Piszemy bloga LIFESTYLOWEGO i to się nie zmieni

Taak piszemy blog lifestylowy, cokolwiek to znaczy! Znaczy się wiem co oznacza, ale dla mnie określanie MOJEGO bloga jakąś kategorią jest troszkę jakby odzierać go z mojowatości (radosne słowotwórstwo). Kiedyś niebyło tyle rozgraniczeń i specjalizacji w blogosferze. Fakt jakiś podstawowy podział istniał, ale też kręgi blogowe były jeszcze w powijakach i dużo mniej ludzi czytało jak i tworzyło blogi. Nasz świat blogerski zaczął się jednak dynamicznie rozwijać i siłą rzeczy musiała nastąpić kategoryzacja.

blog lifestylowy - życie

Już od jakiegoś czasu zdarza się nam bywać na przeróżnych spotkaniach branżowych/patrz blogerskich (Ancia na wielu więcej niż ja). Spotykamy wielu blogerów: fajnych, inteligentnych, kompetentnych ludzi. Poznajemy ich motywacje, cele, dążenia i oczekiwania.  Rozwijamy się dzięki temu, my jak i nasz blog.

Każdy bloger pisząc bloga robi to po coś.  

Mogę się tylko posiłkować swoją skromną wiedzą i wyobraźnią co do motywów innych blogerów i na pewno nie ogarnę ich wszystkich. Od niektórych usłyszałem, że pragną zarabiać na blogowaniu i móc się z tego utrzymać – jak pokazało nam kilku blogerów, da się.  Jeszcze inni starają się przebić do show biznesu – też się da. Ale są i tacy co pragną akceptacji swoich poglądów. Są też tacy dla których blog to po prostu kolejne narzędzie tworzenia swojego wizerunku, siebie, bądź firmy. Znajdą się i buntownicy starający się poderwać ludzi do dyskusji, także i skandaliści, hobbyści, specjaliści i całe mnóstwo innych, ale cóż nie będę się o nich rozpisywał, w końcu każdy z nich ma swojego bloga. Na wszystkie znajdzie się miejsce w sieci i jeszcze na wiele innych.

Nasz blog nie jest tylko skierowany w sieć i anonimowych odbiorców, ale i do naszych znajomych, rodziny oraz w przyszłości do naszych chłopaków. Sporo o nich piszemy, czasami występują na filmikach i zdjęciach.

Blog obliguje nas do postarania się, by relacja z jakiejś wyprawy była rzeczowa i skupiała się na najważniejszych rzeczach. Jak wyjeżdżacie z rodzinką, to ile średnio robicie zdjęć? A do ilu kiedyś wrócicie? Liczy się jakość nie ilość. Wspomnienia są bezcenne, ale wspomożone odpowiednim artykułem na pewno zyskują na świeżości.

Blogowanie jest też swoistą kroniką nas samych, ale i naszej rodziny.

Wartościowe przepisy, sprawdzone rady i przemyślenia, do których mam nadzieje będą wracali nasi synowie, którzy dzięki temu będą mieli okazje poznać troszkę inaczej swoich rodziców, a także ciekawe i sprawdzone informacje. Ale także my sami przeglądając stare wpisy możemy przyjrzeć się mam samym i tym gdzie byliśmy i dokąd doszliśmy.

Jednocześnie pisząc bloga nie w sposób stać w miejscu. Ciągle należy się rozwijać, poznawać, uczyć. W innym przypadku blog lifstylowy po prostu umrze.

Pisząc ciągle o tym samym w pewnym momencie straci się motywacje i powoli blog zarośnie kurzem.

Prowadzę bloga wraz z Ancią albo raczej Ancia prowadzi go ze mną. Jestem troszkę na doczepkę, ale dzięki temu możemy razem partycypować w procesie twórczym, pomagać sobie i motywować wzajemnie. Dobrze robi to dla naszego związku. Jesteśmy razem już ponad dekadę, a odkąd pojawiły się nasze pociechy, to proza życia codziennego trochę nas przygniotła. Praca dom, a w domu praca do tego usilne próby dobrego wychowania naszych szkrabów naprawdę pochłaniają nas bez reszty. Ciężko znaleźć czas dla siebie no i swojej drugiej połówki, by porandkować jak za „starych dobrych czasów”, do tego każdy z nas ma jeszcze jakieś tam swoje projekty i marzenia do zrealizowania. Dlatego też postanowiliśmy pisać razem troszkę więc nasz blog pełni też swoistą funkcje terapeutyczną w naszym związku.

Jak tylko możemy chodzimy razem na spotkania blogerów i pracujemy wspólnie nad wpisami. Poznajemy razem nowych ludzi i nowe miejsca.

Zarówno Ancia redaguje moje wpisy przed publikacją (mam problemy ze stylistyką i gramatyką a Word nie wyłapuje wszystkich moich błędów), jak i ja czytam jej teksty i udzielam dobrych rad. Poza tym najzwyczajniej dobrze jest mieć skrzydłowego, kiedy czasami ogarnie cię niemoc twórcza, bądź brak czasu. Szczerze mówiąc jakbym sam prowadził bloga, to pewnie już dawno bym go nie prowadził pewnie bym odpuścił, ale taki już za mnie gość grając w drużynie bardziej rozwijam skrzydła i się motywuje. 

Dla mnie celem naszego bloga jest on sam i wszystko co się z tym wiąże, proces nieustannego tworzenia, rozwoju, pasji, jednocząc się w nim jednocześnie z moją rodziną.

Może kiedyś chłopaki dołączą do nas na blogu dorzucając swoją cegiełkę w proces jego tworzenia albo choć go poczytają jako źródło, z którego mogą lepiej nas poznać i dowiedzieć się fajnych rzeczy.

Chciałbym móc prowadzić go całe moje życie. Oto właśnie jest mój cel.

Yśó

Print Friendly, PDF & Email
(Visited 95 times, 1 visits today)