Kiełki z fasolki mung

Kiełki z fasolki mung.

Fasolka czy kiełki?

Oto jest pytanie!

Szczerze powiem Wam, że nie jadłam jeszcze samej fasolki mung, tylko jej kiełki.

Jedynie z tego co się orientuję to kiełki są lżejsze w trawieniu niż sama fasolka, a białko, które zawierają kiełki jest łatwiej przyswajalne. Poza tym kiełki fasoli mung zawierają bardzo dużo różnych witamin, składników mineralnych oraz antyutleniacze, a antyutleniacze te zapobiegają chorobom serca i nowotworom. Samo korzyści dla zdrowia! 

Jak uzyskać kiełki z fasolki mung? 

 Powiem Wam jak ja to robię:

 Jeśli w opakowaniu wśród fasolek występują ciemniejsze okazy pozbywam się tych najciemniejszych.

 

 

Aby uzyskać kiełki z fasoli mung, ja używam do tego gotowego naczynia zwanego kiełkownicą, do której wrzucam przepłukane wcześniej w letniej przegotowanej wodzie fasolki, ale można użyć to tego również np. słoika, Metoda znana wielu osobom – nie za dużo ich wrzucam, bo po pierwsze niech mają swobodę w rośnięciu, a po drugie ktoś to musi potem zjeść.

 

Ja fasolki nie namaczam wcześniej,  jak to się robi z wieloma nasionami do kiełek. Ogólnie zalecane jest przez niektóre osoby, żeby namaczać przez kilka godzin nasiona i dopiero wtedy wrzucać do ‘kiełkownicy’. Jeśli chodzi o fasolkę mung, nigdy nie miałam z nią jakiś dziwnych przygód i zawsze jej kiełki wyrastały mi bez problemu. Niestety z niektórymi nasionami na kiełki jest inaczej i warto jednak je wcześniej namoczyć. Warto też stosować świeże nasiona na kiełki, bo właśnie ze ‘starszymi’ nasionami możemy mieć przykre później doświadczenia, o których napiszę osobny post. 

Jak pisałam wcześniej, ja wrzucam przepłukane wodą fasolki do kiełkownicy i nawadniam je wodą już w kiełkownicy według zaleceń na opakowaniu, czyli w tym przypadku dwa razy dziennie przez kilka dni aż do ich wyrośnięcia. Kiełkownicę w tym czasie przechowuję w półcieniu, żeby nie narażać je na duże słońce i żeby nie wykształcił się w kiełkownicy dziwny mikroklimat, który by spowodował np. pleśnienie podłoża. Kiełki nie mogą mieć ani za zimno ani za ciepło, najlepiej obserwować co się dzieje w kiełkownicy, a w razie wystąpienia pleśni należy kiełki wyrzucić. Ważne jest również to, żeby fasolki nie stały w wodzie, żeby woda w kiełkownicy odpływała.

Wyrośnięte, ale nie przerośnięte jeszcze kiełki wyciągam i odcinam im same końcóweczki, w miejscu gdzie znajduje się korzonek. Tak przygotowane kiełki smakują najlepiej na świeżo, a jeśli mi trochę zostanie to przechowuję je (osuszone z wody) w lodówce przez parę dni.

Kiełkownicę, po wyciągnięciu kiełek, zawsze dokładnie przemywam, żeby nic w nich nie zostało do następnego jej użycia. Czasami po jej umyciu przecierem ją również roztworem octu, po czym znów płuczę w wodzie.

Tak wyglądały moje tegoroczne i jeszcze przedświąteczne kiełki z fasoli mung.

 Kiełki z fasolki mung

 

Kiełki w pewnym momencie musiałam odkryć, ponieważ szybko wybiły do góry i nie mieściły się już pod przezroczystą pokrywką kiełkownicy.

Nasiona na kiełki fasoli mung zakupione zostały już dawno, na szczęście miały dobry termin ważności i były dobrze przechowywane. Jak widać wyglądają ładnie, ale i dobrze też smakują. Kiełki fasoli mung mają wyraźny smak i są chrupkie. Ja używam je do kanapek oraz do różnych sałatek (klik) i surówek. 

 

 

Print Friendly, PDF & Email
(Visited 247 times, 1 visits today)