#11 PROJEKT PROGRESJA. SZTUKA MINIMALIZMU. ZNAJDŹ SZCZĘŚCIE W PROSTOCIE!

Projekt progresja. Sztuka minimalizmu.

instagrafika_minimalizm 

„Za dużo!” –  to stwierdzenie już od dłuższego czasu pobrzmiewa echem w mojej głowie. Jak sobie uświadomiłem niedawno, ono chyba zawsze tam było, stopniowo jednak stopniowo wypierane było przez „więcej”, „nowe”, „inne”. Najbardziej uderzało mnie, gdy obserwowałem masakryczny burdel, który sprawiał wrażenie nie do ogarnięcia. Za każdym razem, gdy w przypływie motywacji starałem się wprowadzić ład i porządek, kończyło się to zwykle zniechęceniem i odpuszczeniem sobie wszystkiego, przez co to wszystko elegancko kręciło się wokół mnie, z tą różnicą, że rzeczy tylko przybywało! Po czym uświadomiłem sobie, że tak naprawdę nie chodzi tu o bałagan, o te rzeczy, tylko raczej o sposób myślenia albo raczej filozofię życiową.

Człowiek niestety jest istotą podatną i kształtuje się w społeczeństwie i już na etapie czy to życia rodzinnego czy socjalizacji z rówieśnikami tworzy swoją tożsamość w oparciu o pewne normy oczekiwania czy funkcje, które to w dobie współczesnego konsumpcjonizmu najczęściej pomagają określać rzeczy np. status materialny. Nie chodzi tylko o czysto materialne przedmioty. W dzisiejszych czasach przecież synonimem sukcesu może być także życie bez zobowiązań jako freelancer, podróżnik, …

W dobrym tonie byłoby też być na bieżąco z prawidłową dietą, a właściwie o uprawianie jakiegoś sportu i znajomości bieżących trendów modowych. Nie wspomnę, że jeśli masz dzieci to już właściwie powinieneś podszkolić się z psychologii dziecięcej i zadbać by dziecko nie spędzało czasu bezproduktywnie, tylko rozwijało się  na kilku odpowiednich zajęciach. Polityką dziś też trzeba się interesować, bo w końcu umiera demokracja.

Noo i po prostu czasami, gdy tak starałem się to wszystko ogarnąć to po pewnym czasie człowiek musiałby tylko zwinąć się w kłębek i jęczeć.

Otoczenie: mass media, popkultura, przeładowane są informacjami, które bombardują nasz biedny mózg. W tym gąszczu nowinek i mądrości stara się jakoś odnaleźć i przenieść do naszego życia codziennego. Błogosławieństwo i przekleństwo cyfryzacji współczesnego świata!

Rozejrzyjcie się po swoim domu, ile macie w nim rzeczy, których nie potrzebujecie?

Zastanówcie się nad swoimi zachowaniami, iloma rzeczami nie musicie się interesować?

Ilu rzeczy nie musicie robić?

I najważniejsze, co tak naprawdę chcecie robić i czego do tego potrzebujecie?

Co wam daje szczęście?

Jakie cele chcecie osiągać?

 Co jest TAK NAPRAWDĘ WAŻNE i z czym to się wiąże?

Ja, gdy robię sobie taki rachunek sumienia, a robię go co jakiś czas, zwykle dochodzę do wniosku, że najważniejszych w moim życiu rzeczy nie jest dużo, jest wręcz mało i określają się poza sprawami niezbędnymi jak dach nad głową, pełny brzuch, minimum socjalne (czyli standard wpasowania się w społeczeństwo, w końcu nie chcę żyć na marginesie), podstawowe poczucie bezpieczeństwa. Określają się one do uczuć i przeżyć, a nie do po prawdzie mało ważnych drobiazgów, które mogą być tylko drogą, a nie celem, choć najczęściej są tylko rozpraszaczem, tak jak nowy samochód, lepsza komórka, kolejny kurs w jakiejś nieprzemyślanej dziedzinie, tracenie czasu na gry, bezmyślne przeglądanie internetu, nieprzemyślane zakupy dupsów, które zaspokoją twoje chwilowe złudne potrzeby.

Postanowiłem sobie, że zacznę dążyć do prostoty w swoim życiu. Myślę, że to ona właśnie łatwiej może pomóc nam osiągnąć spokój, szczęście, niż miotanie się w morzu możliwości.

Drogę ku minimalizmowi należy podjąć zaczynając od właśnie minimalnych zmian i konsekwentnie wprowadzać. Najłatwiej skupić się na rzeczach w domu, ubraniach, naczyniach, zabawkach. Na razie sam na tym się skupiam, by oczyszczać swoje otoczenie ze zbędnych obiektów, by jak mam nadzieję z czasem przejść na inną płaszczyznę i wyzbyć się zbędnych zachowań, produktów spożywczych, uczuć czy dążeń. W tym przypadku nie będę określał tego ściśle, bo myślę, że minimalizm nie jest celem samym w sobie, a drogą na którą wstąpiłem i nie chcę już schodzić.

W końcu wszyscy wiemy, że liczy się jakość, a nie ilość, więc skupmy się na niej!

YśóZNAJDŹ SZCZĘŚCIE W PROSTOCIE!

About Aneta i Krzysztof Jokisz

  • Ja też od pewnego czasu staram się skupiać na minimaliźmie, nie kupować tego, czego nie potrzebuję, oddawać lub sprzedawać to, co mam, a czego nie używam. Małymi krokami pozbywam się zbędnych rzeczy z mojego otoczenia i dobrze mi z tym. Może w końcu uda mi się odgracić to nasze małe mieszkanko ;-)

    • Rzeczy to pierwszy stopień ale chyba najwarzniejszy by rozbudzić świadomość w tej sprawie , jest przecież wiele czynności przyzwyczajeń czy sposobu myślenia które terz można minimalizować , by zmieniać swoje podejście. Minimalizm to długa droga , proces a nie cel. Powodzenia na twojej drodze ;-)

  • Miesiąc temu byłem w Chorzowie na bardzo ciekawym wydarzeniu, na Klimzowcu. Na jednych z warsztatów mieliśmy urządzić mieszkanie, sporządzając listę rzeczy nam potrzebnych. Granicą była liczba 150, więc pobiliśmy rekord, bo zmieściliśmy się w 90 :)

    • Nice, muszę sam policzyć i stworzyć moją listę , ubrania też się liczą???