Dziecko w górach. Dziecko w podróży. Kompendium wiedzy.

To góry były naszą pierwszą wspólną pasją zanim pojawił się nasz blog. To w górach się poznaliśmy i to tam spędzaliśmy prawie każdy nasz wolny czas (oprócz jednego długiego szaleńczego wypadu nad bałtyckie wybrzeże). Nawet nasza podróż poślubna odbyła się w górskich terenach. Gdy zaszłam w ciążę, gdy pojawiło się nasze pierwsze dziecko, pierwszy rok był jakby ktoś zamknął nas w klatce i karmił nas tylko pięknymi widokami z internetowych obrazków. Dziecko w górach? Dziecko w podróży? Paraliżował nas wtedy strach przed nieznanym i egoizm. Kiedy tylko doszłam po porodzie do siebie, a trwało to jednak kondycyjnie za długo, ruszyliśmy najpierw bez dziecka w Góry Sowie. Znów udało nam się poczuć to za czym tęskniliśmy przez cały ten okres: zmęczenie, ból mięśni, ucisk w klatce, frajda, satysfakcja ze zdobytego szczytu, z pokonania swoich słabości. Od tamtej pory nie umieliśmy usadzić się w jednym miejscu, więc gdy tylko nasz syn umiał porządnie już siedzieć, kupiliśmy fotelik turystyczny ze stelażem i uderzyliśmy w nim pierwsze niewielkie szczyty beskidzkie.

dziecko w górach

Omijaliśmy w tym czasie tylko wysokie szczyty, trudne trasy, a przede wszystkim anomalie pogodowe. Dwa lata później pojawił się drugi syn. Po miesiącu po cesarce, z Yśkiem, sami, już chodziliśmy po Kasprowym Wierchu (wjechaliśmy kolejką). Znów był to kolejny moment przełomowy. Od tamtej pory w niższe tereny górskie jeździmy z chłopakami, w wyższe jeszcze pokonujemy je sami. Nasze chłopaki trochę jeszcze podrosną i będziemy zdobywać razem wszystkie szczyty, oczywiście o ile tego będą chcieli.

W związku z tym, że najtrudniejszy zawsze jest ten pierwszy raz, by wyjść ze sfery komfortu, przygotowaliśmy dla Was kompendium wiedzy o wyprawach górskich z dziećmi, jak się do nich przygotować!

Na co zwrócić szczególną uwagę w podróżach z dziećmi?

Dziecko w drodze Magda, Sergiusz i Wilhelm.

Od dwudziestu lat piszemy o podróżach w gazetach, mówimy w radiu i telewizji. Jesteśmy autorami przewodników turystycznych i książek dla dzieci. Gdy w 2013 roku urodził się Wili, zaczęliśmy jeździć razem. I stworzyliśmy dzieckowdrodze.com, żeby dzielić się doświadczeniami z podróży. Nasz synek, jeśli zliczyć kilometry, już dwa razy okrążył równik. Każdy kolejny kilometr uczy go otwartości na świat, pewności siebie, pozwala poznawać nowe języki, kultury, ludzi. A nas tego, że nie ma nic piękniejszego, niż zwiedzanie świata razem z dzieckiem.

W podróży z dzieckiem najważniejsze jest dobre planowanie i duży margines czasowy. Nie ma innych uniwersalnych zasad, które pasują do wszystkich. Bo każde dziecko jest inne. Jedne uwielbiają podróże samochodem i same z ochotą wspinają się na fotelik i zapinają pasy. Inne trzeba do tego zmuszać i co pięć minut kontrolować, czy się nie wyswobodziły z pięciopunktowych pasów. Inaczej się podróżuje z dzieckiem półrocznym, które lubi spać słuchając pomruku silnika, inaczej z żywym, ciekawskim trzylatkiem, a inaczej z siedmiolatkiem. Zapewne uważamy, że sami najlepiej wiemy, jakim typem podróżnika jest nasze dziecko. Ale nigdy się tego nie dowiemy „na sucho”, siedząc w domu, przed telewizorem. Trzeba się ruszyć z kanapy. Nasz syn podróżuje od pierwszych dni życia, ale to wcale nie znaczy, że jest nam dużo łatwiej. Owszem – lubi podróże, hotele i obserwowanie zmieniającego się świata, ale czasem doprowadza nas do szału swoimi zachciankami.

