#12 PROJEKT PROGRESJA. BĄDŹ CZASEM OFFLINE!

Czy zdarza Wam się choć czasem być offline? Szczerze? Może powinniście!?

PROJEKT PROGRESJA.

BĄDŹ CZASEM OFFLINE!

Żyjemy w strasznie zabieganym świecie, hałas i bodźce są wszędzie! Jak nie radio to telewizja, jak nie telewizja to no właśnie internet – wszystko to daje nam nieustanny strumień bodźców, które wpływają na nasze wartości, na to jak widzimy świat i bywają bardzo konfundujące.

Zacząłem dostrzegać to u siebie oraz w social media. Owczy pęd wśród ludzi, który ujawnia się zwłaszcza w komentarzach pod wpisami, które niesamowicie silnie oddziaływają na emocje za pomocą prostych często niepełnych, bądź jednostkowych, torujących nagłówków, okraszonych szokującym zdjęciem czy krótkim lidem. Ale to dopiero wierzchołek góry lodowej!

Wiecie, że przeciętny Amerykanin spędza dziennie przed monitorem 8 h, a po smartfona sięga jeszcze przed wstaniem z łóżka, a potem średnio co piętnaście minut to robi!? Gdy przyzwyczajenie ładowania się nową dawką bodźców nie jest zaspokajane rodzi to nerwowość, niecierpliwość czy lęk, często zupełnie nie kojarzony z tym przyzwyczajeniem (dane zaczerpnięte z Newsweek’a ). Czyż u nas nie jest podobnie? Może jeszcze nie tak dramatycznie, w końcu zawsze jesteśmy w tyle za USA.

projekt progresja bądź czasem offline

Częste wykonywanie jakiś czynności czy też dostarczanie naszemu organizmowi małych regularnych dawek, w tym przypadku odpowiednio dostarczonej informacji, która stymuluje w jakiś sposób nasz mózg, niepokojąco przypomina schemat działania uzależnień czysto chemicznymi środkami. Nasz mózg ładowany ciągłą ulewą danych wchodzi pomału w stan nadaktywności, stopniowo przeładowując nasze synapsy, czego efektem może być cała paleta efektów ubocznych od rozdrażnienia, problemów ze skupieniem czy z pamięcią, odrealnieniem i znieczulicą, aż po depresje czy reaktywną psychozę – czasowe ograniczenie poczytalności  diagnozowane coraz częściej przez wpływ digitalnego świata.

Internet nie jest po prostu kolejnym medium, internet tworzy całkiem nowe mentalne środowisko, digitalny świat, w którym ludzki umysł staje się wirującym od nadmiaru bodźców panelem sterowania, który bez brykietu informacji dorzuconego do pieca nie potrafi już prawidłowo funkcjonować.

Internet stał się koniem, który poszedł w galop wysuwając się spod jeźdźca, ciągnąc go jednocześnie za sobą. Ciągnie osobę, która kiedyś starała się nim kierować, a teraz po prostu pozostaje uczepiona nie mogąc już się puścić. Czy damy radę go okiełznać? Cóż możemy zrobić? Opcji jest co najmniej trzy.

Można zostać amiszem – można odciąć się od tego, wyrzucić smartfona, rozwalić ruter  i najlepiej przeprowadzić się gdzieś na wieś.

Można wzruszyć ramionami, uznać, że Ciebie to nie dotyczy albo że Ty się nie dasz i dalej wraz z innymi lemingami podążać w stronę klifu.

Albo tak na poważnie, wziąć się za moderacje swoich zachowań i nawyków oraz intencjonalne i świadome działanie, codziennie, by minimalizować negatywne oddziaływania i starać się mieć je pod kontrolą, co osobiście polecam.

Porady i narzędzia, które można zastosować do tego zadania odnajdziecie na tym blogu (paradoksalnie w internecie).

Pamiętaj o odpoczynku. Trzeba odpoczywać.

Ćwiczenie 1

Odpoczywaj od cyfrowych bodźców. Potraktuj to jak ćwiczenie i nie rób nic przez 5-10 minut dziennie, po prostu bądź. Skup się na tym co wiesz na pewno i co jest dla Ciebie ważne, a całą tą masę informacji, które do Ciebie docierają przepuść przez stworzony przez siebie filtr sceptycyzmu i staraj się nie ekscytować czymś co nie dotyka Cię bezpośrednio, a poza tym pochodzi z niesprawdzonego źródła.

