Jak wychowywać swoje dzieci?

Wujku google poratuj, jak wychowywać swoje dzieci? Odkąd pamiętam byłem człowiekiem wielu pasji albo raczej spektrum moich zainteresowań było dosyć szerokie. Niestety z wiekiem stopniowo ograniczało się albo raczej ograniczał się mój czas, który jestem w stanie na nie przeznaczyć, zwłaszcza gdy pojawili się nasi chłopcy.

jak wychowywać dzieci

Gdy ma się żonę, dzieci, pracę, prowadzi się bloga, to naprawdę trzeba mocno się starać by wykroić troszkę czasu na cokolwiek (np. sen) i do tego jeszcze w danej chwili musi ci się to chcieć. Dlatego siłą rzeczy jeśli chce się w miarę regularnie oddawać swoim pasjom, należy nauczyć się je łączyć i postarać się włączyć w nie swoją rodzinę, by intencjonalnie piec jak najwięcej pieczeni na jednym ogniu.

Gdy w życiu moim i Anci pojawili się chłopacy, siłą rzeczy stali się swego rodzaju osią naszego życia. Chcę oczywiście dla nich jak najlepiej, chcę ich uczyć i bawić się z nimi. Ale czego mam ich uczyć? I jak mam się z nimi bawić? No tak Internet pomoże! Pokaże jak najlepiej rozwijać młode umysły, jak dawać im poczucie bezpieczeństwa, by mogli rozwijać się na kompletnych i dumnych członków społeczeństwa. Nauczy, że nie można na dziecko krzyczeć, trzeba dać mu przestrzeń i poczucie przynależności bla bla bla i inne takie pitu pitu! Ludzie, ja rozumiem, są różne koncepcje wychowania, ale są też różne dzieci i różni rodzice. Właściwie to wszyscy jesteśmy różni, a ostatnią rzeczą jaką mógłbym zrobić dla dobra moich dzieci, to ściśle stosować się do reguł wymyślonych przez jakiegoś gościa lub babkę, która nie zna ani mnie, ani moich dzieci, ani warunków w jakich żyjemy i funkcjonujemy. Kto powiedział, że moje dzieci muszą umieć czytać przed pójściem do szkoły? Że praktycznie równolegle z polskim mają poznawać język angielski? Że mają mieć tyle zajęć dodatkowych, by co? Lepiej przygotować je do życia? No może właśnie tak by wypadało. A może po prostu w ramach dobrego pretekstu budowania ich przyszłego życia odsuwać je od siebie, by mieć święty spokój? Nasze dzieci muszą mieć smartfona, bo jak nie, to będą upośledzone społecznie? A zastanawialiście się, że wrzucając ich przedwcześnie do tygla digitalnego świat właśnie się je upośledza (koniecznie przeczytaj ten tekst, bądź czasem online – klik).
Jest tyle zagrożeń wokół, że aż boję się ich wypuścić z domu! (żarcik) W ten sposób właśnie tworzy się nieprzystosowane jednostki. W ramach dbania o najlepiej pojęty interes dziecka pokrywa się je płaszczem ochronnym naszej troski stopniowo coraz bardziej je ubezwłasnowolniając.

CO RODZIC POWINIEN w stosunku do swoich dzieci?

No kochać oczywiście. Może troszkę konkretnie? Cóż myślę, że każdy musi sobie sam na to odpowiedzieć. Ja chcę przygotować moich chłopaków do życia, a najlepiej zrobię to na pewno nie przez ułatwianie im wszystkiego.  Właściwie sam jeszcze nie wiem jak mam ich wychować i myślę, że nigdy do końca wiedzieć nie będę. Mam dwóch synów i obaj są tak totalnie różni i z drugiej strony tak bardzo podobni. Jedno czego się dotychczas dowiedziałem to, że nie ma utartych ścieżek i jedynie słusznych wyborów (jeżeli chodzi o wychowanie dzieci) i nie uwierzę nikomu kto twierdzi inaczej.

Naszą rolą jako rodziców to dać z siebie ile możemy, a potem ponosić tego konsekwencje. Nasz wpływ na przyszłego człowieka, którego tworzymy i tak jest tylko x-procentowy przedział, plus minus 10% wytyczamy sami. Co nie znaczy, że możemy ten wpływ marginalizować, bo żadna super niania, ksiądz, nauczycielka czy koledzy i koleżanki nas nie zastąpią, a tym bardziej wiedza z wujka google. Tak więc zaciskajmy poślady i bierzmy się do roboty, w końcu jesteśmy mamą i tatą.

Co każdy z rodziców może i powinien dawać (moim skromnym zdaniem) swoim dzieciom?

Swój czas, swoją obecność, swoje zainteresowanie, … A jak to zrobić najlepiej, gdy człowiek sam goni w kółko, starając odnaleźć równowagę w przepakowanym bodźcami współczesnym świecie? Jak najlepiej? Tak jak wspomniałem, piec kilka pieczeni na jednym ogniu. Dzieci, zwłaszcza w wieku kilku lat, naprawdę potrafią zająć się czymkolwiek i we wszystkim odnaleźć sens, bądź uznać za zabawę. Czemu już więc nie postarać się by czynności takie jak wyniesienie śmieci czy odkurzanie zamiast smutnym i nużącym obowiązkiem stały się okazją do spędzenia razem czasu. Tak wiem, fajnie się mówi. Sam to zaobserwowałem, że sprzątając z małymi dziećmi najczęściej sprząta się dwa razy i co? Grunt to podejście i szacunek dla wspólnej pracy. Ja nigdy nie mówię chłopakom “oddaj”, “przestań”, “tata zrobi to lepiej”, tylko pozwalam na wykazanie się zaangażowaniem i staram się pielęgnować to jak tylko umiem. No dobra przynajmniej się staram, czasami tata musi wkroczyć bądź przerwać.

Cała polska czyta dzieciom – tak próbowałem, ale te bajki są jakieś zryte. Zawsze musiałem swoje trzy grosze dorzucić. Malować z nimi bądź wycinać – za mało we mnie cierpliwości. To co? No właśnie, a pytanie co ja lubiłem robić gdy byłem mały? A co lubię robić teraz? I wtedy mnie olśniło! Nie ważne co robimy ze swoimi dziećmi, najważniejsze żeby po prostu robić, a jeszcze lepiej by to wam także sprawiało radość. Pamiętajcie, że dzieciom można wiele mówić, ale lepiej jest im pokazać. Pokazać jak fajnie i z przyjemnością można razem spędzić czas!

FILM ⇓⇓⇓ KLIK ⇓⇓⇓ FILM

 

Print Friendly, PDF & Email
  • A wypożyczacie je? :D

    • Ekipa sprzątająca gotowa zawsze do akcji hahaha

  • YŚÓ i Ancia w formie :-)
    Gdybym nie znał realiów, to prawie uwierzyłbym, że to tak gładko idzie jak na filmie :D
    PS. Świetny artykuł.