Można jednak jeść inaczej

Dziś zapraszamy Was na wpis gościnny Oli z bloga Pieluszki wielorazowe <- niech Was nie zmyli tytuł bloga, Ola pisze u nas o odżywianiu się :)

Jednak można inaczej

Nie sądziłam, że będę mieć tyle żalu do swoich rodziców. Trochę niepotrzebnego, ponieważ, to, że czegoś nie wiedzieli to nie ich wina.. Więc do kogo mogę mieć żal? Czuję złość na myśl ile zdrowia już straciłam w ciągu 28 lat życia przez NIEWIEDZĘ.. ogólną, powszechną, społeczną. I cieszę się, że dane mi było TĘ WIEDZĘ poznać ;).

A zaczęło się od ciąży. Chyba każdy wie, domyśla się lub podświadomie czuje, że kobieta w ciąży powinna zmienić swoją dietę. Dlaczego? Z dwóch powodów: 1. Niektóre produkty mogą spowodować poronienie lub doprowadzić do choroby, deformacji dziecka. 2. Dziecko je to co mama (no, może samą esencję), a więc jeśli pijesz wino miej świadomość, że to przeniknie do organizmu dziecka itd. Rozumowanie powszechnie znane. Chciałabym pójść troszkę dalej.. Jeśli np. sól, frytki, hamburgery, ciężkie sosy, napoje gazowane (lub nie) są niezdrowe i niezalecane dla dziecka, i chyba każdy rozsądny rodzic nie podałby swojemu rocznemu dziecku np. coli, czy schabowego to dlaczego mogą jeść to dorośli? Otóż moim zdaniem nie mogą, a raczej NIE POWINII. Dla dorosłego te potrawy, które szkodzą dziecku nie stają się nagle nieszkodliwe (poza wyjątkami oczywiście). Jeśli dla dziecka są bezwartościowe, no to heloł…!!

Dzięki ciąży i karmieniu piersią zaczęłam zmieniać swoją dietę, a od czasu kiedy mój synek je stałe posiłki – zmieniam również nawyki żywieniowe. Nie miałam wyjścia ;). Zaczęłam jeść więcej warzyw (jak dla mnie tonę dziennie!!) pić więcej wody, szczególnie wody ze szczyptą soli kłodawskiej, bogatej w mikroelementy. Terroryzowałam też męża, żeby np. przestał jeść na śniadanie płatki na mleku, bo nie powinien spożywać tyle mleka. Zrezygnowałam z większości przekąsek między posiłkami, przerzuciłam się na owoce, gotowanie na parze. To były fascynujące początki nowej drogi. Na jak długo? Karmienie piersią kiedyś się skończy, będę mogła bez wyrzutów sumienia zjeść frytki w McDonalds. Hm.. no niestety nie.. Myślę, że wyrzuty sumienia pozostaną.. Zmienią formą z „szkodzę i truję swoje dziecko” na „szkodzę i truję siebie, a moje dziecko na to patrzy i będzie mnie naśladować”. Już wcześniej interesowałam się swoim zdrowiem, starałam się trzymać jakichkolwiek zdrowych norm, co było popularne na moich studiach (śpiew) ale było tego bardzo mało.. Wiedziałam, że trzeba pić, a udało mi się wmusić w siebie 2 kubki herbaty dziennie (!!) i ja się dziwiłam, że się źle czułam.. Teraz jest lepiej, piję ok. 2 litry płynów, weszło mi to w nawyk. Staram się MYŚLEĆ! Jeśli mam straszną ochotę na coś słodkiego, lub ciężkiego (np. banany) to jeśli zjem więcej niż potrzebuję następny posiłek jem już skromniejszy, albo odpuszczam. Walczę z przyzwyczajeniem wyniesionym z domu – kolacja mu-si być zje-dzo-na!.. Jem to na co mam ochotę, a gust nieźle mi się zmienił! Rety, i to wszystko dzięki takiemu Maluszkowi !

Mój synek je już stałe pokarmy (ma osiem miesięcy). Staram się go ODŻYWIAĆ, a nie karmić ;). Posiłki jemy wspólnie – z tymże dopasowujemy się do niego, i to jest z tego wszystkiego najlepsze!! Z racji, że 8 miesięczny bobas musi jeść tzw. jałowe potrawy więc i dorośli w naszej rodzinie jedzą.. jałowo :D. To jest piękne!! Prawie całkowicie zrezygnowałam z solenia potraw (czasami solę tylko paprykę na kanapkach), z pieprzenia i z ziół, chociaż tych ostatnich nie muszę odstawić ze względu na dziecko, to już jest mój wybór. O ile niektóre zioła pomagają nie tyle podkreślić smak, pomóc w trawieniu, tak np. sól kuchenna i biały cukier takiej opcji już nie mają. To były moje dwie największe trudności na drodze ku lepszemu żywieniu: sól i biały cukier.