Ćwiczenie 2

Rób coś co wymaga skupienia (czytaj książkę, rozwiąż sudoku, obojętne).

Internet i social media robią wszystko, by rzucać Cię z tematu na temat, dążą do zainteresowania nas powierzchownie coraz to nowymi rzeczami, dlatego właśnie skupienie jest czymś nad czym każdy z nas musi pracować.

Ćwiczenie 3

Spotkaj się z kimś na żywo, z członkiem rodziny, znajomym, … , i rób to regularnie, a gdy to robisz NIE SPOGLĄDAJ NA KOMÓRKĘ.

Ćwiczenie 4

Na początku jeden dzień w miesiącu postaraj się odciąć się od sieci na 24 h, by z czasem dojść do 1 dnia w tygodniu – ja jeszcze do tego nie dotarłem, ale już zmierzam.

Ja wprowadzam w swoje życie wszystkie powyższe rady przy pomocy metodologii, z moim PROJEKTEM PROGRESJA i zapraszam Was do tego samego.

Yśó

  • Poczytałam i z ulgą mogę napisać, że nie jest ze mną tak źle. Nie mam syndromu odstawienia, jak mi internety wyłączą. Komputera mogę nie odpalać, a telefon może leżeć wyciszony w torebce w przedpokoju. #jakniebloger :D

    • Syndrom odstawienia to już objaw uzależnienia. tym tekstem sygnalizuje niebezpieczeństwo by działać prewencyjnie

  • Mogę żyć bez telewizji bo prawie jej nie oglądam. Nie umiem natomiast żyć bez radia. Internet… no właśnie. Nie czuje niepokoju jeśli nie korzystam z niego w telefonie przez cały dzień ale lubie miec do niego dostep. Często jest bardzo pomocny. Można prowadzić zawczasu rozkład autobusu, ważne telefony itp.

    • No pewnie net że jest pomocny, dlatego tak ciężko dostrzec jak bardzo otula nasze codzienne życie i tak wypełnione przez różne “szumy” i byłbym hipokrytom gdybym nawoływał do wytaczania dział przeciw niemu. Chodzi mi tylko o zaznaczenie niebezpieczeństwa jaki z sobą niesie i próbę moderacji własnych zachowania byśmy nie dawali się wmanewrować w nawyki lub wręcz nałóg.
      Alkoholik przecież też nie widzi problemu puki nie jest za późno.
      współcześnie większość z nas NADUŻYWA danych które także są w dzisiejszych czasach często tylko używką.

  • Niestety bardzo trudno nam się oderwać od internetów, czy też telefonów, są nierozłączną częścią w życiu, i powiem szczerze gdyby tego zabrakło niejeden by nie miał co z sobą zrobić

  • Wszystko, co piszesz ma sens, ale wydaję mi się, że będzie jeszcze gorzej. Po prostu musimy ewoluować.

    • Oczywiście przecież nie nawołuję do palenia serwerów (byłbym hipokrytą) jednak ewolucji ma wiele ślepych torów, a kontrola samego siebie i samo kreacja to podstawowa umiejętność którą każdy z nas musi ciągle ćwiczyć inaczej popłyniemy z prądem niekoniecznie tam gdzie byśmy chcieli. VR nadeszła (miałem niewątpliwą przyjemność testować to jest dopiero ogień). Poszerzanie naszej rzeczywistości też już raczkuje (pokemony) do kąt nas to zaprowadzi, można gdybać. Wiem tylko, że jedyne co mamy to nasza samokontrola, którą nasz digitalny świat stara się coraz bardziej moderować, przynajmniej większości nas. Albo nauczymy się z niego korzystać albo to on będzie wykorzystywał nas.
      Złowieszczo zabrzmiało, chodzi mi tylko o staromodny złoty środek, równowagę której zachowanie spoczywa tylko na nas.

  • Dobre wyzwanie, z tym jednym dniem w tygodniu. Całą resztę jakoś ogarniam, staram się przynajmniej.

