Podsumowanie roku 2015 + plany na nowy rok 2016

Mówią, że jak się nie zrobi z początku stycznia podsumowania postanowień zeszłorocznych, to już potem będzie ciężko, a później to już nie wypada o tym nawet pisać. Z tego względu, że styczeń jeszcze się nie skończył to jednak zrobię te podsumowanie, choć rzeczywiście ciężko mi było się do tego zabrać ;) Ponadto zdradzę Wam dzisiaj plany na ten nowy rok 2016.

podsumowanie roku 2015 + plany na rok 2016

Podsumowanie zrobię na podstawie wpisu o moich (Anci) planach na 2015, który znajdziecie tutaj – klik.

Podsumowanie postanowień z roku 2015:

Postanowienia ‚lifestajlowe’

  • urodzić – zaliczone! Edek przyszedł na świat 8 stycznia w praktycznie innym terminie niż było to zaplanowane, ale przyszedł cały i zdrowy.
  • dokształcać się w mojej dziedzinie zawodowej – słabo! Słabo tylko dlatego, że okazało się podczas macierzyńskiego, że mój ‘zawód’ jest zagrożony… W związku z czym nie szkoliłam się w mojej dziedzinie, ale jedynie poprzypominałam sobie to co dotychczas robiłam.
  • nauczyć się kilka słówek w języku norweskim – nic, zero! Miałam tylko książkę w ręku i tyle.
  • ‘wziąć się za siebie’ po porodzie – dobrze! Bardzo szybko udało mi się dojść do figury sprzed ciąży. Końcówka roku była trudniejsza i znów musze popracować nad sobą, ale nie jest tragicznie.
  • dobrze zorganizować się – rewelacyjnie! Mając dwójkę dzieciaczków na głowie, myślałam, że ciężko mi będzie się zorganizować. Otóż, okazało się, że się myliłam. Z dziećmi idzie wszystko robić, tylko trzeba chcieć! Jedynie nie do przeskoczenia były cotygodniowe wypady na doszkalanie się z języka angielskiego, bo trzeba robić to systematycznie, a nasze życie przez ostatnie trzy lata było raczej spontaniczne ;) Teraz właśnie mi przyszło do głowy, że mogłam ugryźć to inaczej.

Postanowienia podróżnicze

  • zrobić dłuższą trasę samochodem niż jazda po mieście – zaliczone i to nie raz! Okazało się, że życie mnie zmusiło do tego by siąść za kółkiem na dobre. Kiedyś Wam już pisałam, że Ysiek miał wypadek i musiałam go zawieźć z Świnnej do Bielska-Białej do szpitala, bo mógł stracić oko, a karetki nie chcieli wysyłać. Później około 100 km musiałam całą naszą czwórkę zawieźć z powrotem do domu. Ponadto kilka razy miałam do pokonania te 100 km, dodatkowo nie raz jechałam samochodem gdzieś do innych oddalonych miejscowości w ramach blogowania. Tak więc, już nie boję się jeździć samochodem, ale nadal mam w sobie coś takiego, że jak nie muszę prowadzić to korzystam z tego, bo mogę, ale nie muszę ;)
  • zdobyć kilka górskich szczytów – słabo! W górach byliśmy niewiele razy, ale szczyt to udało nam się zdobyć w tym roku tylko Beskidów w Tatrach ;) ale wjechaliśmy kolejką i tak samo Szyndzielnię i Klimczok, co też skorzystaliśmy z kolejki. Wiele razy mieliśmy okazję jechać w góry, ale człowiek osiadł tak w tych dolinach, że chyba się z nimi zżył. Może w tym roku będzie lepiej, oby ;)
  • zbierać dalej kasiorkę na wyjazd do Norwegii  – WYZWANIE – odkładać po 2 i 5 zł do świnki skarbonki ciąg dalszy – idzie dobrze! Okazało się, że nasza świnka nasza jest tak duża, że końca nie widać jej zapełnienia hihi ale tak, dzielnie odkładamy kasiorkę.
  • być chociaż raz w tym roku w Tatrach – zaliczone! Był raz – klik.

