Bratheringi ze śledzi. Śledzie opiekane w panierce z kaszy jaglanej w zalewie octowej.

Bratheringi, czyli bracia śledzi, tak przynajmniej mówiliśmy na śledzie opiekane w zalewie octowej w moim domu rodzinnym. One właśnie będą bohaterem mojego dzisiejszego opisu. Nie byłbym sobą, gdybym nie zmienił przepisu jaki wyniosłem z domu, tworząc jak zawsze każdy przepis niepowtarzalnie moim.

 Zasadniczą różnicą jest użycie zamiast tartej bułki zmielonej kaszy jaglanej.

 No to jedziemy!

bratheringi

skład:

1 kg śledzi (ja użyłem wypatroszonych, nie z soli)

1 kubek kaszy jaglanej

2 jajka

olej

zalewa:

1/2 szklanki octu spirytusowego

3 szklanki wody

1/3 szklanki oliwy

2 cebule

6 ząbków czosnku

przyprawy: kilka ziaren ziela angielskiego i jałowca,

4 listki laurowe, łyżkę gorczycy, łyżkę kurkumy i majeranku

śledzie opiekane w kaszy jaglanej w zalewie octowej

Sposób przygotowania:

Śledzie rozciąłem wzdłuż i pozbyłem się kręgosłupa i tylnej płetwy (głów już nie miały).

Kaszę jaglaną zmiksowałem w blenderze kielichowym (myślę, że otręby jaglane ułatwiłyby mi zadanie, jednakże nie posiadałem ich akurat na stanie).

Jajka roztrzepałem z przyprawami na jednym talerzu, wspomnianą zmiksowaną kaszę na drugim, no i standard maczamy rybę w jajku, w kaszy (z każdej strony) i kładziemy na rozgrzany olej na patelni. Jeśli macie ochotę na więcej panierki polecam dodać obtaczać na zmianę rybę kilka razy w jajku i kaszy, tylko wtedy musimy użyć więcej jajek i kaszy.

Z ryb nie zdejmowałem skóry, nie bawiłem się z ościami, ocet później się z nimi upora.

Przesmażyłem wszystkie śledziki, które odkładałem na papierowy ręcznik, by wciągnął naddatek oleju z pieczenia.

W międzyczasie przygotowałem zalewę, czyli do sporego garnka wlałem octu spirytusowego, wody, oliwy, wrzuciłem pociętą w talarki cebulę i posiekany w plasterki czosnek, dodałem jeszcze ziela angielskiego i jałowca oraz listki laurowe, gorczycę, kurkumę i majeranek. Całość gotowałem doprowadzając do wrzenia i wyłączyłem.

Z różnych stron słyszałem, że zalewa musi być przestudzona, ale w sumie to olałem – no fakt, że para z gara nie buchała, ale zalewa była jeszcze gorąca, gdy zalewałem ułożone w brytfance opieczone śledzie i po dniu leżakowania nie poczułem różnicy.

Poczekajcie przynajmniej jedną noc do skosztowania rybek, niech rybka się przegryzie.

Bratheringi przechowuję w lodówce.

Oczywiście rybki w tej panierce bez zalewy octowej również świetnie smakują.

W sam raz na piątkowe danie.

bratheringi propozycja podania

Moja teściowa, wielka fanka rybek pod każdą postacią, nie szczędziła pochwał podczas kosztpróby (degustacji), a to dla mnie duży komplement. Polecam spróbujcie.

niedziela kulinarna

Yśó