13 zasad utrzymania porządku w domu

 czyli

„Byłem fleją, ale już czuje się lepiej!”

Twórczy nieład to w moim przypadku tylko eufemizm, określający przysłowiowy burdel na kółkach, który jest efektem naszej nierównej walki z syzyfową pracą jaką jest utrzymywanie porządku w domu.

Odkąd pamiętam miałem z tym problem już w domu rodzinnym. Gdy dzieliłem pokój z bratem siłą rzeczy nawet mnie samego biło po oczach zestawienie zachowania porządku moje w odniesieniu do brata. On był zawsze czyściejszy i bardziej uporządkowany, a ja no cóż, nie.

Moja matka jest osobą bardzo uporządkowaną i wręcz wielbiącą porządek, ale przez to 90% prac domowych wykonywała sama, bo ja no cóż byłem powiedzmy zbyt niedokładny. Wysoko postawiała poprzeczkę, a ja nie podejmowałem rękawicy i odpuszczałem. Nie zrozumcie mnie źle, oczywiście że miałem obowiązki, ale ograniczały się one do wyrzucenia śmieci czy odkurzenia dywanu. Łóżko miałem słane. Brudne rzeczy wystarczyło, że wylądują w „magicznym koszu” by nazajutrz znajdowały się czyste, wyprasowane  i pachnące w mojej szafie. Właściwie jak wspomnę to często nawet w magicznym koszu nie lądowały, a i tak jego magiczna aura roztaczała się także na mój pokój. Ogólnie hołdowałem zasadzie „jeśli masz coś zrobić jutro to zrób pojutrze będziesz miał 2 dni wolnego”.

13 zasad utrzymania porządku w domu - nasza droga do

Gdy zacząłem żyć z Ancią, która także notabene nie należy do pedantów.  Stopniowo coraz bardziej bałagan zaczął wygrywać z nami wojnę. Jeśli dołożyć do tego, że przez 6 lat trzy razy przeprowadzaliśmy się za każdym razem pakując się w coraz to większe i przeciągające się dłużej remonty doprowadzało nas to do braku jakiejkolwiek systematyczności w sprzątaniu. Następowały okresy gruntownych porządków przedzielone coraz większymi okresami „twórczego nieładu”.

Gdy pojawili się chłopcy całe zjawisko nabrało tempa.

Poza masakryczną ilością nowych rzeczy doszły kolejne dwie pary kończyn partycypujących w chaosie, który tylko się powiększał. Wspomnę do tego jeszcze o dwóch kotach, które choć są istotami czystymi to jednak załatwiają się, jedzą, no i od czasu do czasu puszczają pawia gdzie popadnie.

Rzeczy i obowiązków ciągle przybywa, a my tym chaosem jesteśmy już zmęczeni, a czasu jakby coraz mniej.

Ancia założyła grupę walka ze złymi nawykami, która tyczy się m.in. sprzątania i razem podjęliśmy walkę, na którego trzon składają się postulaty takie jak:

1-Minimalizm. Przeciętny Europejczyk posiada masę rzeczy, z których używa na co dzień tylko niewielką część. Wśród tych rzeczy są również i takie, które nie są używane nawet w przeciągu całego roku. Po co więc przechowywać te, których nie używamy!? Minimalizm dotyczy też kupowania. Kupujemy, wyrzucamy, kupujemy, wyrzucamy!? Dotyczy to i rzeczy i żywności. Po co marnować takim zabiegiem nasze pieniądze!?

2-Dobra organizacja przestrzeni. Przemyślcie ilość szafek i półek w Waszym mieszkaniu w stosunku do rzeczy, które posiadacie.

3-Dziel się obowiązkami domowymi. Każdy chciałby by bałagan znikał sam, ale niestety nic samo się nie zrobi, dlatego warto podzielić obowiązki między domowników, przez co osiągamy ład w chaosie.

4-Pomagaj innym kiedy możesz. Podział obowiązków to fajna sprawa, ale czasem nie czujemy się na siłach, np. ze względu na chorobę, więc poprośmy o pomoc innych. Czasem jednak nas rozpiera energia i możemy wtedy więcej, więc  wykorzystajmy ten moment na pomaganie innym domownikom. Pomagajmy sobie wzajemnie nie tylko przy chorobie!

Nasz trzylatek pomaga przy zapełnianiu zmywarki, pomaga przy robieniu prania, wyciera stół i okno, które młodszy brat nagminnie zaślinia, pomaga przy gotowaniu, odkurzaniu, myciu podłóg, przyniesie i poda większość rzeczy o które się go poprosi. Młodszy nasz syn (1+) sam wynosi swoje zużyte pieluszki, pomagać również tak chętnie przy wszystkich czynnościach jak jego straszy brat. Grunt to dać im się wykazać, nie podcinać chęci!

5-Nie odkładaj sprzątania podstawowych rzeczy na przysłowiowe “jutro”. Jutro będziesz mieć więcej roboty!

6-Nie sprzątaj dla gości! To Ty żyjesz w tym domu na co dzień!

7-Naucz się, że każda rzecz wraca na swoje miejsce. Ułatw domownikom przyszłego szukania danej rzeczy, zwróć je na swoje miejsce.