 

Postanowienia ‘fitness’owe’

  • dokształcić się w dziedzinie dietetyki – kurs Doradcy Dietetycznego zrobiony i kurs Dietetyki Sportowej również. Interesuje mnie jeszcze żywienie dzieci, więc rozglądam się za tym.
  • podjąć się diety przypisanej do mojej osoby w celu redukcji tkanki tłuszczowej i wytrwać w niej – WYZWANIE – zaliczone!
  • poprawić swoją kondycję – słabo! Kiepsko, kiepsko i jeszcze raz kiepsko!
  • poprawić swoją siłę – słabo! Kiepsko, kiepsko i jeszcze raz kiepsko!
  • schudnąć z brzucha i ujędrnić go – było dobrze! Końcówka roku zepsuła mnie ;) Zakładam więc niedługo grupę wsparcia “zdrowe nawyki”.
  • zmniejszyć objętość ud i łydek – było dobrze, ale już nie ma tego :(
  • ujędrnić pupę i uda – słabo! Popracuję nad tym :)
  • powrócić do pieszych wędrówek długodystansowych, które uwielbiam – WYZWANIE – zrobić co najmniej 144 km w ciągu rok – słabo! Zrobiłam może w sumie 40 km :(
  • ułożyć muzyczną składankę do pieszych wędrówek – nic, zero, klapa.
  • zacząć biegać – zaczęłam i szybko skończyłam. Bieganie chyba nie dla mnie. Podziwiam Yśka, on lubi to robić.
  • zacząć chodzić na basen – zaczęłam, byłam ze dwa razy ;)
  • podjąć się miesięcznego WYZWANIA ‘bez słodyczy’ – nawet wyszło nieźle – klik.
  • podjąć się miesięcznego WYZWANIA ‘z ćwiczeniami’ – nawet było kilka takich miesięcy!

Postanowienia zdrowotne
  • odbyć kontrolną wizytę u Stomatologa – zrobione razy 2 :)
  • usunąć kamień na zębach (jak co roku) – zrobione!
  • rozwiązać mój problem ‘krzywego zgryzu’ – miałam konsultację u Ortodonty, okazało się, ze nie jest to takie u mnie proste, bo ponoć by to trwało więcej niż dwa lata noszenia aparatu i być może nie dało by to dobrych rezultatów :(
  • wykonać badania cytologiczne – zrobione, jest ok! :)
  • wykonać badanie USG tarczycy i piersi – w związku z tym, że przez ubiegły cały rok karmiłam piersią to badania musiały zostać przesunięte, chociaż badania wtedy TSH były robione i były ok. Dopiero w styczniu tego roku zrobiłam USG tego i tego i jest ok! :)
  • znaleźć ‚rozwiązanie’ odnośnie mojego żylaka na lewej nodze – wizytę u chirurga mam teraz w lutym.

Postanowienia urodowe

  • doprowadzić włosy całkowicie do koloru naturalnego – udało mi się to wykonać, ale nie podobał mi się ich kolor i teraz mam cappuccino ;)
  • rozpocząć walkę z bliznami po trądziku – dopiero w tym roku mogę to zrobić, po laktacji.
  • zmienić swoją garderobę po schudnięciu – stopniowo wymieniam.
  • doprowadzić swoje paznokcie do porządku – z tym ciągle mam problem, ale już znalazłam odpowiednią drogę.

