Rosół inny niż wszystkie

Rosół jak to rosół, wszyscy go jedli, prawie wszyscy go robili, można powiedzieć przepis klasyk. Obecny w większości domów jako pierwsze danie niedzielnego obiadu, taki standard. Prosto i szybko się go robi,  prawie wszystkim smakuje. Co do szczegółów, to zdarzają się jednostkowo zasadnicze różnice, ale ogólnie jeśli chodzi o przepis na tę zupkę, to można powiedzieć, że mięsko, włoszczyzna, sól, pieprz, woda, jakieś 30 -40 minut gotowania i włala mamy tą wspaniałą oklepaną i troszkę nudną już zupkę.

rosół z żółtym serem

Mógłbym podać Wam dokładany przepis na jakim my opieramy naszą „klasykę”, ale szczerze mówiąc nie robimy jej wcale w jakiś specjalny sposób, nawet opalać cebulki nie chcę się nam  zawsze, bo o tym pewnie słyszeliście. Słyszeliście? Na wszelki wypadek napiszę: cebulkę przed gotowaniem wrzucić na chwilkę na palnik gazowy by się troszeczkę opalił, daje to lepszy smaczek.

Jeśli chodzi o szczegóły, polecam dodać odrobinkę mielonego kminku (nawet niewielka ilość poprawia kolorek i dodaje ciekawą nutę). Typowy smak kminku znika w zupie, więc nie ma co się obawiać.

Ale jak już pisałem nie chcę burzyć WASZYCH „klasyków”, tylko zadać malutkie pytanko:

Czy po niedzielnym obiadku zostaje Wam może rosołek na drugi dzień?

Nam zawsze! Kombinujemy potem z wywarem, by się nie zmarnował, przerabiając go na innego rodzaju zupy, galercik,  czasami nawet na sos, ale ostatnio sam nie chwaląc się wymyśliłem rewelacje, którą zajadała się cała rodzina, a do tego wymagała ode mnie, no boja wiem 2 minuty roboty. Chcecie wiedzieć? No pewnie, że tak, bo inaczej nie czytalibyście tego wpisu.

NO WIĘC!

Zapomniałem, że nie zaczyna się zdania od no więc.

WIĘC ostatnio z niedzieli został nam rosół i nawet makaron, który jakimś cudem nie obeschnął i nadawał się do spożycia. Makaron rozłożyłem do talerzy, zagrzałem rosół iiii… No dobra już pisze! Przed zalaniem makaron przesypałem tartym żółtym serem  i czosnkiem granulowanym (można oczywiście wcisnąć czosnek). BAAM! I rosołek klasyk zmienia się w rosolisko na sterydach  z ciągnącym się serem wymieszanym z makaronem. Sera na nas czworo użyłem naprawdę niewiele, jakieś na oko 10-15 g wystarczyło, żeby cały rosołek smakował jak zupełnie inna zupka. Chłopaki i Ancia wcinali aż im się uszy trzęsły!

rosół inny niż wszystkie

Szybko, tanio, smacznie, a przede wszystkim inaczej.

Spróbujcie!

Yśó

Kilka słów od Anci:

Aby uratować zeschnięty wczorajszy makaron ( o ile się nie ślimaczy) można go przelać w garnku gorącą wodą i odcedzić po chwili przez durszlak, wtedy będzie jeszcze nadawał się do jedzenia i będzie nawet smaczny.

Dla kolorku do rosołu można wrzucić jedną małą czystą cebulę z łupinami (bez korzeni).

Print Friendly, PDF & Email
(Visited 220 times, 1 visits today)