Kąpiel w przeręblu kontra kriokomora

Ponad dekadę temu miałem okazję po raz pierwszy kąpać się w przeręblu, było to ciekawe doświadczenie, które spodobało mi się i później uczestniczyłem w kilku takich kąpielach.

W zeszłym roku dzięki facebookowi odświeżyłem znajomości z wieloma starymi znajomymi i okazało się, że kolega z podstawówki zażywa zimnych kąpieli, co więcej robi to w towarzystwie Klubu Morsów ze Świętochłowic „Harciole”.

Na niedawno odnowiony basen na Skałce (w świętochłowickim parczku) znajomy zapraszał mnie, choć początkowo musiałem odmówić, bo brało mnie przeziębienie. Niemniej nagrzałem się na te morsowanie i wiernie obserwowałem Harcioli  przez facebooka! Gdy w końcu nadarzyła się sposobność, wtedy niestety kolega nie mógł być obecny, co mnie jednak nie powstrzymało. Na miejscu uderzyła mnie jedna rzecz, przebierałem się praktycznie na dworze! Harciole mają jakąś przebieralnie, niestety jest maluteńka, a kąpać mi się przyszło, a wtedy było chętnych do kąpieli aż kilkadziesiąt osób! Było bicie rekordu! No cóż powiedziało się A to trzeba powiedzieć B. Zacząłem się przygotowywać, rozebrałem się i rozpocząłem  od biegu, tak by ciało wewnątrz się rozgrzało, a z zewnątrz ochłodziło, po czym zacząłem na dokładkę nacierać się śniegiem (jak zapamiętałem z moich przeszłych doświadczeń), o dziwo nikt z innych uczestników tego nie robił. Na początku zastanawiałem się czy my w ogóle wszyscy zmieścimy się do wyrąbanego przerębla, ale okazało się że nie to było problemem, tylko to że była tylko jedna drabinka. No i wyobraźcie sobie te kilkadziesiąt osób pomału kolejno wchodzących do przerębla – tak rozpoczęły się moje błędy, zamiast poczekać i puścić przodem bardziej doświadczonych i obytych Morsów, wparzyłem w pierwszej dziesiątce na początku, po czym właściwie od razu zanurzyłem się po szyję ze zdziwieniem obserwując, że wszyscy w około mnie stoją po pas z rękami zaplecionymi za karkiem. Dziewczyna obok z przekąsem spytała, czy to mój pierwszy raz? Przytaknąłem. Dosyć szybko poczułem drętwienie w nogach i palcach u rąk oraz potężną siłę ściskającą mi klatkę piersiową utrudniając mi zaczerpnięcie oddechu i wymuszając krótkie i szybkie oddechy.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jak się później dowiedziałem za pierwszym razem:

Nie zanurzamy rąk, póki nie będziemy mieli już co najmniej kilku kąpieli za sobą.

Najlepiej jak pierwsza kąpiel nie trwa więcej niż minutę.

By morsować trzeba być w pełni zdrowym.

No cóż dałem ciała na całej lini zapominając o tych zasadach, ale dzięki temu dzielę się swym doświadczeniem z Wami, byście nie popełniali moich błędów.

Pomimo mojego partyzanckiego powrotu do kąpieli w zimie, chciałbym polecić  to również Wam, zimna woda to idealny sposób na zwiększenie odporności, przeciwdziała licznym infekcją dróg oddechowych (nie od parady Morsy nie łapią kataru). Zimna woda zatyka pory powodując że skóra jest gładsza i jędrniejsza. Hartuje ciało, co oznacza, że ciało Morsa nie potrzebuje wytwarzać tyle ciepła co nie-Morsa, zimą, by się ogrzać. Zimno pobudza w przeciwieństwie do ciepła i do tego robi to lepiej niż szklanka kawy. Spróbujcie rano po przebudzeniu strzelić sobie zimny prysznic, jak on Cię nie rozbudzi to już chyba nic. Podobno lekarze zalecają zimne kąpiele osobom chorym na depresje, bo działają one na nich relaksująco i rozluźniająco. Wspomagają też proces utraty wagi i tkanki tłuszczowej – organizm musi rozgrzać się po zimnej kąpieli, co przedkłada się na zwiększony wydatek kalorii, poza tym nie ma nic lepszego po ostrym treningu jak zimny prysznic, który wspomaga proces rehabilitacji mięśni po wysiłku czy to czysto aerobowym jak i siłowym. O dziwo warto także stosować je przed snem, bo ułatwia zaśnięcie bardziej niż gorący (choć tego osobiście nie testowałem).  Zimno stosuje się też przy rehabilitacji wszelkich urazów, od dyskopati po zwykłe skręcenia.