SÓL

sól - nasza droga do

Kochałam sól, moja rodzina wychowała się na mocno osolonych daniach. Sól była wszędzie. Kiedyś koleżanka na studiach opowiedziała mi, że zrezygnowała z soli i poznaje prawdziwy smak potraw. Pomyślałam wtedy, że jest to co najmniej głupie.. przecież bez soli potrawy nie mają smaku, to jakieś mdłe papki.. Teraz widzę, że to moje myślenie było co najmniej głupie :p. Ale nie łatwo było to odkryć. Zaczęło się od garnka do gotowania na parze. Moje pierwsze odkrycie – ziemniaki. W końcu poznałam prawdziwy smak ziemniaków. Gotowane nie umywają się do tych z pary.. Potwierdza to mój teść i babcia, których miałam przYjemność takimi ziemniakami poczęstować podczas obiadu. Zauważyłam, że sól psuje smak tak gotowanych ziemniaków, więc jej do nich nie dodawałam. To był dla mnie milowy krok – początek kulinarnych odkryć.

Wszystko starałam się gotować na parze, nie dodając soli. I wszystko zaczęło mi smakować. Niedawno odkryłam, że kocham.. brukselki!! Wspomnienie ich mdłego smaku z dzieciństwa wydaje się niewiarygodne. Brukselki mają smak! Wszystko ma smak! To niesamowite, ale przestało mi brakować soli. Mój organizm był prawdopodobnie tak przez te 28 lat przyzwyczajony do soli, że może sam dawał mi mylne sygnały, że coś BEZ soli jest niesmaczne. Co więcej: potrawy, których przygotował mi ktoś inny (np. mama lub.. restauracja :D) są dla mnie przesolone. Naprawdę.. za dużo soli! Mam tak, że sól jest intruzem, która bije się ze smakiem potraw, nie mogąc ani wygrać ani przegrać.. Po takich potrawach drastycznie rośnie mi pragnienie.. Czy to jest w ogóle normalne? Nie wiem, ale tak mam, mój mąż też!! Ostatnio po naszej ulubionej pizzerii (oj no czasem sobie zjemy :p ale nie co tydzień oczywiście) suszyło nas prawie dwa dni..

Zaczęłam też wyczuwać sól w niektórych sokach owocowych (niestety nie pamiętam teraz w których – piję je dość rzadko i nie pamiętam nazwy :/). Tego się nie spodziewałam.. Soki naprawdę są solone! :/ No brawo.. genialny sposób na większą sprzedaż produktu.. Sól zwiększa pragnienie.. Mamy w domu sokowirówkę, ale szybciej jest napić się wody ;) lub herbaty (już bez cukru – brawo dla męża :*!)

Może to dziwne, ale naprawdę cieszę się, że prawie zupełnie zrezygnowałam z soli. Właściwie mogłabym solić, ponieważ najważniejsze jest to, że się od niej odzwyczaiłam i już nie potrzebuję. Za to smaku mięsa czy warzyw bez soli – odkrycie i radość kulinarna roku!

CUKIER

cukier - nasza droga do

Jeśli sól, a raczej jej brak to odkrycie roku, to przy cukrze pozwolę sobie na odkrycie dziesięciolecia. Cukru nie lubię, nie słodzę. Mój mąż przeciwnie. Słodzi prawie wszystko – wyniósł to z domu. Strasznie się martwię o jego zdrowie :/ spożywa biały cukier tonami :/.. Ale ja nie o tym. Cukier który spożywałam był w produktach i w kochanej przeze mnie czekoladzie.. nawet gorzka jest słodzona. Jogurty? Próbowaliście kiedyś posłodzić jogurt naturalny tak, żeby jego smak przypominał ten owocowy? Ja tak.. po 4 łyżkach ciągle był kwaśny!! To mnie obudziło! Zaczęłam szukać informacji o zdrowym odżywianiu dzieci i natknęłam się na informacje o „ukrytym” cukrze w wielu produktach.. sokach, jogurtach, wafelkach, pieczywie (!). Przestałam używać cukru, na jakiś czas zrezygnowałam ze słodyczy (oj ciężko!). Przeszłam odwyk, ale niestety nieskuteczny, ponieważ przyzwyczajenie wygrywa. Nie słodzę właściwie niczego oprócz ciast. Biały cukier zastąpiliśmy brązowym, trzcinowym. Zamieniłam cukier na syrop klonowy, miód albo po prostu owoce. Zresztą cukry występują naturalnie w wielu produktach, i to powinno wystarczyć. Biały cukier to trucizna! Kiedy zaczną uczyć o tym w szkole?

Dla mnie słowa, poprawność językowa są bardzo ważne. Nie chodzi mi o przypadkowe błędy czy potknięcia, ale o znaczeni danego słowa. Przywiązuję wagę do zwrotu „To jest dobre” w stosunku do jedzenia. Jeśli coś jest „dobre” tzn, że nie szkodzi, tylko pomaga, jest wartościowe, tzw. ZDROWE. Potoczne stwierdzenie „dobre jedzenie” zamieniłam na „smaczne jedzenie”, co jest dla mnie bliższe prawdy, którą staram się kierować w życiu. „Poznacie Prawdę, a Prawda was wyzwoli” (J 8,32)

Ola Szewczyk

www.pieluszkiwielorazowe.com.pl

Print Friendly, PDF & Email