, o samych zaletach takiego schematu odżywiania, tym czasem nie spotkałam się jeszcze z “profesjonalnie” wykonanymi badaniami na ten temat – zazwyczaj pomijane zostały jakieś istotne czynniki, więc nie możemy do końca stwierdzić czy są w pełni bezbłędne. Nie będę snuć teorii spiskowych ;), że duże koncerny napędzają tę machinę, aby wcisnąć nam nie jednokrotnie nachalnie swoje “zdrowe” produkty typu metoda na głoda.

DIETA / OGRANICZENIE KALORII

Każdy z nas na pewno choć jeden raz w życiu był na diecie. Założę się, że doskonale znacie to uczucie głodu, frustracji, poddenerwowania, a nieraz nawet szaleńczej furii (!) towarzyszące nam przy deficycie kalorycznym. Niestety nie da się inaczej, gdyż podstawą sukcesu jest odżywianie. Po odcięciu około 500 kcal – tyle potrzeba nam, aby zdrowo chudnąć około 0,5 kg tygodniowo – zostaje nam przeciętnie 1500 kcal dziennie do rozdysponowania, co daje nam około 250-300 kcal na posiłek. Wiecie jak wygląda takie żarełko? Jak porcja głodowa, która na raz może pochłonąć (głodna) 3 latka ;). Mama taką w domu :D. Dla osoby lubiącej, co ja , UWIELBIAJĄCEJ  jeść jak ja, taki model  żywienia jest istna katorgą!

Nigdy nie dałam radę wytrzymać na diecie dłużej niż kilka dni, za każdym razem.

Karcąc siebie “Ale jak to?! Agata, ty nie dasz rady?”

POWRÓT DO KORZENI

Odkąd pamiętam, zawsze pomijałam śniadanie – bynajmniej nie rodzicom na złość ;). Po prostu nie byłam głodna, a pierwszy posiłek jadłam około 10-11. Dzięki takiemu postępowaniu nigdy w szkole nie byłam głodna i nie odwiedzałam szkolnych sklepików jak znajomi i nie opychałam się śmieciowym jedzeniem. Kolejny posiłek przypadał na powrót do domu, na około 15, a kolacja na 20. Pewnie zastanawiacie się dlaczego nie byłam głodna, a nieraz wręcz przejedzona. Z prostej przyczyny: Moje 3 posiłki dodawały mi energii na kolejne godziny, gdyż były syte. Dostarczały mi odpowiednią ilość kalorii – około 500 kcal na posiłek, oraz masę wartości odżywczych. Nigdy nie byłam rozdrażniona, na lekcjach potrafiłam się skupić bardzo długo, nie miałam żadnych problemów zdrowotnych, ani z utrzymaniem wagi! Niestety pod wpływem presji otoczenia zmieniłam swoje postępowanie i teraz ma kilka kilo do zgubienia. Nie mówię, że jedzenie regularnie, małych posiłków to samo zło, ale przyznacie sami, że często jak jesteśmy głodni sięgamy po małe przekąski, a stąd już prosta droga do porażki i wyrzutów sumienia.

CZĘŚCIOWY POST

Kolejnym argumentem na PLUS jest częściowy post, który trwa 14-15 godziny.Wbrew pozorom nie jest on męczący, gdyż większa część przypada na czas odpoczynku nocnego. Takie postępowanie może uchronić nas nie tylko przed wzrostem tkanki tłuszczowej w organizmie, która jest spalana w okresie spoczynkowym organizmu, ale również przed wieloma chorobami.

Taki post doskonale:

  • oczyszcza organizm (oraz duszę),
  • obniża poziom trójglicerydów w organizmie,
  • obniża ciśnienie krwi, oraz utrzymuje w ryzach cholesterol,
  • zwiększa wrażliwość tkanek na insulinę,
  • oraz zwiększa wykorzystywanie tkanki tłuszczowej jako źródła energii.

Chyba warto zastanowić się co dla nas jest najlepsze i zweryfikować dotychczasowe postępowanie, prawda ? :)

Pozdrawiam Was serdecznie,

Agata

www.nieperfekcyjnyswiat.pl

 www.facebook.com/nieperfekcyjna28

www.instagram.com/nieperfekcyjnyswiat

Print Friendly, PDF & Email
  • Hm, pomysł z częściowym postem jest fajny i wykonalny, zakładając 8 godzin snu, to trzeba powstrzymać się od jedzenia przez około 6 godzin. Argumenty za takim rozwiązaniem, od czasu do czasu, są przekonywujące :)

    • Ja może wypróbuję na sobie ten motyw postu, ciekawa właśnie tego jestem, ale właśnie wliczając w to sen.

  • no przyznam szczerze, że muszę się nad tym zastanowić. Może i tego potrzebuje mój organizm..

    • @Mariska, mnie ten tekst również zastanowił. Ja w pracy mam przerwę o godz. 9tej, a pracę rozpoczynam wcześnie. Zawsze się zastanawiałam jak ugryźć tą przerwę, no i teraz wiem, że jak pójdę do pracy to sobie tylko coś tam przekąszę delikatnego, a w pracy zjem konkretne śniadanie, które mnie nasyci :) bo i tak z rana jestem mega motorem nawet bez konkretnego paliwa, tak mnie dzieci nauczyły. A z tym postem też muszę przemyśleć. Sen + dodatkowe godziny postu, w sumie 14 godzin – sprawdzę to na sobie :)

  • Wykorzystanie tkanki tłuszczowej jako źródła energii brzmi bardzo kusząco. Bo co ja co ale tłuszczyk to ja spalam bardzo bardzo chętnie ;) Muszę wypróbować tą metodę częściowego postu. Nie brzmi jakoś restrykcyjnie za to zalety ma bardzo ciekawe :)