BLOG, HOBBY CZY ŚCIEŻKA KARIERY?

Dziś chcielibyśmy przybliżyć Wam mniej więcej treść naszej prelekcji, którą dzięki uprzejmości organizatorów blogUP (spotkanie blogerów w Toruniu) mieliśmy tamże okazję zaprezentować. BLOG, HOBBY CZY ŚCIEŻKA KARIERY? Na taki temat poważny rozmawialiśmy.

blogup_hobby_czy_sciezka_kariery
autor zdjęcia Katarzyna Mikita relatywnieobiektywna.pl i nasza drobna graficzna ingerencja

Jesteśmy parą już od ponad dekady, a od czterech lat tworzymy ten blog, naszadrogado.pl

Kiedy zaczęliśmy razem blogować nie mieliśmy w założeniach sztywnego planu i jasnego celu, po prostu chcieliśmy robić coś razem i to się nie zmieniło. Po drodze zdobyliśmy ostrogi (doświadczenie), poznaliśmy mnóstwo fajnych ludzi i rozwinęliśmy się, każdy z nas na swój sposób. Rozwijamy się dalej czerpiąc z tego wiele satysfakcji.

Pieniążki zaczęły wpadać, udzielamy się charytatywnie, zdarzyły nam się również epizody z telewizją regionalną.

NASZA DROGA DO zmienia się i to nie jej zwieńczenie się liczy, ale ona sama w sobie, bo w końcu to suma naszych doświadczeń nas definiuje, a nie cel do którego dążymy.

Zaznaczamy, że nie jesteśmy specjalistami wbrew obiegowej opinii i nie wszyscy w branży blogowej muszą nimi być. Nie mamy zamiaru nigdy aspirować do takiego miana. Internet jest wystarczająco wielki dla nas wszystkich.

Nie mamy wpływu na wiele rzeczy które nas spotykają, mamy jednak wpływ na to jak my do nich podchodzimy i to o naszym podejściu do blogowania chcielibyśmy dzisiaj napisać.

Na początek chcielibyśmy zabrać Was w maleńką wycieczkę w przeszłość.

Sam wszedłem już statystycznie w wiek średni… taa, przerażająca perspektywa, niemniej doświadczenie pomaga nam nabrać swoistego dystansu do wielu rzeczy, dzięki któremu jesteśmy w stanie mieć swego rodzaju w nie pełniejszy wgląd.

Moja wycieczka w przeszłość zabiera nas do roku 1990.

Był to dziwny rok, na szczycie Śnieżki, gdzie znajduje się stacja meteorologiczna, odnotowano wtedy najsilniejszy wiatr w historii naszego kraju. W tym samym roku Partia PZPR zawiesiła swoją działalność, a w Świętochłowicach w szkole podstawowej nr 6, w szatni przed zajęciami z wf-u, kilku trzecioklasistów spierało się w bardzo ważnych kwestiach politycznych, mających na celu wyłonienie jedynego właściwego kandydata na prezydenta wolnej Polski. W owej dyskusji uczestniczyła moja skromna osoba wyciągając argumenty za Lechem Wałęsom przeciw panu Tymińskiemu przekalkowane z domu rodzinnego (dobrze to pamiętam o dziwo).

W tym roku zdarzyło się też coś jeszcze, coś co wpłynęło na nasze społeczeństwo jeszcze bardziej niż pierwsze wolne wybory. 26 września tego właśnie roku w Polsce został uruchomiony Internet!

Taaak, Internet w Polsce jest już od prawie 27 lat, to długo czy krótko? Sami nie wiemy. Wiemy za to, że ten czas wystarczył byśmy już nie byli w stanie wyobrazić sobie życia bez niego.

To teraz przejdźmy do naszej blogowej branży, od jak dawna pisze się blogi w Polsce?

I tutaj dochodzi do pewnego zgrzytu wynikającego z braku ścisłej definicji.