– Mleczko. Chcę mleczko. MLECZKO! CHCĘ! TERAZ!!!

Przygotowanie mleczka w jadącym autostradą samochodzie nie należy do najprostszych zadań. A to dopiero początek.

– Chcę oglądać Tayo!

Wytłumacz trzylatkowi, że jesteśmy w Niemczech i nasz mobilny internet tu nie działa i nie da się włączyć na YouTube ulubionej bajki.

– Chcę siku!

Zatrzymujemy się w małej zatoczce. Oczywiście to „fałszywy alarm” i chodziło tylko o mały sabotaż. Jedziemy dalej.

– Chcę zobaczyć niebo!

Odsłaniamy szyberdach.

– O samolot!

– O ptaszki!

– Mamo, potrzymaj mnie za rączkę.

– Chcę soczek!

– Chcę wysiadać!

– Chcę do hotelu!

– Chcę do restauracji!

– Chcę kaszkę!

– Nie, nie chcę bułeczki!

– Nie chcę sereka!

– Nie chcę paróweczki!

– Chcę kaszkę!

Trzeba mieć nieskończone pokłady cierpliwości. Odróżniać potrzeby rzeczywiste, od prób manipulacji i sabotażu. A jednocześnie pamiętać, że ta podróż powinna być dla małego odkrywcy przyjemnością. Przecież chcemy, żeby był otwarty, pogodny, z radością przeżywał tę wyprawę i miał ochotę na następne wyjazdy. Jeśli będziemy na siłę wtłaczali go w swój własny świat, to jesteśmy na najlepszej drodze do tego, by podarować dziecku traumę i zniechęcić go do podróży na całe życie.

 Jak przygotować się do wędrówek górskich z dziećmi?

5kierunek

Beata, Konrad i Mikołaj.

Od lat podróżujemy w naszym stylu – autostopem z plecakami i wspinamy się wszyscy we troje. W ostatnich latach eksplorujemy kulturowo i „górsko” Kaukaz (Południowy i Północny), gdzie czujemy się jak u siebie w domu. Mikołaj jest najmłodszym alpinistą na świecie na gruzińskim szczycie Tikanadze 3436 m n.p.m. Prowadzimy stronę 5kierunek.pl

Bezpieczeństwo i przyjemność

Wspinaczka, trekking czy nawet kilkugodzinna wycieczka to niemałe wyzwanie dla rodziców kochających swoje dziecko i góry. Co zabrać ze sobą na górską wycieczkę, by zapewnić dziecku bezpieczeństwo, by móc zaspokajać jego podstawowe potrzeby i cieszyć się z bycia razem w górach? Oto kilka ważnych rzeczy, które naszym zdaniem, są obowiązkowym elementem ekwipunku każdego „górskiego rodzica”.

Apteczka

Poza standardowym wyposażeniem apteczki, zabieramy ze sobą paski do zamykania ran (szwy zewnętrzne). Na pęcherze i otarcia stosujemy plastry żelowe. Na rany poza stopą stosujemy opatrunki hydrokoloidowe, które przyspieszają gojenie ran w różnych warunkach pogodowych i higienicznych.

Kosmetyki

Ważne miejsce w plecaku zajmują kosmetyki. Higiena jamy ustnej i skóry to zmniejszanie ryzyka przedwczesnego przerwania górskiej przygody. Zawsze mamy krem z filtrem UV 50+, a przy niskich temperaturach kremy chroniące przed wiatrem i mrozem. W sytuacjach, w których nie ma dostępu do wody, niezastąpionym elementem naszego rynsztunku są mokre chusteczki. Umycie całego malucha chusteczkami, nawet w namiocie, nie stanowi większego problemu.