  • Nie no… ja to jednak jeszcze prehistoryczna jestem :) W domu telewizor dostał “bana”. Znaczy to mniej więcej tyle co: nie oglądamy, nie śledzimy, nie kibicujemy, nie ślęczymy, nie ślepimy etc. Sporadycznie załączamy wyżej wymieniony organizm celem wyświetlenia Zaciechom bajek, względnie Zaciszaki (czyt:starszaki) oglądają wybrany przez siebie film – ta druga opcja to zdecydowana rzadkość. Preferuję telefon na guziki, czym wpędzam spectechnologa – Zaciszaka (czyt. męża) w nerwicę. Internet ma dość niski priorytet. Najwyższy mają dzieci. Zresztą wywalczyły go sobie same ;) Niemal cały boży dzień jestem offline, jedynie wieczorem włączam się na chwilę w cywilizację. Teraz sobie uświadomiłam… po co ja takie rzeczy wypisuję…? Jeszcze mnie kto zamknie w muzeum :D Zatem nie, poprawiam się. Cały boży dzień uprawiam łazęgę po internecie, w tle barabani telewizor i radio, pod nosem telefon z uruchomionymi -dziestoma aplikacjami, a no i jeszcze tablet jedzie na pełnych obrotach, a jak!

    • A wypisuj, wypisuj należy świecić przykładem jeśli się nim jest.
      Bardzo zdrowe podejście, przynajmniej pierwsza część komentarza ;)
      Zabrzmi trochę płytko ale tak nie jest -> każdy powinien być sobą, można się kreować byle nie z gruntu fałszywie.
      Jest miejsce dla nas wszystkich technologicznych geeków i skamieliny;)…

  • Matka Wielowymiarowa

    Ja mam z tym problem. Przyznaję się bez bicia. Te ćwiczenia są idealne dla mnie! Gdyby nie ten zakichany internet mialam bym o wiele wiecej czasu dla siebie i rodziny,na przyklad teraz :-) Karola Jusin

    • Internety to straszny pożeracz czasu i można się w nim zagubić. Niestety muszę przyznać, że gdy ograniczyłem “spożycie” internetu miałem chwile, że nie wiedziałem co mam ze sobą zrobić. Siedziałem sobie i tak: mieszkanko czyste, dzieciaki śpią, telewizji nie mam już od lat, jestem zmęczony, ale nie tak by spać, ale wystarczająco by nic mi się nie chciało i co by tu robić, ręka sama szukała mi smartfona. Jak nic refleksja odnośnie ograniczenia netu przyszła w samą porę, bo zaczynał się robić problem. Niestety to, że nie będziemy tracić czasu w jeden sposób nie oznacza, że nie zrobimy tego w inny równie bezmyślny sposób. Właśnie dlatego zająłem się PROJEKTEM PROGRESJA by holistycznie postarać się przedefiniować samego siebie i swój stosunek do otaczającego mnie stanu rzeczy, polecam wszystkim.
      Pozdrawiam

  • Przez długi czas mogłem się pochwalić, że nie jestem uzależniony, ale niedawno ze zgrozą stwierdziłem, że jednak jestem. Może nie gapię cię cały czas w komórkę jak czasami gimbaza i internet mam zazwyczaj wyłączony (dłuższe życie na baterii), ale przy każdej okazji zerkam w pocztę. Laptop też często rano jest przed łazienką. Na wakacje planuję zabrać tylko aparat i nie włączać internetu w komórce, ale czy mi się uda?

    • Polecam spróbować, za mną 4 dni w górach. Szczątkowy zasięg dodatkowo pomógł mi zaserwować sobie bez-netowy maraton. Ale dla pewności może następnym razem nie wezmę komórki :)

  • Właśnie dlatego po kilku latach niechlubnej przerwy wróciłam do czytania książek. Mogę się oderwać od sieci i w pełni skupić się na jednej rzeczy (no, dobra, na dwóch, bo jeszcze piciu herbaty). Choć przyznam, że zdarza mi się strzelić jakąś fotkę w trakcie czytania, kiedy znajdę “małpę” w treści, ale to taki mój mały świr.
    Poza ćwiczeniem 4 wszystkie stosuję już od jakiegoś czasu. Bardzo lubię dni bez internetu, ale nie dotarłam do momentu, kiedy świadomie się od niego odrywam :)

    • Gratuluje, sprawiasz wrażenie osoby, która sama intuicyjnie reguluje swoje nawyki związane z przepływem informacji, tylko się tego trzymać.
      Ja niestety potrzebuje samoregulacji, bo z czasem perspektywa odnośnie moich zachowań się zaciera.

      • Moją wewnętrzną motywacją są po prostu bóle głowy przy nadmiarze siedzenia przy komputerze :) A przede wszystkim lubię się dobrze czuć, gdzie ból głowy raczej do świetnego samopoczucia nie pasuje :)

  • Miewam odcięcia od mediów, ale tylko wtedy, kiedy nadajnik radiowy pada ;)