Podsumowanie sierpnia

Sierpień dla nas, a szczególnie dla mnie był pracowitym miesiącem, chociaż tego nie widać na naszym blogu, co można zobaczyć po ilości tekstów. Te, które zostały opublikowane, to teksty głównie kulinarne. Już się tłumaczymy z czego to wyniknęło.

Moja praca zawodowa tym razem mnie bardzo pochłonęła, przyczyną jest sezon urlopowy przez co robiłam na zastępstwach. Na szczęście lubię swój zakład pracy oraz branżę, w której pracuję, więc nie było mi to straszne. Jednak zmęczenie robiło swoje, więc szłam spać tak jak nasze szkraby chodzą. Ysiek natomiast nadgonił tekstami, które niebawem będziecie mieli okazję przeczytać.

Chyba nigdy Wam nie mówiłam, że podziwiam Yśka. Niesamowite jest to jakie ten chłopak ma samozaparcie w pewnych kwestiach. Widzę jak się rozwija i pchnie do przodu. W tym miesiącu wiele zdziałał, oprócz tego, że normalnie pracuje,  to m.in. nie zapomniał o moich urodzinach (hahaha), zaciągnął siebie i chłopaków na badania (jupi!), był na treningu Boot Camp prowadzonych przez Olę likewedo.it (oł je!), oddał krew dla potrzebujących (szacun!), udzielił wywiadu dla Strefa Tv TUTAJ (ooo!), a nawet znalazł czas na blogerską kawkę z blogerami (hej!), a do tego jeszcze ogarnia dom (łał!) i przygotowuje się do półmaratonu, jego pierwszego! Czad!

boot camp boot camp gliwice boot camp w gliwicach

Ponadto po Blog Conference Poznań urodził się w głowie Yśka pewien pomysł, natomiast tuż po konferencji See Bloggers ten pomysł zaczął ewoluować. Nie zdradzimy Wam jeszcze czego on dotyczy, bo ciągle nad tym pracujemy, a zanim z tym ruszymy, chcemy aby było to dopracowane.

Ponadto na blogu zrobiliśmy trochę porządków, chociaż nadal jeszcze pewne kwestie trzeba domknąć. Pojawiło się coś nowego, newsletter! Newsletter stworzony po to byśmy mogli mieć z Wami bliższy kontakt, więc jeśli tylko chcesz zapisz się, a będziemy częściej w bezpośrednim kontakcie!

 

W związku z dopieszczaniem bloga zdecydowałam się również na rozwój w dziedzinie fotografii, dlatego też w sierpniu byłam na dwudniowych warsztatach fotograficznych, by poznać możliwości swojego aparatu i móc w końcu zrobić zdjęcia takie jakie chcę, a nie takie jakie mi wyjdą przypadkiem. Droga do ładnych zdjęć jeszcze przede mną, szczególnie muszę popracować nad tłem zdjęć (konstrukcyjnie) i nad kompozycjami, ale już mogę się pochwalić, że umiem robić m.in. zdjęcia przedmiotom czy też ludziom w ruchu, a także zdjęcia przy kiepskim oświetleniu w naszym mieszkaniu, a to już dla mnie ogromny sukces!

zdjęcia w ruchu

auto w ruchu

Na warsztatach były tylko cztery osoby, w tym Ola z likewedo.it, dzięki czemu czułam się swobodnie i prawie jak na warsztatach indywidualnych, przez co ogrom wiedzy wyniosłam z tych zajęć.

Jak już patrzycie na to zdjęcie, to może dopatrzeliście się, że zmieniłam kolor włosów, na mleczną czekoladę. Był to z mojej strony ogromny spontan i z początku dziwnie się w tym kolorze czułam, ale dziś mogę powiedzieć, że czuję się z nim dobrze! Ponadto od wielu osób otrzymuję wciąż komplementy, że moja twarz zrobiła się wyraźniejsza.

zmiana kolorów włosów

Kolor pod wpływem słońca i ich mycia trochę się rozjaśnił, podchodzi pod brązowy, czego nie widać niestety na zdjęciach, ale nadal mi się on podoba. Przyciemnione i podkręcone włosy, przyciemnione brwi, lekka szminka na ustach, podkreślone rzęsy i człowiek już inaczej wygląda.

W połowie miesiąca coś mi się stało, jakbym dostała jakiegoś oświecenia czy cóś. Dorosłam! Choć może to się okazać śmieszne stwierdzenie, bo mam 34 lata (nie taka już młoda jestem), ale czuję tak wewnętrznie, że dojrzałam psychicznie, do podejmowania decyzji, do życia codziennego. W wielu kwestiach zrozumiałam, że z pewnymi rzeczami bezsensu się przez całe życie kłócić (etap buntownika już dawno za mną), można je ustawić pod siebie albo siebie przestawić i to zaakceptować. Ale o tym rozpiszę się za jakiś czas, a póki co mam dla Was jeszcze recenzję produktów. Zainteresowani? To zostańcie jeszcze tutaj.

produkty testowane w sierpniu

1. Szampon do włosów łopianowy regenerujący Fitokosmetyk 450 ml (rosyjski) – trafiłam na niego przypadkiem przechodząc koło jednego z rudzkich sklepów, a że przechodziłam akurat koło sklepu z kosmetykami i przypomniałam sobie o szamponie, to wyszłam z niego właśnie z nim. Szukałam po prostu szamponu, a że wdałam się w miłą dyskusję z ekspedientką, to wydawało mi się po wyjściu z niego, że natrafiłam na odpowiedni. Dałam za niego 12 zł. Po umyciu nim włosów tylko potwierdziły się słowa Pani ze sklepu, że moje cienkie włosy dostaną blasku, będą wyglądały na zadbane, a do tego olejki, które ten szampon zawiera nie obciąży ich. Mogę jeszcze dodać od siebie, że pięknie pachnie i jest wydajny. Mój hit roku! Można go dostać również online.

2. Patyczki kosmetyczne Lula – według mnie patyczki o stu twarzach, bo dzięki ich cienkich główkach, można wiele zdziałać. Patyczki te otrzymałam do testów. Elegancko wyciera się nimi zaciaprane paznokcie lakierem, usuwa się rozmazany tusz na powiekach, czyści się uszy (bez popychania w głąb ucha), czyści się klawiaturę i  małe szczeliny. Nawet świetnie zastępują pędzel do farbek hahaha

auto malowany patyczkiem do uszu

3. Perfum Federico Mahora 421 – mój ulubieniec! Ciężko mi określić jego zapach, ale jak dla mnie to bardzo ładnie pachnie i długo się utrzymuje. Otrzymałam go na See Bloggers.

4. Bio – Selen + Cynk Pharma Nord Denmark – suplement diety. Otrzymałam go do testów. Muszę przyznać, że ciężko mi powiedzieć coś na temat tego suplementu. Ponoć przyczynia się do prawidłowego funkcjonowania układu odpornościowego, tarczycy, … , niestety nie zauważyłam żadnych zmian. Wydaje mi się, że dobre by było przy testowaniu takich produktów zrobić sobie badanie krwi przed i po i dopiero wtedy stwierdzić czy to miało jakiś wpływ na nas lub wypróbować po prostu to przed okresem podwyższonego ryzyka zachorowań na przeziębienia.

Nasz sierpień wyglądał tak, a Wasz?

Linki mile widziane w komentarzu!

Ancia

Print Friendly, PDF & Email