Ochrona ciała

W zależności od pory roku niezwykle ważne jest odpowiednio dobrane ubranie. Oddychające, chroniące przed wiatrem, deszczem oraz chłodem. My korzystamy z odzieży technicznej Regatta i jesteśmy bardzo zadowoleni. Podczas jednodniowej wycieczki warto zabrać dodatkową parę skarpet. Przydają się w przypadku zmoczenia butów czy też zgubienia rękawiczek.

Chroniąc ciało, nie można zapomnieć o oczach. Okulary przeciwsłoneczne chronią nie tylko przed promieniami (zarówno tymi z góry jak i odbitymi od śniegu), ale także przed wiatrem czy prószącym śniegiem.

Przyjemność

Po zapewnieniu bezpieczeństwa dziecku najważniejsze na wycieczkach górskich jest przyjemność z bycia razem ileś tam metrów nad poziomem morza. Mikołaj raczej w góry nie zabiera zabawek. Najlepsze zabawki leżą na szlaku są nimi: kamienie, patyki czy szyszki. Wystarczy uruchomić wyobraźnię i sprawić, by dziecko miało radość z górskiej przygody. Dzięki temu, jako dorosły, może zapała do gór miłością, podobnie jak jego rodzice.

 Jakie jedzenie zabrać ze sobą dla dziecka w góry?

 góry z dzieckiem  

Marta z rodzicami.

Góry kochamy od dawna. W myśl idei “wrzuć dzieciaka do plecaka” po raz pierwszy wyruszyliśmy w góry z dzieckiem, gdy Marta miała 7 miesięcy. Pierwsza wyprawa w Beskid Śląski – podczas tego wyjazdu zrodził się pomysł, by zdobyć z Martą Koronę Gór Polski przed ukończeniem przez nią 7 lat. Ale z roku na rok nasz bąk ważył coraz więcej, więc postanowiliśmy się sprężyć i zdobyliśmy KGP miesiąc przed 3 urodzinami Marty. W międzyczasie rozpoczęliśmy drugi projekt “Polskie Wybrzeże plażą” oraz wróciliśmy na porzucone z powodu urodzin Marty spływy kajakowe.

Nasz profil Góry z dzieckiem powstał, by zachęcić wszystkich do wyjścia z dzieckiem poza piaskownicę, warto pokazywać dziecku swoją pasję, być może stanie się ona wspólną.

 

Jedzenie. Najprościej z najmniejszymi bąblami – pierś mamy z zawsze świeżym jedzonkiem, gotowym do podania to najprostsze rozwiązanie. A potem robi się trudniej.  Nasza Marta zrezygnowała z piersi w dzień jak miała 8 miesięcy. I pojawił się dylemat jak rozwiązać temat żywienia podczas całodniowych wycieczek.  Pakowaliśmy więc w butelkę odmierzoną porcję kaszki i zabieraliśmy termos z wrzątkiem. Potem do jadłospisu włączyliśmy jeszcze zupy, które zabieraliśmy na szlak w termosie (czyli 2 termosy – jeden z wrzątkiem, drugi z zupą) oraz słoiczkowe deserki. Jeśli Wasze maluchy jadają obiadki ze słoiczków zaplanujcie trasę z międzylądowaniem w schronisku – nie powinniście mieć problemów z podgrzaniem obiadku w kuchni. W ramach kolejnego rozszerzania diety zaczęliśmy pakować ze sobą również jogurty i świeże owoce. Aż w końcu nastał czas kanapkowy i wszystko stało się prostsze!

Teraz na wycieczkę zabieramy ze sobą kanapki, kabanosy, jogurty, owoce, pomidorki koktajlowe i oczywiście ulubione słodycze. Można zabrać usmażoną pierś z kurczaka. Z bomb kalorycznych pakujemy czekolady, ciastka i mleczka skondensowane w tubce (wiemy, są zdrowsze produkty). Ponadto Marta w swoim plecaku ma spakowane cukierki – żujki, które nazywamy lembasami :) Marta mówi „poproszę energię”, zjada żelka lub mentosa i z nowymi siłami rusza dalej :)  Opróżnianie wałówki zaczynamy od jogurtu, żeby skrócić czas poza lodówką. Do picia herbata w termosie i woda. Jeśli trasa wiedzie przez schronisko jemy w nim obiad. Nie zapomnijcie, że śmieci po każdej uczcie należy zabierać ze sobą!