Postanowienia blogowe i vlogowe

  • przynajmniej raz w miesiącu nakręcić filmik DIY i przepis kulinarny – z początku roku było ok, potem kiepsko było z nagrywaniem… ale końcówka roku była rewelacyjna ;)
  • wykonać co najmniej 160 wpisów blogowych w ciągu roku – ho ho ho było ich sponad 200, zaraz policzę ile dokładnie
  • uzupełnić bloga o stare podróżnicze tematy, których brakuje na blogu – olałam sprawę.
  • wykonać przez jeden miesiąc ‘codziennik blogowy’ – WYZWANIE – zaliczone! :)
  • wykonać przez jeden miesiąc ‘codziennik vlogowy’ – WYZWANIE – zaliczone! :)
  • pisać posty na blogu typu ‘my week in photos’ – olałam sprawę.
  • pisać co kwartał posty na blogu typu ‘z-DENKO-wani’ – zapomniałam.
  • popracować nad tłem do zdjęć z przepisami kulinarnymi – hmm
  • kontynuować posty typu ‚przełamujemy kuchenne standardy’ – nasze wszystkie wpisy kulinarne nie są standardowymi!

To teraz przejdźmy do ogólnego podsumowania zeszłego roku:

W tym podsumowaniu nie będę już uwzględniać rzeczy, które napisałam powyżej.

Rok 2015 przyniósł wiele:

  • byliśmy na wielu ciekawych spotkaniach,
  • poznaliśmy wielu wspaniałych ludzi,
  • uczestniczyliśmy w wielu akcjach charytatywnych,
  • zetknęliśmy się z kilkoma ludźmi ze sfery polityki,
  • mieliśmy wiele ciekawych współprac,
  • moje zdjęcie znalazło się w kalendarzu GAL
  • kilka ofert odrzuciliśmy,
  • przeszliśmy z blogspota na wordpressa,
  • założyliśmy akcję “Blogerzy dla serc” (klik) wspólnie z Fundacją SCCS (akcja stała się ogólnopolską akcją charytatywną),
  • zorganizowaliśmy spotkanie blogerskie w ramach akcji Blogerzy dla serc, w celu jej rozreklamowania, klik
  • byliśmy dwa razy w mediach regionalnych,
  • w okresie wrzesień-grudzień uzbieraliśmy 312 materiałowych serc dla dzieciaków ze Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu oraz wiele zabawek, dzięki którym na twarzy schorowanych dzieci pojawił się uśmiech :)

blogerzy dla serc

Ale żeby nie było, że nam wszystko pięknie idzie, to dla równowagi tamten rok przyniósł też smutne i irytujące chwile:

  • smutną chwilą był właśnie wypadek Yśka i ciągłe rozstania związane z jego pracą,
  • irytującymi chwilami to były te momenty, w których okazywało się, że dany sprzęt zrobił kaput, a to w telefonie stuknęła szybka, a to lodówka zepsuła się w lecie, a to w aucie poszedł nam akumulator i trudnodostępne żarówki, a to zmywarka odmówiła posłuszeństwa. Ponadto zirytował mnie jeszcze jeden (o dziwo!) kierowca, który mnie wyprzedził i samochód za mną by zdążyć przejechać na już czerwonym świetle, z piskiem opon.  Pewnie zirytowało mnie jeszcze coś w tamtym roku, ale skoro nie pamiętam to jest to mało istotne.

Jakie mamy plany na ten rok?

  • zadbać o zdrowie całej rodziny,
  • piknikować,
  • uzbierać minimum 1000 serc w ramach akcji Blogerzy dla serc, czyli dać uśmiech wielu dzieciom,
  • podjąć się wyzwaniu #12nowychczynnosci,
  • zbierać nadal do świnki na Norwegię,
  • powrót Anci do pracy,
  • wrócić do formy po zimie,
  • podłączyć newslettera do bloga,
  • uporządkować bloga,
  • uporządkować wszystkie szafki w mieszkaniu,
  • założyć grupę wsparcia dotyczącą zdrowych nawyków (nie tylko żywieniowych) – grupa powstała tutaj klik
  • zrobić w końcu remont przedpokoju,
  • dać aparat do naprawy,
  • kupić letnie opony :)

Chyba to już wszystko. Wyczerpująco opisałam Wam tamten rok i plany na ten aktualny. Z chęcią dowiem się jakie Wy macie plany tegoroczne i jak Wam poszło z zeszłorocznymi postanowieniami (mile widziane linki).

Ancia

Print Friendly, PDF & Email