Sojowy torcik z patelni

Ostatnio doszedł mi kolejny krzyżyk, 40tka zbliża się coraz bardziej nieubłaganie. Z tej okazji postanowiłem uszczęśliwić moich gości autorskim wynalazkiem, którym jest wspomniany w tytule sojowy torcik. Z testowaniem tego przepisu, który imaginował się w mojej głowie, czekałem tylko na troszkę wolnego czasu i dobrą okazję. Urodziny, okazja doskonała! Miałem dzionek wolny, Ancia była w pracy, a chłopakami uszczęśliwiłem moich rodziców. Mając cały ranek tylko na porządki i kucharzenie, mogłem w końcu wprowadzić w życie swój koncepcyjny twór. Tak więc w kwestii wprowadzenia, torcik właściwie w całości daje przygotować się na patelni. Tak, tak, zero piekarnika!

sojowy torcik z patelni

skład:

ok. 0,5 kg suchej soi

4 jajka

pół łyżeczki sody oczyszczonej

cynamon

goździki

banan

 ok. 300ml mleka bez laktozy

garść suszonej żurawiny

ok 2 łyżki oleju kokosowego

tabliczka gorzkiej czekolady

garść wiórek kokosowych

trochę powideł i masła orzechowego do przesmarowania warstw (jak do kromki chleba)

tort sojowy z patelni

Sposób przygotowania:

Niestety z uwagi na właściwości soi należy ją wiadomo namoczyć dzień wcześniej, a później gotować dość chwilkę (podczas tego procesu dorzuciłem kilka goździków). Gotujemy na wolnym ogniu ok. 1,5h, następnie odcedzamy, przesypujemy do miski i zaczynamy dodawać 4 jajka, cynamon, tęgiego banana, pół małej łyżeczki sody oczyszczonej, zalewamy ok. szklanką mleka (ja użyłem bez laktozowego), po czym wszystko dokładnie miksujemy blenderem na gęstą ciapkę, ala naleśnikową , dodając posiekaną suszoną żurawinę.

Z gotowej masy smażymy na patelni, z odrobiną oleju kokosowego, placuszki (mała patelnia). Ostrożnie przy przerzucaniu! Bez mąki placki, choć ładnie wyrośnięte dzięki sodzie, niestety nie są tak plastyczne jak standardowe pankejksy. Ja stosuję grawitacyjną technikę przerzucania placków przy pomocy dużego płaskiego talerza. Udało mi się sprawić 4 solidne placki, które poskładałem jeden na drugi, przesmarowywać powierzchnie pomiędzy nimi  kolejno domowymi powidłami czekoladowo-śliwkowymi (warstwa 1), czekoladą gorzką z wiórkami kokosowymi (warstwa 2), masłem orzechowym (warstwa 3).

A propos warstwy czekoladowej z kokosem, to rozpuściłem na patelni jedną gorzką czekoladę, zalewając ją odrobiną mleka. Część tej masy czekoladowej wykorzystałem właśnie na warstwę 2, placek po prostu przesmarowałem i posypałem wiórkami. Pozostałość czekolady wykorzystałem do wysmarowania wierzchu tortu, góry i boków, po uprzednim wyrównaniu nożem krawędzi wszystkich złożonych ze sobą placków, przesypując czekoladę również kokosem.

niedzielakulinarna

Torcik (ciasto) polecam zrobić w ten sam dzień. Całość wsadzamy do lodówki i finito. Zostaje nam już tylko podać gościom i rozkoszować się oryginalnym smakiem. Wszyscy goście zjedli do końca swoje porcje i wszyscy żyją hehe

Torcik nie wyszedł zbyt duży, ale szczerze mówiąc sam nie wiedziałem co z tego wyjdzie. Mogę jednak uznać go za sukces. Jest dosyć zbity i łatwo się kroi, nawet na niewielkie porcje. Polecam spróbujcie!

Yśó

 

Print Friendly, PDF & Email
  • Kurcze jak to fajnie brzmi, wygląda i jeszcze fajniej pewnie smakuje!

    • Mało subtelny ale to był mój pierwszy tort ;-) cieszę się że wyszedł, wszyscy zjedli swoje porcje mam nadzieję że nie przez grzeczność.

  • Evi Testuję i Komentuję

    hmmmm :)