W jakie trasy wyruszyć z dzieckiem?

Tam jedziemy Beata, Bartek, Szymon i Kuba.

Ekipa z  tamjedziemy.pl Rodzinka 2+2. Kuba i Szymek to przedszkolaki zakochane w dinozaurach. Tata handlowiec, uzależniony od komórki i laptopa. Mama freelancerka i główny koordynator wypraw. Absolwentka WSB o kierunku e-biznes. Gadżeciara i pochłaniacz książek. Kochamy podróże bliskie i dalekie. Udowadniamy, że z dziećmi można się świetnie bawić i od nowa odkrywać świat.

 

Nasi chłopcy zaczęli dość szybko przebywać w górach. Bo oboje z mężem bardzo lubimy. Także już w wózkach staraliśmy się z nimi jeździć. Pierwsze podróże o własnych siłach i na swoich nogach odbyły się, gdy mieli 3 i 2 lata. Wysokie góry trzeba zamienić na niższe lub doliny, ale także może być to fantastyczna wyprawa. Dla takich maluchów polecałabym Morskie Oko, Gubałówkę, Doliny: Chochołowska, Kościeliska, Strążyska, Białego. Na pewno atrakcyjny będzie też Wąwóz Homole czy Skamieniałe miasto w Ciężkowicach i wiele wiele innych miejsc. Najważniejsze by dobrać trasę do możliwości swojego dziecka i nas samych!

 

Dzieci nie są przeszkodą by osiągać swoje cele i te typowo górskie czy jakiekolwiek inne. Często nasza obawa przed nieznanym ogranicza nas, boimy się wyjść ze strefy komfortu. W końcu gdy wybieramy się w góry to nie po to by się lenić tylko ostro spocić, pokazać nowe, poobcować z przyrodą, popodziwiać widoki, po prostu mile spędzić razem czas.

Myślimy, że bardzo ważne jest by nasze pociechy mogły uczestniczyć w naszych pasjach, bo dzięki temu pokazujemy im, że warto dzielić się tym co nam samym sprawia przyjemność, pokazać im różne możliwości, a nóż może akurat w tym również odkryją swoją pasje.

Nie bójmy się nowych czynności ani kontynuować starych pasji, w końcu one w jakiś sposób określają nas i w jasny sposób dopełniają wizerunek który utrwala się w oczach naszych pociech.

Ancia, Yśó, JJ i Ed

ps. Acha i warto pamiętać też idąc z dziećmi w góry by zabrać ze sobą dobry humor, cierpliwość, ochronę na głowę, dużo przekąsek i wody oraz kilka dodatkowych chwil na postoje i powroty, no i pieluszki (zależnie od wieku)!

Print Friendly, PDF & Email

5
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
W góry z dzieckiem. Ups, a co, gdy pada deszcz? - Nasza droga do...Aneta JokiszOkiem AlexaPaulina Bulek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Paulina Bulek
Gość

Bardzo dobrze się czytało. Filmik na koniec ma świetny klimat.

Okiem Alexa
Gość
Okiem Alexa

Można rzec dla chcącego nic trudnego! Po przyjściu na świat naszej córki wszyscy straszyli nas, że to już koniec z podróżami. Nic bardziej mylnego. Mała ma aktualnie 15 miesięcy, a za sobą mnóstwo przejechanych km, w tym kilka pobytów w górach, zwiedzony całkiem spory kawałek Polski czy wyprawę samochodem do Hiszpanii.
Fajnie, że jest coraz więcej rodzin, które łamią stereotypy rodziców uwięzionych z dziećmi na domowej kanapie bądź podróżujących tylko do 5 gwiazdkowych hoteli, gdzie każda minuta pobytu musi być zaplanwana przez animatorów!

trackback

[…] Marlenę i jej rodzinę znamy online już od długiego czasu.  Jakiś czas temu byli gośćmi na naszym blogu i wypowiadali się wraz z innymi ciekawymi ludźmi na temat > Dziecko w górach. Dziecko w podróży. Kompendium wiedzy. […]