W 1997 powstał prywatny portal vagla.pl, jednak jego twórca nigdy nie mienił się blogerem. Nosił on jednak znamiona naszego medium. Konkretnie blogi jednak powstały dopiero w 2003 roku, pierwsze to kumple.blog.pl i raster.blog.pl, co daje nam ok. 14 lat blogosfery, które to wystarczyły by stworzyć całą naszą wręcz subkulturę internetowych twórców, których jest tylu, że nawet najstarsi górale nie potrafią zliczyć, ani nawet wujek google.

Ze źródeł do których udało mi się dokopać idzie tylko ustalić liczbę zarejestrowanych blogów na platformach blogowych, niestety bez określenia czy są aktywne czy nie, a liczba naprawdę robi wrażenie, bo oscyluje w okolicach 3,5 miliona, co zgadując, trochę w ciemno, daję nam liczbę od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy aktywnych blogerów.

Na przestrzeni 14 lat powstała praktycznie z niczego potężna społeczność, która składa się wręcz na całkiem nowe medium, które ciągle dynamicznie się rozwija.

Nie każdy z nas wystąpi w telewizji, bądź pojawi się w gazecie, każdy z nas jednak może pisać bloga, istniejąc w sieci w sposób bardziej twórczy i znaczący niż przeciętny użytkownik portali społecznościowych.

Kojarzycie Big Brothera?  Pierwszy program typu reality show w Polsce. Pewnie tak. To on pokazał, że tak naprawdę każdy może stać się sławą na miarę kraju, nawet jeśli tak naprawdę nic ze sobą nie wnosi. To chyba dzięki takim programom w ogólnym słowniku zagościło słowo “celebryta”, przeniknęło ono wręcz do naszej świadomości, a Internet umożliwił, wręcz otwarł wrota dla nas wszystkich, byśmy dzięki niemu potrafili dotrzeć do całej masy innych ludzi. Tak jak programy typu reality stworzyły pojęcie celebryty, tak między innymi blogosfera dała nam influencerów, czyli osoby wywierające wpływ w oparciu o wizerunek albo wręcz markę osobistą, którą wypracowali sobie tworząc w internetach.

Tak na dobrą sprawę każdy z blogerów jest w większym lub mniejszym stopniu influencerem, dla mnie osobiście jest to bardzo budujące przeświadczenie.

Bloger dnia dzisiejszego nie jest już tylko osobą uprawiającą pamiętnikarstwo internetowe. Na temat tego jak wyglądały kiedyś blogi mogłaby napisać Ancia, ona jest już prawdziwym dinozaurem blogosfery, jej początki sięgają aż 2005 roku. Wtedy wyglądało to inaczej. Dziś bloger nie ogranicza się do tworzenia tylko treści, działa na facebooku, instagramie, snapchacie, you tubie, vine, twitterze, a jak nie na wszystkich, to chociaż na kilku, łącząc różne platformy i za ich pomocą tworząc samych siebie, no cóż prawa rynku. No właśnie, rynek zorientował się w potencjale dotarcia blogerów albo choćby samej społeczności i zaczął się biznes, zaczęły się pieniądze, zaczęła się też presja i wymagania, standardy, pojawiły się gwiazdy świecące przykładem, wydające m.in. poradniki. Pojawił się freelancing, który z blogiem bardzo się polubił  i tutaj przechodzimy do tytułu tego wpisu, czy w końcu blog to hobby czy ścieżka kariery?

Trzeba na początek rozgraniczyć pojęcia:

Hobby to czynność wykonywana bez przymusu, tylko dla przyjemności, pasja kultywowana z wewnętrznej potrzeby, czysta w swych motywach.

Kariera to z kolei droga profesjonalnego rozwoju prowadzonego z uwagi na prestiż, pozycję i zarobek.

W sumie z jednej strony to dobrze, że pojawiły się pieniążki. Już chyba każdy z nas wie jak wycisnąć z blogowania jakieś środki (w końcu prowadzenie bloga też troszkę kosztuje). Z drugie strony czy motywacją do pisania bloga dla Was były pieniądze??? Dla nas nie!