8-Pomału z rozmysłem, ale do przodu wdrażajcie nowe lepsze nawyki.

9-Czego oczy nie widzą to schowane i można zająć się tym później. Warto mieć w domu jedną zamykaną pustą półkę lub szufladę, tzw. rezerwową, na rzeczy, które chcemy na chwile odłożyć i które będą w najbliższym czasie w użyciu.

10-Wprowadź standardy dzienne i tygodniowe. Cykliczność niektórych czynności jest pewna, więc nie czekaj, aż z kosza z prania się zacznie wysypywać, później te rzeczy gdzieś przecież muszą wyschnąć! Kocia kuweta to nie rabatki pełne stokrotek, a z każdą chwilą jest gorzej. Polecam przesypywać sodą dno kuwety po czyszczeniu, pochłania zapachy. Regularność w myciu i odkurzaniu podłóg  to podstawa, nie szybko i nie po łebkach. Regularnie rób przeglądy w swoich szafkach z jedzeniem, chemią i ubraniami w poszukiwaniu zbędnych rzeczy (więcej nieznaczny lepiej). Brudne naczynia od razu dawaj do zmywarki – wiem jak trudno z tym, w końcu trzeba je jeszcze z niej wyciągnąć. Zmywarka nie musi być pełna by ją uruchomić.

11-Ilu masz domowników, ilu zwykle gości przyjmujesz jednorazowo i często?

To po co Ci zbiór 30 kubków w szafce? Policz domowników i pomnóż razy dwa. Resztę naczyń schowaj w pudle i nie trzymaj ich pod rękoma, ten zabieg zmusi Cię do mycia na bieżąco.

12-Upadliście, upadacie i będziecie upadać! Pamiętajcie o zasadach, a powstawać będziecie silniejsi!

13-A teraz mały bonus. Raz w tygodniu zrób sobie dzień wolnego od wszystkich porządków, ale nie po to by odpocząć, tylko po to by zobaczyć ile przez ten jeden dzień jest w stanie urodzić się rzeczy do zrobienia.

Gdy lepiej się zorganizujesz okaże się, że to wcale nie zajmuje tak dużo czasu – nie popadaj wtedy w samouwielbienie, bo znów upadniesz.

Pamiętaj o tych zasadach, a wyjdziesz zwycięsko i będziesz mieć tak naprawdę więcej czasu na inne ciekawsze rzeczy, a do tego będziesz mieszkać w czystym i schludnym otoczeniu!

I pamiętaj: Teraz po prosty musisz robić to już tak do końca życia! “Niech wejdzie Ci to w przysłowiową krew!”

Yśó

 

Print Friendly, PDF & Email
  • Iza

    Ja byłam całe życie pedantką i to fanatyczną. Teraz staram się odpuszczać, bo żaden z moich trzech mężczyzn nie podziela mojej filozofii. ;) Lata praktyki nauczyły mnie jednak jednego – wydzielenie rzeczom konkretnego miejsca i odkładanie ich zawsze na miejsce jest zbawienne dla spokoju rodziny. ;)

    • Taak my także do tego dojrzeliśmy .

    • Tak ,Tak myślę że to najważniejsze ale i najtrudniejsze do wspólnego uzyskania, niemniej warto nad tym pracować.

  • BOTAKowo

    Ja również należę do urodzonych pedantów z czego skuteczne wyleczyło nie dziecko :D Wszystkie zasady doskonale znam w teorii, ale w praktyce najlepiej sprawdza się tylko ta z podręczną szafką ;) Powodzenia, trzyma kciuki za Wasz porządek :)

    • Dzięki będziemy walczyć .
      Ta szafka to naprawę fajna sprawa , czasami naprawdę lepiej coś chwilowo upchnąć by ino znikło z oczu by wrócić do tego później.

  • bardzo mądre rady, muszę pokazać Panowi Mężowi jak wróci z pracy :)

  • Ja muszę mieć dużo kubków i talerzy, bo gdy w domu są dwie osoby, to z czterech kubków i czterech talerzy trudno byłoby uzbierać zmywarkę do mycia (a i tak mamy małą zmywarkę), a przecież dla dwóch kubków i dwóch talerzy zmywarki włączać nie będę, bo to żadna oszczędność. Nie jestem niestety pedantką i sprzątam jak już mi to zaczyna przeszkadzać, dodatkowo mam tendecję do gromadzenia rzeczy więc nasze małe mieszkanko jest straszliwie zagracone, głównie przeze mnie… Walczę z tym, ale niestety najczęściej przegrywam.

    • My z ancią często ostatnio robiliśmy czystki aż pozbyliśmy się mnóstwa niepotrzebnych klamorów .
      A odnośnie zmywania to jak rzeczy jest mało to zawsze można olać zmywarkę i przepłukać ręcznie:).

  • Super rady, które też staram się wdrażać ;-) Widzę po artykułach że mamy podobne zainteresowania :-) Będę do Was zaglądać :-)

  • Ech ten mój mały grajdołek, a może i duży grajdoł. ;)

  • Świetny wpis :) U mnie najtrudniej jest z minimalizmem i regularnością ;) o skutkach odkładania czynności w czasie wiem aż za dużo :)

    • Najważniejsze to świadoma praca nad sobą. Ja ciągle pracuje.