Zupa rybna z frytkami – fish and chips po naszemu – kolejne odkrycie roku

Zupa rybna z frytkami. Jakiś czas temu zakupiliśmy kilka mrożonych filetów z mintaja po promocyjnej cenie. Jednego dnia chciałam zapiec kilka filetów w piekarniku, więc najpierw wzięłam się za ich rozmrażanie. Z rozmrożonych ryb wyszła ciapa! WTF??? Przepraszam za przekleństwa, ale to co stało się z tymi rybami to był dla mnie szok! Te ryby nie nadawały się do niczego, choć pachniały bardzo ładnie. Długo główkowałam co tu zrobić z takiej rybnej papki, a bardzo nie lubię wyrzucać jedzenia, więc w końcu wymyśliłam zupę rybną, która później okazała się strzałem w dziesiątkę, a to głównie dzięki Yśkowi! 
Zupa rybna z frytkami
Najpierw zagotowałam w garnku 1,5 litra wody z jedną kostką rosołową i kilkoma listkami selera naciowego. Do gotującej się już wody wrzuciłam pół kilograma obranej, umytej i pokrojonej w kawałki marchewki. Marchewkę ugotowałam na al dente – by nie była za miękka i nie za twarda. Następnie dorzuciłam do garnka tą rybną papkę o której wcześniej wspominałam (było jej tam pewnie z 600 g) oraz czosnek granulowany i pieprz, aby zupa nabrała jakiegoś smaczku. Soli już nie dodawałam ze względu na to, że kostki rosołowe są słone same w sobie. Muszę powiedzieć, że ostatnio takie kostki są częściej u nas w użyciu, bo jakiś czas temu dostałam je od firmy Knorr, więc powoli się ich pozbywam. Wracając do tematu zupy to po ugotowaniu wszystkiego razem, a długo nie trzeba jej gotować, wzięłam się za miksowanie zupy blenderem. Rybę nie musiałam czyścić z ości, bo takowych nawet w niej nie było. 
Myślałam, że zupa wyjdzie kremowa, ale okazało się, że za mało dodałam do niej ryby, więc pomyślałam sobie, że podam ją np. z grzankami, które na bank by do niej pasowały. Ysiek jednak wpadł na inny genialny pomysł i usmażył kilka frytek z ziemniaków na patelni teflonowej z odrobiną oleju by nie były za bardzo tłuste. Gotowe frytki przesypał czosnkiem granulowanym, przyprawą do gyrosa i odrobiną soli. Na początku myślałam, że będziemy jeść frytki popijając zupą z kubka, ale Ysiek wpadł na kolejny genialny pomysł i zalał frytki zupą – i to był właśnie strzał w dziesiątkę! REWELACJA! POLECAM! Nie ma to jak ‘chłopska głowa’!
ps. Jak ktoś woli zupę o konsystencji bardziej kremowej, to polecam już na koniec jej gotowania wrzucić kilka roztrzepanych wcześniej żółtek z przyprawą do gyrosa (należy mieszać później zupę), to zagęści zupę i nada jej również fajnego smaczku. Tak właśnie zrobiłam z nią na drugi dzień i podałam ją z makaronem.
Print Friendly, PDF & Email
(Visited 49 times, 1 visits today)