Czy teraz idąc z duchem czasu nie powinniśmy przewartościować naszych priorytetów i nie skupiać się na monetyzacji naszej marki osobistej, czy to właśnie jest synonim sukcesu? Trochę pewnie tak, zwłaszcza, gdy rozmawiam z blogerami na różnych spotkaniach najczęściej pytam wprost o motywację i oczekiwania. 90% z moich rozmówców powtarza, że tworzą z pasji i chcieliby się w przyszłości z bloga utrzymywać. Chlubnym wyjątkiem, który teraz przychodzi mi do głowy, to Marcin z gdziewyjechac.pl, który stanowczo stwierdził, że nie wyobraża sobie zrezygnować z etatu, choć on właściwie mógłby sobie na to pozwolić. Właśnie rozmowa z nim skłoniła mnie do refleksji nad rozgraniczeniem blogowania i pracy oraz naszego do tego podejścia.

Nasz rynek jest młody dynamiczny i ciągle się rozwija ewoluuje. Jeszcze kilka lat temu blogerzy nie zarabiali, kto wie jak będzie za kilka lat, może wszyscy może nikt.

Michał Szafrański, Jason Hunt, Fashionelka i inni topowi blogerzy pokazują nam jakie to kokosy możemy zbijać tworząc z pasji, robiąc tak naprawdę tyko to co lubimy.

Pasja tak? Tylko to co lubimy? Naprawdę? To takie proste?

W sumie to nie takie proste, bo zostaje jeszcze redakcja, administracja, social media, szeroko pojętny marketing, networking, księgowość, kontakt z markami, montowanie filmików, obróbka zdjęć, to wszystko też jest pasją? No może dla niektórych niektóre z tych rzeczy, ale czy wszystkie???

Ci wielcy influencerzy muszą też robić masę rzeczy, których tak naprawdę nie lubią, choć oni to już może mogą sobie pozwolić na delegowanie zadań innym ludziom, których opłacają. Większość z nas nie może sobie jednak na to pozwolić. A wielopłaszczyznowość i postępująca profesjonalizacja blogosfery poniekąd coraz silniej wpędza nas w wir pracy, którą należy zrobić by osiągnąć sukces i gdzieś tutaj zaczyna zacierać się ta nasza pasja, ta chęć tworzenia i dzielenia się. Gdy jednak z założenia wybieracie blog jako ścieżkę kariery to niestety musicie podejść do tego jak do pracy, którą trzeba zrobić, i pieniędzy, które trzeba wydać, nim zacznie się konkretnie zarabiać samemu.

Ile wynosi średnia krajowa??? Coś koło 4 tysięcy? Żeby uzyskać taki przychód statystyczny Janusz i Janinka Kowalska muszą tyrać na etacie ok. 168 h, robiąc rzadko kiedy to co tak naprawdę mieliby ochotę.

I teraz ważne pytanie, ile Wy poświęcacie czasu na waszego bloga i resztę platform na których działacie??? To ważne, by szczerze sobie na to odpowiedzieć. I jakie macie oczekiwania???

Już nie chodzi o samą blogosfere, ale w ogóle o naszą kulturę/społeczeństwo, w której pokutuje nie kult ciężkiej wytrwałej pracy, ale raczej magicznej pigułki, bądź tajemnej wiedzy, która umożliwi nam szybko i sprawnie osiągnąć sukces. Chyba każdy z nas choć raz marzył sobie, że wygra w totolotka.

W sieci namnożyło się szkoleń, webinarów, kursów, które zrobią z nas zawodowców praktycznie w każdej dziedzinie, przynajmniej tak one utrzymują. Nie zrozumcie mnie źle, będąc blogerem wręcz zmuszeni jesteśmy do samorozwoju i poszerzania wiedzy, nawiasem mówiąc to mi się w blogowaniu bardzo podoba, jednak przeróżne działania marketingowe budują w nas przeświadczenie o tajnych sposobach, które stworzą z nas gwiazdy, bądź fachowców, a niestety tak to nie wygląda, swoje trzeba odbębnić. Nie ma drogi na skróty zwłaszcza w tak konkurencyjnej branży jak nasza.

I tutaj dochodzę do mitu tak zwanego self made mana.

