O przeklinaniu słów kilka

Beznazwy-1Więcej czasu spędzam w męskim gronie. Często jeżdżę na delegacje spędzając 24/7 w towarzystwie moich współtowarzyszy niedoli.Na co dzień stykam się z pewnymi skrótami myślowymi oraz co by tu dużo mówić przekleństwami. Szczerze mówiąc ma to już rozmiar epidemii. Najgorsze jest to, że sam zacząłem łapać się na nadużywaniu słów ogólnie przyjętych za obraźliwe – niekoniecznie w ich pierwotnym założeniu, a jako wszelkiego rodzaju zastępniki czy figury stylistyczne. Niektórzy dosłownie co 2 – 3 słowo wtrącają “ku**a”. Osobiście nie przeszkadza mi to w pracy jaką wykonuję. Przebywając w towarzystwie nasiąkamy swoistą stylizacją językową charakterystyczną dla danej grupy. Problem zaczyna się wtedy, gdy zaczynamy tracić władzę nad tym co albo raczej jak się wyrażamy. Szczerze mówiąc coraz bardziej zaczęło mnie to przejmować zważywszy, że mój synek rośnie jak na drożdżach i lada chwila zacznie świergotać coś więcej niż “a gugu”.

o przeklinaniu

Poza tym zacząłem zastanawiać się dlaczego ludzie to robią? Jak już wspomniałem nie jestem wrogiem wulgaryzmów o ile zostają one użyte trafnie i w odpowiednim miejscu – spełniają w końcu jakąś funkcję od obrażenia po dodanie wagi wypowiedzi bądź podkreśleniu jakiegoś argumentu. Wulgaryzmy są w ogólnym obiegu od najmłodszych lat: w telewizji, szkole, kinie, grach, pracy. Niemniej w niektórych kręgach używanie ich jest niewskazane, dlatego też gdy tam gdzie nie trzeba wymsknie się coś i to więcej niż raz człowiek siłą rzeczy przez otoczenie postrzegany jest jako cham i prostak. Nie bez przyczyny uważam, że właśnie nadużywanie i niewłaściwe użytkowanie łaciny podwórkowej jest efektem postępującego spłycenia i uproszczenia języka, no i oczywiście wpisanego w człowieka lenistwa. Uważam, że polski język jest tak bogaty i piękny, że spłycanie i zbytnie uproszczanie jest grzechem, ale także źle wpływa na nasze myślenie, dlatego apeluje zastanówcie się jak i co mówicie – przynajmniej od czasu do czasu spróbujcie wyrazić się inaczej niż zazwyczaj, bo te same rzeczy można przekazać na wiele innych sposobów, a nasz umysł też należy ćwiczyć. Praca nad swoim wysławianiem niech stanie się dla nas niczym poranne mycie zębów czy jogging – trudno o łatwiejsze i wygodniejsze – wystarczy chcieć i pamiętać o tym i TO JUŻ DUŻO, ja będę się starał.
 

Print Friendly, PDF & Email
(Visited 66 times, 1 visits today)