Wyobrażam sobie, że wizja wchodzenia w lodowatą wodę w towarzystwie śniegu i niskiej temperatury otoczenia może się wydawać zbyt hardcorowym doświadczeniem, ale jeśli pomimo tego chcielibyście korzystać z dobrodziejstw zimna to jest kontropcja, którą także przetestowałem czyli kriokomora. Za nią niestety trzeba płacić, choć dzięki gruponowi nie są to tak wielkie pieniądze (ok. 30zł), można wejść cały (ja tak zrobiłem), ale są też kriokomory miejscowe.

Jeśli w kąpieli mamy do czynienia z temperaturami w okolicach 0-6 stopni, to w kriokomorze obcujemy z temperaturą otoczenia  -120. Taak dobrze zobaczyliście, temperatura niepokojąco zbliżona do połowy zera absolutnego, i co mniej hardcorowa, no cóż wydaje się bardziej, ale nie jest. Choć wchodzisz do takiej komory tylko w kąpielówkach, skarpetach laciach i masce na twarzy (by uniknąć odmrożenia), to odczuwalna temperatura nie robi zbytnio wrażenia.  No jest trochę zimno, to dlatego, że tak niska temperatura znieczula Wasze zakończenia nerwowe i krótkoterminowo jesteśmy w stanie ją wytrzymać, bez żadnych negatywnych reperkusji, jednocześnie nasze ciało tak jak i podczas kąpieli dostaje jasny sygnał: “Zaraz umrzesz! Zrób wszystko, by się uratować!” Krew zaczyna krążyć 4 razy szybciej, odpowiednio podkręca się nasze tętno i ciśnienie, uwalnia się adrenalina.

Dla osób z nadciśnieniem i problemami z sercem oraz z chorobami zakrzepowymi jest to niewskazane! Niestety w sprawie żylaków radzę zasięgnąć opinii specjalisty. Jednym słowem dostajemy naturalnego kopa, a gdy wychodzimy jesteśmy na lekkim haju, z resztą od razu obok komory znajduje się siłownia, na którą wchodzimy i wykonujemy aeroby, by dodatkowo wprowadzić nasz organizm do normy.

W sumie efekty są podobne jak w przeręblu, lecz w bardziej kontrolowanych warunkach.

Myślę, że ja jednak zostanę przy przeręblu, bo bardziej mi odpowiada właśnie te partyzanckie podejście, no i obcowanie z naturą, pomimo ryzyka wystąpienia hipotermii (myślę, że znam już swój organizm by tego uniknąć), czyli nadmiernego wychłodzenia organizmu.

Zimna woda zdrowia doda.

FILM ⇓⇓⇓FILM ⇓⇓⇓FILM

Polecam Wam stosować zimne kąpiele, tylko postarajcie się nie iść na żywioł, tak jak ja, lecz zrobić to z głową (mądry Polak po szkodzie). Polecam też kriokomorę dla tych co wolą kulturę i bezpieczeństwo.

Niemniej po prostu polecam obcowanie z zimnem dla własnego zdrowia, tylko od Was zależy jaką drogę wybierzecie.

 Yśó

Print Friendly, PDF & Email
(Visited 226 times, 1 visits today)