Jesteśmy blogerami, sami tworzymy naszą markę osobistą, nasz sukces. Większość dzisiejszych sław blogosfery tak właśnie robiła, sami siebie stworzyli i przekonują nas, że my także tak potrafimy i tutaj niestety dopada nas rzeczywistość, która może nas przydusić do ziemi i zabrać parę z płuc, która napędza naszą motywację, skoro oni potrafili to i my damy radę, co nie?

No właśnie, może niekoniecznie. Profesor Hartman (polski filozof) zauważył, że ludzie którzy sami potrafią osiągnąć sukces swoimi siłami, to nie tyle mniejszość co wręcz rzadkość. Reszta z nas potrzebuje do tego innych ludzi, to dzięki temu tworzymy społeczności, by pomagać sobie wzajemnie i wspólnie budować nasze sukcesy.

Top, elita z założenia jest wąską grupą i status gwiazdy blogosfery nie jest łatwo osiągnąć, ale zważywszy, że my sami jako blogerzy jesteśmy też odbiorcami innych blogerów, to pamiętajcie, że gwiazdy bardziej potrzebują publiczności niż publiczność gwiazd.

Nasza społeczność jest na tyle szeroka i różnorodna, że znajdzie się w niej miejsce dla każdzego i to właśnie jest w niej piękne.

Każdy kto chce tworzyć, dzielić się, poznawać ludzi, zarabiać, stworzyć markę osobistą, zaistnieć z firmą, osiągnąć status gwiazdy albo tylko popularyzować swoją pasję, my wszyscy musimy co jakiś czas zadawać sobie pytania “po co to robimy?”, “co chcemy osiągnąć?” i “dokąd tak naprawdę zmierzamy?”, bo ciągle się zmieniamy, tak jak zmienia się nasze blogowanie. Musimy uważać by nie zbłądzić schodząc z własnej drogi, by zacząć iść czyjąś, bo w takim przypadku istnieją marne szanse, że gdzieś nią dotrzemy.

Czy blog to hobby czy ścieżka kariery?

Oczywiście może być i tym i tym. Pragniemy tylko naświetlić problem wpływu rynku i środowiska na nasze blogowanie,  by nadal tworzenie dawało nam jak najwięcej satysfakcji i było jak najbardziej nasze, bo w końcu czyj jak nie nasz jest blog!? Właśnie dzięki różnorodności i osobistym zaangażowaniu tak wielu z nas osiągnęło sukces czy choćby dodatkowy zarobek.

Jeśli pójdziemy wszyscy dalej w zawodowstwo sami podetniemy sobie skrzydła ograniczając popularność naszej platformy. Nawet jeśli nie zarabiasz to nie znaczy żebyś przestał blogować. Nie wszyscy będziemy gwiazdami, ale wszyscy możemy być blogerami, by razem tworzyć tę cudowną społeczność.

Blogować każdy może, jeden lepiej a drugi gorzej, ale nie oto chodzi, jak co komu wychodzi!

Wpis powstał ze specjalną dedykacją dla uczestników lutowego spotkania blogUP w Toruniu.

blogup blogup blogup blogup blogup blogup blogup blogup

fotograf: Katarzyna Mikita www.relatywnieobiektywna.pl

organizatorzy spotkania blogUp: Katarzyna Mikita, Kuba Mikita, Asia Uzdowska

  • Bardzo ciekawy tekst. Powinien go przeczytać każdy bloger, w szczególności początkujący. Jak w każdej działalności warto się zastanowić po co to robimy, do czego chcemy zmierzać i jakie są tego konsekwencje.
    Na początku blogowej kariery być może nie musi to być sprecyzowane, ale warto to pytanie mieć z tyłu głowy. I odpowiedzieć sobie na nie prędzej czy później.

    Co do twierdzenia, że blog może być jednocześnie i hobby i ścieżką kariery to moim zdaniem jest to trudne do zrealizowania. Albo rybka albo akwarium. :)

    • Dzięki, no niestety doba ma 24 h i od listy naszych priorytetów zależeć będzie na co je przeznaczymy a w blogowaniu jak i w życiu idąc na skruty daleko się nie zajdzie, pozdrawiam radku ;-)